Temat: na weekend

Dział: RADIO

Dodano: Styczeń 07, 2022

Narzędzia:

Drukuj

Drukuj

Po Trójce do celu. Stacja traci, ale ktoś ma swoje pięć minut

Dlaczego Trójka tak mocno traci słuczaczy? (fot. Piotr Molecki/East News)

Jak wynika z realizowanego przez Kantar badania Radio Track, w grupie 25-49 lat w okresie czerwiec-sierpień 2021, trzykrotnie spadła słuchalność radiowej Trójki wśród słuchaczy między 25. a 49. rokiem życia. Dlaczego Trójka tak mocno traci słuczaczy? Przypominamy tekst o sytuacji w rozgłośni z magazynu "Press" - nr 03/04 2021.

Ani komuna, ani kapitalizm nie zniszczyły kultowej stacji radiowej. Agnieszce Kamińskiej się udało. Kim jest prezeska Polskiego Radia?

Po tym jak prezydent Rosji Władimir Putin oskarżył Polskę o przyczynienie się do wybuchu II wojny światowej, temat audycji Kuby Strzyczkowskiego „Za, a nawet przeciw” w Programie III Polskiego Radia miał brzmieć: „Czy Polska powinna reagować na fałszowanie historii?”.

– Pani prezes (Agnieszka Kamińska – przyp. red.) uznała, że skandalem jest zadawanie takiego pytania. Tylko że formuła audycji zakłada, że trzeba odpowiedzieć „za” albo „przeciw” – mówi Kuba Strzyczkowski. – Zadzwonił do mnie przerażony Tomasz Kowalczewski (ówczesny dyrektor Trójki – przyp. red.), trzęsąc się ze strachu. Prosił, bym coś zmienił, bo go wyrzucą – relacjonuje Strzyczkowski. – Podpowiedziałem mu zmianę pytania na „Czy i jak Polska powinna reagować na fałszowanie historii”, na co prezeska radia się zgodziła – dodaje Strzyczkowski.

Czytaj też: Słuchalność Trójki wciąż spada. Teraz już tylko 1,6 proc.

– Takich żenujących sytuacji miałem mnóstwo. Bez przerwy były dyskusje wokół tematów audycji – przyznaje Kuba Strzyczkowski, który twierdzi, że nosił się wtedy z zamiarem odejścia z Trójki. – Myślę, że pewne przerażenie pani prezes budził fakt, że do audycji dzwonią na żywo słuchacze i w zasadzie bez skrępowania rozmawiamy o wydarzeniach społeczno-politycznych – dodaje Strzyczkowski.

Emisja „Za, a nawet przeciw” została zawieszona w marcu 2020 roku i już nigdy nie wróciła na antenę Programu III.

– Odkąd Agnieszka Kamińska została prezesem Polskiego Radia, zajęła się cenzurowaniem anten. I to w sposób moim zdaniem niezrozumiały i nierozsądny – uważa Kuba Strzyczkowski, który przeszedł – podobnie jak wielu jego kolegów z Trójki – do uruchomionego przez dziennikarzy w styczniu 2021 roku Radia 357.

Jeden z dziennikarzy Polskiego Radia potwierdza: – Stopień ingerencji i ręcznego sterowania jest nieporównywalny z niczym. Pod tym względem wyprzedziła wszystkich swoich poprzedników.

Za jej prezesury z radiem pożegnać się musiało wielu doświadczonych dziennikarzy.

Ernest Zozuń, którego zwolniła dyscyplinarnie, mówi wprost: – Pani Kamińska kieruje się tępą zemstą wobec wielu osób.

