Wydanie: PRESS 11-12/2026
Miliony dla mówcy
Firmy oraz organizatorzy wydarzeń są gotowi płacić za najlepszych mówców setki tysięcy złotych, a czasem więcej
Aktor i reżyser George Clooney był w ubiegłym roku największą gwiazdą Igrzysk Wolności w Łodzi. Spotkaniu w hali EXPO przysłuchiwało się ponad 2,5 tys. osób. Aktor nie przyjechał jednak do Polski, by opowiadać o kulisach pracy w Hollywood. Podczas godzinnej rozmowy z publicystą Leszkiem Jażdżewskim mówił m.in. o demokracji, wolności słowa, polityce i działalności humanitarnej. Dzielił się też osobistą refleksją na temat wartości, którymi kieruje się w życiu. Clooney razem z żoną, prawniczką Amal Clooney, prowadzi fundację Clooney Foundation for Justice, wspierającą m.in. działania na rzecz praw człowieka.
Organizowane od 12 lat Igrzyska Wolności to jeden z największych polskich festiwali idei. W zeszłorocznej edycji uczestniczyło ponad 500 prelegentek i prelegentów z całego świata. Przygotowuje je Fundacja Liberté!, a pieniądze na organizację pochodzą m.in. od łódzkiego samorządu, instytucji publicznych, organizacji międzynarodowych i partnerów biznesowych. Organizatorzy nie zdradzają, ile kosztowało ściągnięcie George’a Clooneya do Polski. W przestrzeni publicznej pojawiają się szacunki mówiące nawet o 3 mln zł. Takie kwoty można odnaleźć również w ofertach amerykańskich agencji. Błażej Lenkowski, prezes Fundacji Liberté! i dyrektor Igrzysk Wolności, studzi jednak emocje.
– Myślę, że trochę przecenia pan nasze możliwości finansowe – odpowiada i zapewnia, że przy zapraszaniu tak dużych nazwisk ważniejsze niż stawka z katalogów komercyjnych agencji są marka wydarzenia, wiarygodność i budowanie relacji. – Wiele lat temu, kiedy pukaliśmy do bardzo dużych nazwisk, nawet nie chciano z nami rozmawiać o pieniądzach. Najpierw musieliśmy zbudować renomę, żeby w ogóle ktoś taki chciał się tutaj pojawić. Oczywiście, jeśli jacyś szejkowie arabscy są w stanie zapłacić kosmiczne środki, to być może każdy do nich przyjedzie. Natomiast jeśli mówimy o polskiej rzeczywistości, to w pierwszej kolejności liczy się marka.
Samo wysłanie zaproszenia na konferencję niewiele zmienia. Organizator musi kontaktować się bezpośrednio z agencją speakerską albo szukać dojścia przez inne organizacje i fundacje. Liczą się kontakty i rekomendacje. – Bardzo często zaproszone przez nas osoby należą do sieci różnych międzynarodowych fundacji, które sprawdzają, kim jesteśmy i gdzie działamy. Istotne jest więc to, kto może nas polecić albo za nas ręczyć – wyjaśnia dyrektor Igrzysk Wolności.
Tomasz Kowalewicz
Aby przeczytać cały artykuł:
Zapisz się na nasz newsletter i bądź na bieżąco z najświeższymi informacjami ze świata mediów i reklamy. Pressletter


