Ustawa anty-SLAPP uchwalona przez Sejm. Regulacje mają chronić dziennikarzy
Ustawę anty-SLAPP Sejm przyjął w ekspresowym tempie i przy poparciu grupy posłów opozycji (fot. Paweł Supernak/PAP)
Sejm RP w ekspresowym tempie przyjął w piątek ustawę anty-SLAPP, przy poparciu grupy posłów opozycji. Nowe regulacje mają chronić dziennikarzy, aktywistów i organizacje społeczne przed nękającymi pozwami, których celem jest wywołanie efektu mrożącego i ograniczenie debaty publicznej.
W przeprowadzonym w piątek głosowaniu ustawę anty-SLAPP poparło 359 posłów, przeciw było 23, wstrzymało się 59. Za przyjęciem nowych przepisów głosowała większość opozycyjnego klubu PiS.
Ustawa anty-SLAPP szybko przyjęta
– Zainteresowanie opinii społecznej i polityczny konsensus, które wzbudził projekt ustawy anty-SLAPP, należy uznać co do zasady za zjawisko pozytywne. Niestety, nie wszystko wskazuje na to, że nowe regulacje zmienią wiele. Pojęcie oczywistej bezzasadności pozwu istnieje od lat w polskim prawie, ale sądy bardzo niechętnie decydują się na uznanie pozwu za bezzasadny w obawie, że sąd drugiej instancji zarzuci im brak przeprowadzenia postępowania dowodowego – przestrzega w rozmowie z "Presserwisem" Jakub Kudła, head of media legal w Ringier Axel Springer Polska.
Ustawa anty-SLAPP została przyjęta relatywnie szybko. Jej pierwsze czytanie odbyło się we wtorek. W środę proponowane przez rząd regulacje niemal jednogłośnie (przy dwóch głosach wstrzymujących się) poparła sejmowa Komisja Sprawiedliwości i Praw Człowieka.
Podczas drugiego czytania projektu ustawy zgłoszono kilka poprawek, przede wszystkim o charakterze legislacyjnym i redakcyjnym. Akceptacji nie uzyskało kilka z nich, m.in. autorstwa Lewicy, zakładającej, że instytucjom władzy publicznej nie będzie przysługiwać roszczenie o ochronę dobrego imienia w związku z udziałem pozwanego w debacie publicznej. Przyjęty w piątek tekst ustawy anty-SLAPP nie odbiega zasadniczo od projektu zaakceptowanego przez rząd 28 kwietnia tego roku.
Ustawa o szczególnych środkach ochrony w postępowaniu cywilnym osób uczestniczących w debacie publicznej, zwana potocznie anty-SLAPP (od: strategic lawsuits against public participation, znanych również jako pozwy SLAPP, pozwy zastraszające albo strategiczne postępowanie sądowe przeciwko udziałowi społecznemu), ma wyposażyć sądy w instrumenty pozwalające na reakcję, zanim pozew stanie się instrumentem presji. Jeśli ustawa wejdzie w życie, sąd będzie mógł od razu odrzucić lub oddalić sprawę w przypadku, gdy pozew jest "oczywiście bezzasadny" lub stanowi nadużycie prawa procesowego.
Projekt przewiduje sankcje
W przepisach znalazły się wskazówki, jak rozpoznawać SLAPP-y. To m.in. rażąco wygórowane roszczenia, seria podobnych pozwów wobec tej samej osoby, działania utrudniające pozwanym obronę. Ma to przerwać dotychczasową praktykę, w której osoba pozywana musi przez lata oczyszczać się z zarzutów, ponosząc koszty i będąc narażona na stres.
Zawarte w projekcie przepisy dają pozwanym prawo żądania od powoda wpłacenia zabezpieczenia pokrywającego koszty procesu. Jeśli pozew okaże się nadużyciem, pieniądze wrócą do pozwanego. Gdy zarzuty zostaną uznane za bezzasadne, powód pokrywa wszystkie koszty, w tym wynagrodzenie pełnomocnika pozwanego w pełnej wysokości.
Aby zniechęcić do składania pozwów w celu uciszenia krytyki, projekt przewiduje sankcje: grzywny do 20-krotności minimalnego wynagrodzenia (ok. 96 tys. zł w 2026 roku), a w skrajnych przypadkach nawet 100-krotność (ponad 480 tys. zł).
O szybkie przyjęcie regulacji anty-SLAPP zaapelowało w ubiegłym tygodniu 57 organizacji społecznych i redakcji, m.in. Article 19 Europe, Centrum Monitoringu Wolności Prasy, Fundacja Wolności, Izba Wydawców Prasy, OKO.Press, Press Club Polska, Rada Mediów Polskich, Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich, Telewizja Republika, tygodniki "Sieci" i "Do Rzeczy".
Sygnatariusze apelu zaznaczyli, że 7 maja 2026 roku upłynął termin wdrożenia dyrektywy Parlamentu Europejskiego, która zobowiązuje państwa członkowskie Unii Europejskiej do wdrożenia przepisów anty-SLAPP.
"Grupa zamożnych będzie mogła nadal składać pozwy"
Jakub Kudła zauważa, że pozwy o charakterze SLAPP składają w znakomitej większości osoby dysponujące relatywnie wysokim budżetem.
– Biznesmenów i polityków z reguły stać na wynajęcie profesjonalnej kancelarii prawnej, która niczym nieuzasadnione zarzuty potrafi przekuć w pozew spełniający wszelkie formalne wymogi. Dodatkowo osoby wytaczające sprawy mieszczące się w definicji SLAPP działają niejednokrotnie w sposób zdeterminowany. Pozew SLAPP jest bowiem traktowany jako usprawiedliwienie stawianych zarzutów. Stanowi warunek utrzymania się na stanowisku lub pozycji w biznesie – zaznacza prawnik RASP.
W jego ocenie zasięg pozwów typu SLAPP mogłoby pomniejszyć m.in. ustawowe ograniczenie sum możliwych do dochodzenia w ramach zadośćuczynienia w pozwach o ochronę dóbr osobistych oraz zmiana treści art. 212 Kodeksu karnego, który daje możliwość formułowania prywatnych aktów oskarżenia za zniesławienie.
– Mimo uchwalenia ustawy anty-SLAPP grupa zamożnych podmiotów będzie mogła nadal składać pozwy typu SLAPP z żądaniem gigantycznych kwot zadośćuczynienia za rzekome naruszenie dóbr osobistych oraz prywatne akty oskarżenia godzące w dziennikarzy, za które grozi odpowiedzialność karna – ubolewa Jakub Kudła.
(JF, 18.05.2026)