POCZĄTKI W RADIU BIAŁYSTOK

– Trochę się dziwię temu, co teraz robi – przyznaje Jan Smyk, który jako szef Studia Reportażu i Dokumentu Radia Białystok w 2000 roku przyjmował 25-letnią Agnieszkę Kamińską do białostockiej rozgłośni. Rok wcześniej Kamińska skończyła Wydział Filologiczny Uniwersytetu w Białymstoku. Jest dyplomowanym logopedą. – Zgłosiła się do pracy, chciała zajmować się reportażem – pamięta Smyk, który później był prezesem Radia Białystok. Jednak, jak wszyscy początkujący dziennikarze, zaczęła pracę od newsroomu. – Małomówna, bezkonfliktowa, sympatyczna dziewczyna – dodaje Smyk.

Agnieszka Kamińska na Uniwersytecie w Białymstoku uczyła się również w Podyplomowym Studium Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej. W 2009 roku na tej samej uczelni uzyskała stopień doktora. Pisała o Ryszardzie Kapuścińskim. Na stronie Uniwersytetu SWPS, którego Kamińska jest dziś pracownikiem, można przeczytać, że jej pasją jest literatura faktu, zwłaszcza twórczość Ryszarda Kapuścińskiego. Jest ambitna i lubi się szkolić, bo ukończyła także Akademię Menedżerską SGH oraz seminarium producenckie Akademii Telewizyjnej TVP i Państwowej Wyższej Szkoły Filmowej, Telewizyjnej i Teatralnej im. Leona Schillera w Łodzi.

Jej radiowe reportaże zostały docenione. Za „Byłam bólem” o samotnym macierzyństwie otrzymała wyróżnienie w I Ogólnopolskim Konkursie Reportażystów i Realizatorów Radiowych Dylematy Człowieka XXI wieku. Inny jej reportaż – „Tryba Potockiego” – zdobył nominację do Grand Prix w Ogólnopolskim Konkursie Reportażu i Dokumentu Radiowego Polska i Świat 2003.

Będąc dziennikarką Radia Białystok, Agnieszka Kamińska współpracowała także z TVP 3 Białystok. W białostockim oddziale telewizji publicznej prowadziła cotygodniowy magazyn sportowy i program „Gość dnia”.

W 2006 roku przeszła do TVP Historia – kanału uruchomionego w 2007 roku.

– Była w gronie osób, które stworzyły TVP Historia, a jej wkładu w zbudowanie kanału nie sposób przecenić – przekonuje Artur Dmochowski, pierwszy dyrektor kanału, dziś ambasador RP w Czarnogórze. – Rozpoczęła pracę w zespole pracującym nad uruchomieniem kanału z racji swoich kompetencji, gdyż posiada szeroką wiedzę historyczną, a jednocześnie miała już wówczas, mimo młodego wieku, spore doświadczenie dziennikarskie – zachwala ją Dmochowski.

Były szef TVP Historia dodaje, że Kamińska jako wydawczyni i redaktorka prowadząca przygotowała znaczną część oferty programowej powstającej anteny. Ale inni twierdzą, że jej praca sprowadzała się przede wszystkim do umawiania gości do programów.

W TVP Historia spędziła 12 lat.

W 2013 roku rozpoczęła pracę na Uniwersytecie SWPS. Jest adiunktem w Katedrze Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej uczelni. Studentów uczyła m.in. etyki dziennikarskiej. Władze uczelni, jak przekazały w maju „Newsweekowi”, obserwowały „niestety z zaniepokojeniem kolejne doniesienia o sytuacji w rozgłośniach Polskiego Radia”.

W roku akademickim 2020/2021 Agnieszka Kamińska przebywa na urlopie i nie prowadzi żadnych zajęć dydaktycznych. Czy SWPS nie ma problemu z niszczeniem przez prezeskę Polskiego Radia mediów publicznych? Pewnie trochę tak, bo słyszę oficjalnie: – Władze katedry i wydziału nie mają zastrzeżeń do pracy akademickiej pani doktor na przestrzeni lat. Jako przedstawiciele środowiska medioznawczego władze katedry i wydziału rozmawiały z panią doktor, podkreślając, jak ważna jest dla nas jako uniwersytetu dbałość o wartości akademickie i rzetelna realizacja programu kształcenia opartego na dyskursie naukowym – relacjonuje mi Marta Komor, rzeczniczka prasowa uczelni.

