Wydanie: PRESS 11-12/2026
Mission possible
Skutki afery w mediach społecznościowych można zmniejszyć na parę sposobów
Obsada nowej ekranizacji książki Katarzyny Grocholi wydawała się formalnością. Zaskoczyła Joanna Jabłczyńska. Filmowa Tosia podczas jesiennej imprezy ramówkowej TVN poinformowała, że nie zagra w kontynuacji „Nigdy w życiu!” roli, w którą wcieliła się ponad 20 lat temu. Nie ukrywała rozczarowania, mówiła o poczuciu niesprawiedliwości, a w mediach społecznościowych opowiedziała więcej o kulisach sprawy. Według jej słów miała już scenariusz, spotkała się z reżyserem, ustalano terminy zdjęć, a potem odebrała telefon, że jeden z podmiotów finansujących produkcję ma własną kandydatkę do tej roli. Producentka filmu Anna Wichłacz przedstawiła inną wersję: Jabłczyńska brała udział w castingu do roli dorosłej Tosi z pięcioma innymi aktorkami i po prostu przegrała z Agnieszką Żulewską.
Ruszyła lawina. W internecie pojawiły się wezwania do bojkotu filmu, a sprawa przestała być tylko sporem o rolę, gdy włączyła się w nią Katarzyna Grochola, autorka książki i współproducentka filmu, zarzucając Jabłczyńskiej rozpowszechnianie nieprawdziwych informacji i zapowiadając kroki prawne. Potem głos zabrała córka pisarki, Dorota Szelągowska, literacki pierwowzór Tosi, która w mocnych słowach wytknęła aktorce to, że po prostu przegrała casting. Jabłczyńska odpowiedziała publikacją fragmentów prywatnej korespondencji z Grocholą, w której ta miała pisać, że „walczy” o jej udział w filmie.
Skala zjawiska była ogromna. Jak wynika z analizy Instytutu Monitorowania Mediów, w ciągu zaledwie kilku dni temat wygenerował 270 publikacji w mediach tradycyjnych i 22,5 tys. w mediach społecznościowych, a łączna liczba interakcji sięgnęła 357,8 tys., przy potencjalnym zasięgu 23,6 mln i wartości reklamowej szacowanej na 4,4 mln zł.
Klaudia Kowalczyk
Aby przeczytać cały artykuł:
Zapisz się na nasz newsletter i bądź na bieżąco z najświeższymi informacjami ze świata mediów i reklamy. Pressletter


