Serwis o mediach i reklamie

O nas Pressletter

Wydanie: PRESS 07-08/2017

O Staszku, co dopisuje

Żaden dziennikarz na Twitterze nie ma tylu retweetów co Stanisław Janecki. Ale wiarygodności mu to nie dodaje

Najpierw zapewnił zebranych, że trochę mieszkał w kraju, o którym zamierza opowiedzieć. „I nawet się pochwalę, że mówię po niderlandzku” – dodał. W prawicowym Klubie Ronina, tłumacząc, co się dzieje w Holandii, przywołał przykład jakoś mało znany: „Tam w 2006 roku powstała taka partia, która się nazywa Partia na rzecz Miłości i Równości i Różnorodności. I ona działa sobie coraz śmielej, ma kilkuprocentowe poparcie, były różne protesty, czy ona może istnieć. I ona ma dwa punkty swojego programu: żeby zlikwidować przestępstwo pedofilii i żeby zlikwidować przestępstwo zoofilii” – opowiadał.

Publiczność była w szoku. To był mocny przykład na upadek moralny Zachodu, który doprowadzi do katastrofy, bo zlikwidowane zostaną tradycyjne rodziny, a w Polsce przestaną się rodzić dzieci.

Ale Stanisław Janecki, zaproszony na to spotkanie klubu w 2013 roku jako ekspert od Holandii i upadku cywilizacji zachodniej, dopiero się rozkręcał: „To, że przez sześć lat ta ideologia może sobie swobodnie funkcjonować i zdobywać coraz więcej zwolenników, pokazuje, jak daleko sięga to zagrożenie. (…). Za tym pójdzie zburzenie wszelkich moralnych podstaw tego, czym jesteśmy i w jakiej cywilizacji żyjemy” – grzmiał.

Nikt na sali nie zakwestionował jego rewelacji. A byłoby co. W Holandii rzeczywiście kiedyś działała organizacja, która nazywała się Partia na Rzecz Miłości Bliźniego, Wolności i Różnorodności – lecz gdy Janecki o niej opowiadał, nie istniała już od dwóch lat. Nie zdobywała kolejnych członków, działały w niej trzy osoby, którym nie udało się zebrać nawet potrzebnych podpisów do wystartowania w wyborach. Kilkuprocentowe poparcie, o którym mówił Janecki w Klubie Ronina, było fikcją. A prawdą – że 80 proc. holenderskiego społeczeństwa domagało się, by państwo zabroniło działalności tej organizacji.

Nie po raz pierwszy Stanisław Janecki podkręcił fakty, przyprawiając je fikcją. I jak zwykle uszło mu to na sucho. W jego dziennikarskim życiu nie raz łapano go na podobnych manipulacjach.

Mariusz Kowalczyk

Dostęp do pełnej treści artykułu jest płatny

Kup dostęp poprzez SMS wysyłając treść KOD.PRESS na numer 7255 (koszt 2,46 zł). Otrzymasz kod, który należy wpisać w pierwsze okno poniżej. Na koniec wciśnij "Prześlij". Więcej informacji w regulaminie.

Tutaj wpisz kod dostępowy otrzymany bezpośrednio od PRESS. . Więcej informacji w regulaminie.

Zapisz się na nasz newsletter i bądź na bieżąco z najświeższymi informacjami ze świata mediów i reklamy. Pressletter

Press logo