Wydanie: PRESS 09-10/2026
Cyfrowe pomyje
Były redaktor naczelny berlińskiego dziennika został zawieszony, bo jego komentarze pisała sztuczna inteligencja. Nawet sam szef Axel Springer też pochwalił się takim komentarzem
Nie o takim końcu kariery marzył 67-letni Stephan-Andreas Casdorff. W czerwcu br. znany niemiecki dziennikarz w atmosferze skandalu został zawieszony w swojej publicystycznej działalności dla berlińskiego dziennika „Der Tagesspiegel”. Spędził w nim 27 lat, w tym kilkanaście jako współredaktor naczelny i sześć lat jako wydawca gazety. Przez ostatnie półtora roku współpracował z dziennikiem, publikując w nim komentarze. Jak się okazało – generowane przez sztuczną inteligencję.
Casdorff nie oznaczył ich jako wytworów AI, a tego wymagają wytyczne, które w 2025 roku ustaliła redakcja stołecznego dziennika. Zapisano w nich, że dostrzega się „ogromne korzyści płynące z wykorzystania sztucznej inteligencji”, ale „nie publikuje pod nazwiskiem autora tekstów wygenerowanych przez AI”. Ponadto „przerobienie tekstu przez sztuczną inteligencję jest dozwolone, ale nie zastępuje redakcji przez człowieka”. Wytyczne „Der Tagesspiegel” stanowią, że AI jest tylko narzędziem, a ostatecznie to redakcja ponosi odpowiedzialność za publikowane treści. „Jeśli sztuczna inteligencja odegrała istotną rolę w tworzeniu i generowaniu treści redakcyjnych, będziemy to wyraźnie zaznaczali. Nie po to, aby zrzec się odpowiedzialności, ale aby być otwartym i transparentnym wobec swoich czytelniczek i czytelników” – głoszą wytyczne, które – jak podaje dziennik – są stale aktualizowane, komunikowane wewnętrznie i wiążące dla wszystkich.
Katarzyna Domagała-Pereira
Aby przeczytać cały artykuł:
Zapisz się na nasz newsletter i bądź na bieżąco z najświeższymi informacjami ze świata mediów i reklamy. Pressletter


