Temat: prasa

Dział: PRASA

Dodano: Czerwiec 20, 2026

Narzędzia:

Drukuj

Drukuj

Zakopiański przedsiębiorca chce pół miliona euro od "Tygodnika Podhalańskiego"

Wezwanie przedsądowe firmy Macieja Słupczyńskiego trafiło do "Tygodnika Podhalańskiego" w dniu, w którym prezydent Karol Nawrocki podpisał ustawę antySLAPP (fot. "Tygodnik Podhalański")

Marcin Słupczyński, który usiłuje pod Krokwią w Zakopanem wybudować "Park Smurfów", chce pozwać "Tygodnik Podhalański" za publikacje o jego przedsięwzięciu. Tygodnik wskazał nieprawidłowości w inwestycji, a biznesmen grozi mu procesem typu SLAPP, domagając się w piśmie przedprocesowym pół miliona euro.

Pismo przedprocesowe od Marcina Słupczyńskiego trafiło do "Tygodnika Podhalańskiego" w piątek.

Słupczyński usiłował naciskać na "Tygodnik Podhalański"

Biznesmen, który pod zakopiańską Krokwią chce wybudować tematyczny park rozrywki, domaga się od tygodnika pół miliona euro i usunięcia opublikowanych tekstów o inwestycji.

Czytaj też: Wojciech Kuśpik, nowy prezes Gremi Media, o kupnie Polska Press i inwestycjach

– Napisałem dwie notki o tym, o sąsiedzie, który boi się nielegalnej inwestycji za płotem – mówi Jerzy Jurecki, wydawca i dziennikarz "Tygodnika Podhalańskiego". Dodaje, że tygodnik opublikował już sprostowanie jednej z informacji. Przedsiębiorca domaga się usunięcia obu.

Sąsiad niedoszłego "Parku Smurfów" zgłosił już do Powiatowego Inspektora Nadzoru Budowlanego podejrzenie prowadzenia robót budowlanych bez wymaganego zezwolenia i wniosek o niezwłoczną kontrolę oraz zaniechanie budowy.

Zanim do redakcji trafiło pismo przedprocesowe, Marcin Słupczyński usiłował naciskać na niezależny tygodnik za pośrednictwem e-maili. Pisał między innymi: "Pomimo naszej rozmowy oraz Pańskich deklaracji dotyczących wprowadzenia stosownych sprostowań, do chwili obecnej w publikacji nie zostały dokonane żadne istotne zmiany. Dodatkowo nie otrzymałem odpowiedzi na moje wcześniejsze wiadomości. W związku z brakiem realizacji uzgodnień informuję, że nie będziemy dłużej oczekiwać na reakcję z Państwa strony. Jutro rano do właściwych organów zostaną skierowane stosowne zawiadomienia, a sprawa zostanie przekazana do dalszego prowadzenia przez naszego pełnomocnika".

Słupczyński nie uznał sprostowania opublikowanego przez "Tygodnik Podhalański".

Biznesmen dalej pisał: "Po analizie materiału nasz mecenas wskazał również na przesłanki mogące świadczyć o popełnieniu czynów zabronionych, które zostaną objęte odrębną oceną prawną".

"Weryfikacja, czy ustawa anty-SLAPP zadziała"

Zgodnie z polskim systemem prawnym e-mail spełnia przesłanki groźby bezprawnej.

Czytaj też: Rada programowa TVP oczekuje od władz telewizji wyjaśnień w sprawie "Wojny zastępczej"

Przedsiębiorca poszedł jednak dalej – w piśmie nadanym 18 czerwca domaga się od wydawcy tygodnika pół miliona euro, czyli około 2 mln złotych.

"Podczas naszej rozmowy deklarował Pan podjęcie działań mających na celu rzetelne przedstawienie stanu faktycznego oraz usunięcie informacji, które w naszej ocenie naruszają dobre imię firmy. Niestety opublikowany materiał nie realizuje tych ustaleń" – napisał w kolejnym mailu, poprzedzającym przesłanie pisma przedprocesowego.

Jerzy Jurecki jest wściekły: – To nie jest typowy SLAPP? – pyta.

SLAPP to skrót angielskiego "strategic lawsuit against public participation" – strategicznego pozwu ograniczającego udział w dyskusji publicznej. Jego celem jest zastraszanie i uciszenie krytyków, którzy w efekcie mogą zaniechać swoich działań lub zrezygnować ze sprzeciwu z powodu nacisków prawnych i wysokich kosztów obrony prawnej.

Wezwanie przedsądowe firmy Marcina Słupczyńskiego trafiło do "Tygodnika Podhalańskiego" w dniu, w którym prezydent Karol Nawrocki podpisał ustawę anty-SLAPP. Ustawa przewiduje m.in. oddanie pod rozwagę sądu oddalenie skarg noszących cechy SLAPP. Jej zapisy wejdą w życie 30 dni po opublikowaniu w "Dzienniku Ustaw".

"To będzie szybka weryfikacja, czy ustawa anty-SLAPP zadziała" – skomentował całą sytuację w mediach społecznościowych Andrzej Andrysiak, wydawca "Gazety Radomszczańskiej" i prezes Stowarzyszenia Gazet Lokalnych. "Żądanie wobec portalu TP nie służy temu, by zapłacił, ale by się zamknął. Przestraszył. Schował pod dywan. Wpadł w dygot. Zobaczymy, czy ustawa anty-SLAPP zadziała, bo takie żądanie jest oczywiście bezzasadne. Służy ograniczeniu debaty, a nie dochodzeniu praw" – dodał Andrysiak.

Czytaj też: Mundial w telewizji. Dynamiczniejsze mecze, twardsi piłkarze i dodatkowe reklamy

(PAR, red.HAD, 20.06.2026)

* Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter
Pressletter
Ta strona korzysta z plików cookies. Korzystając ze strony bez zmiany ustawień dotyczących cookies w przeglądarce zgadzasz się na zapisywanie ich w pamięci urządzenia. Dodatkowo, korzystając ze strony, akceptujesz klauzulę przetwarzania danych osobowych. Więcej informacji w Regulaminie.