Ustawa anty-SLAPP podpisana przez prezydenta. Resort sprawiedliwości triumfuje
Ministerstwo Sprawiedliwości z entuzjazmem przyjęło podpisanie ustawy anty-SLAPP przez prezydenta Karola Nawrockiego (fot. Leszek Szymański/PAP)
Podpis pod ustawą potocznie zwaną anty-SLAPP, która ma wyeliminować bezzasadne i blokujące debatę publiczną pozwy, złożył w piątek prezydent Karol Nawrocki. – Koniec zastraszania obywateli przez bezpodstawne pozwy – triumfuje Ministerstwo Sprawiedliwości.
Resort sprawiedliwości w opublikowanym w piątek oświadczeniu podkreśla, że pozwy typu SLAPP (Strategic Lawsuits Against Public Participation) były dotąd wykorzystywane przez podmioty dysponujące dużymi zasobami – takie jak korporacje, politycy czy instytucje – jako narzędzie zastraszania i tłumienia krytyki.
"Sąd nie będzie już narzędziem do zastraszania"
"Takie pozwy nie mają na celu faktyczne egzekwowanie roszczeń, lecz służą wywołaniu przeciągających się i kosztownych procesów sądowych, które odstraszają obywateli od angażowania się i wypowiadania się w istotnych kwestiach społecznych. Sąd nie będzie już narzędziem do zastraszania obywateli. Przez lata silniejsi – politycy, korporacje i instytucje – wykorzystywali pozwy jako broń przeciwko debacie publicznej, by zamknąć usta tym, którzy zadają niewygodne pytania. Teraz to się zmienia" – czytamy w oświadczeniu Ministerstwa Sprawiedliwości.
Czytaj też: Zakopiański przedsiębiorca chce pół miliona euro od "Tygodnika Podhalańskiego"
Dzięki zawartym w ustawie anty-SLAPP rozwiązaniach to autor pozwu będzie musiał wykazać, że jego powództwo wobec dziennikarza, aktywisty lub organizacji społecznej nie ma na celu zablokowania debaty publicznej. Na rozpatrzenie wniosku o uznanie powództwa za bezzasadny sąd będzie miał trzy miesiące.
W przepisach znalazły się wskazówki, jak rozpoznawać SLAPP-y. To m.in. rażąco wygórowane roszczenia, seria podobnych pozwów wobec tej samej osoby, działania utrudniające pozwanym obronę. Ma to przerwać dotychczasową praktykę, w której osoba pozywana musi przez lata oczyszczać się z zarzutów, ponosząc koszty i żyjąc w stresie.
Projekt przewiduje sankcje
Zawarte w ustawie przepisy dają pozwanym prawo żądania od powoda wpłacenia zabezpieczenia pokrywającego koszty procesu. Jeśli pozew okaże się nadużyciem, pieniądze wrócą do pozwanego. Gdy zarzuty zostaną uznane za bezzasadne, powód pokrywa wszystkie koszty, w tym wynagrodzenie pełnomocnika pozwanego w pełnej wysokości.
Czytaj też: Prawicowi dziennikarze nadal wstawiają się za Leszkiem Kraskowskim
Aby zniechęcić do składania pozwów w celu uciszenia krytyki, projekt przewiduje sankcje: grzywny do 20-krotności minimalnego wynagrodzenia (ok. 96 tys. zł w 2026 roku), a w skrajnych przypadkach nawet 100-krotność (ponad 480 tys. zł).
Podczas prac nad ustawą anty-SLAPP w parlamencie pojawiały się postulaty zniesienia kary więzienia za zniesławienie m.in. osób publicznych na bazie art. 212 Kodeksu karnego, który również jest nadużywany w celu mrożenia debaty publicznej.
Według ustaleń "Presserwisu" prace nad depenalizacją art. 212 Kodeksu karnego ugrzęzły w Ministerstwie Sprawiedliwości i zmiany nie zostaną wprowadzone w dającej się przewidzieć przyszłości.
Czytaj też: Niestrategiczny temat. Po raz pierwszy reforma ortografii nie wywołała burzy
(JF, 22.06.2026)










