Wydanie: PRESS 09-10/2026
Zbyt emocjonalny
Nawet gdyby Leszek Kraskowski znalazł prawdziwe przekręty Giertycha, to przez histeryczne wpisy w mediach społecznościowych nikt poważny mu już nie uwierzy
Leszek Kraskowski, były dziennikarz śledczy wielu gazet, 6 czerwca br., jadąc swoją wysłużoną Hondą Civic, stwierdza, że jest śledzony. Boi się, że ktoś chce na niego napaść. Zatrzymuje się przy sklepie z monitoringiem, ale samochód jadący za nim też staje. Rusza więc i dojeżdża na parking koło komisariatu policji w Prażmowie. „Według relacji mojego klienta funkcjonariusze nie używali sygnałów świetlnych ani dźwiękowych. Nie padały też komendy »Stój, policja!«. Leszek Kraskowski był przekonany, że sytuacja ma związek z wcześniejszym zgłoszeniem dotyczącym osoby, która miała go napaść i grozić mu” – relacjonował w Kanale Zero ówczesny adwokat dziennikarza mec. Łukasz Pawelski. Co ciekawe, Leszek Kraskowski w rozmowie z Wojciechem Sumlińskim opublikowanej 17 sierpnia będzie opowiadał, że odetchnął z ulgą, gdy usłyszał „Stój, policja!”, bo to oznaczało, że nie gonili go bandyci.
Policjanci znaleźli przy nim pistolet oraz 54 sztuki amunicji. Prokuratura postawiła mu zarzuty kierowania gróźb karalnych wobec komendanta policji w Piasecznie, nielegalnego posiadania broni i znęcania się nad rodziną.
Postępowanie dotyczące ostatniego zarzutu toczyło się już wcześniej, ale zostało zawieszone – jak tłumaczy Prokuratura Okręgowa w Warszawie – „z uwagi na wielokrotne niestawiennictwo podejrzanego na badaniach sądowo-psychiatrycznych”.
Mariusz Kowalczyk
Aby przeczytać cały artykuł:
Zapisz się na nasz newsletter i bądź na bieżąco z najświeższymi informacjami ze świata mediów i reklamy. Pressletter


