Wydanie: PRESS 07-08/2017

Detoks od Twittera

Ćwierkanie wciąga tak, że zabiera wielu dziennikarzom każdą minutę wolnego czasu. Niektórzy próbują więc uwolnić się od tweetowania

W sylwestra dziennikarz TVN Krzysztof Skórzyński zajrzał na Twittera kilkakrotnie. Na swoim profilu pożartował z turystów, którzy tradycyjnie już utknęli w drodze nad Morskie Oko, przytoczył eksperta odradzającego łączenie alkoholu i sylwestrowej pirotechniki, po czym wypalił: „Nowy rok trzeba zacząć od mocnego akcentu. Likwiduję Twittera. Szczęść Wam Boże na resztę życia. Wasz Krzysiek”. Po tej deklaracji wśród komentujących było trochę śmiechu („Chcesz likwidować całego Twittera? Ja się nie zgadzam”; „Całego czy kawałek?”) i jedna przytomna uwaga: „Twittera się rzuca jak palenie, wróci :)”.

Ale Skórzyński nie wrócił.

Pięć miesięcy później w jego ślady poszedł Tomasz Smokowski, dziennikarz sportowy Canal+. 9 maja ogłosił: „W ramach dalszego detoksu i dla zdrowotności, postanowiłem wylogować się z TT co najmniej do sierpnia, czego i Wam życzę. »Goodbye and goodnight«”.

„Postanowienie zgrabne. Jednak myślę, że będzie falstart. Tak czy inaczej brawo! Mocna rzecz!” – ocenił Jacek Jaszczyk, szef Radiopl.ie, internetowej rozgłośni dla Polaków w Dublinie.

Nie pomylił się. 22 maja, po śmierci Zbigniewa Wodeckiego, Smokowski przerwał milczenie i wrzucił osobisty tweet: „P. Zbyszku. Zaszczytem było pana poznać”. Dziś tłumaczy, że po prostu nie mógł postąpić inaczej. I zaklina się, że postanowienia więcej nie złamie.

Skórzyński był na TT przez blisko siedem lat. W tym czasie wrzucił 26,6 tys. tweetów i zgromadził 61,8 tys. followersów, czyli osób śledzących jego profil. Smokowski od lipca 2014 roku zamieścił 10,6 tys. tweetów i dorobił się 60,8 tys. obserwujących. Obaj wskoczyli do grona najpopularniejszych „ćwierkających” dziennikarzy. Dlaczego zdecydowali się odejść z Twittera? Bo, jak zgodnie podkreślają, dobrze poznali jego ciemne strony. A one niemal całkowicie przysłoniły korzyści płynące z obecności w tym serwisie.

Łukasz Zalesiński

Dostęp do pełnej treści artykułu jest płatny

Kup dostęp poprzez SMS wysyłając treść KOD.PRESS na numer 7255 (koszt 2,46 zł). Otrzymasz kod, który należy wpisać w pierwsze okno poniżej. Na koniec wciśnij "Prześlij". Więcej informacji w regulaminie.

Tutaj wpisz kod dostępowy otrzymany bezpośrednio od PRESS. Więcej informacji w regulaminie.

Zapisz się na nasz newsletter i bądź na bieżąco z najświeższymi informacjami ze świata mediów i reklamy. Pressletter

Press logo