OD AUDYCJI HISTORYCZNEJ DO WICEDYREKTORA

Kiedy w maju 2017 roku Wiktor Świetlik został dyrektorem Programu III Polskiego Radia, przestał prowadzić audycję historyczną „Nos Kleopatry” w Polskim Radiu 24. Świetlik jako nową gospodynię programu zaproponował Agnieszkę Kamińską. Znał ją z TVP Historia i SWPS.

Prócz „Nosa Kleopatry” później prowadziła również „Powroty z niepamięci” i poniedziałkowe wydania „Debaty dnia”.

– Mało kto ją zauważał, kiedy była jedynie prowadzącą w Polskim Radiu 24. Ot, jedna z wielu osób, która przyszła do radia na którymś etapie tak zwanej dobrej zmiany – mówi dziennikarz Polskiego Radia. – Nie wyróżniała się – dodaje.

Czytaj też: W Programie III "357 przebojów Trójki" zamiast "Topu Wszech Czasów"

W lutym 2018 roku stanowisko dyrektora Polskiego Radia 24 stracił Paweł Badzio, a jego zastępca Robert Tekieli przeszedł do radiowej Jedynki. W marcu 2018 roku na wicedyrektorkę Polskiego Radia 24 awansowała Agnieszka Kamińska. Rekomendował ją na to stanowisko Wiktor Świetlik. Dziś Świetlika – jak opisała Zuzanna Dąbrowska w „Rzeczpospolitej” – nie można zapraszać do Polskiego Radia 24.

KOLEJNY AWANS

Agnieszka Kamińska, będąc wicedyrektorką, odpowiadała przede wszystkim za publicystykę kulturalną i historyczną. Jako komentatorka wydarzeń politycznych pojawiała się m.in. w Telewizji Republika, Superstacji czy poranku rozgłośni katolickich „Siódma 9”.

Jednak wiceszefową Polskiego Radia 24 nie była nawet rok, bo pod koniec stycznia 2019 roku dostała stanowisko dyrektorki Programu I. Zastąpiła Michała Mońkę, który o Kamińskiej nie chce rozmawiać, bo: „Nie uchodzi, jak mówią u mnie na Podlasiu”.

– Jak usłyszałam, że są dwie możliwości: szefową Jedynki zostanie albo Agnieszka Kamińska, albo Joanna Turek (dziś dyrektorka Polskiego Radia 24 – przyp. red.) uznałem, że to jest żart, bo rzecz wydawała się absolutnie niemożliwa – opowiada jeden z pracowników publicznego radia. – Nagle okazało się, że w radiu każdy może zostać każdym – dodaje.

– Miała na koncie kilka sprawnie przeprowadzanych akcji w Polskim Radiu 24. Zorganizowała na przykład debaty przed wyborami samorządowymi. Wykazała się zmysłem organizacyjnym, determinacją – tłumaczy awans osoba znająca kulisy mianowania jej na dyrektorkę Jedynki. – Wydawało się, że wniesie świeżą krew, ale w okropny sposób zaczęła się podlizywać Krzysztofowi Czabańskiemu. Dla osób, które ją rekomendowały, zaskoczeniem było także jej późniejsze działanie. Nikt się tego nie spodziewał. No szok – opowiada.

Nasi rozmówcy twierdzą, że Agnieszka Kamińska ma bardzo bliski kontakt z przewodniczącym Rady Mediów Narodowych. Jeden z dziennikarzy Polskiego Radia pamięta, jak podczas kampanii parlamentarnej z Warszawy wysyłano wóz satelitarny z reporterem, by obsłużyć lokalną konferencję Czabańskiego, mimo że mogła zrobić to tamtejsza rozgłośnia regionalna publicznego radia. – W trakcie kampanii relacjonowaliśmy wszystko, co robił Czabański – opowiada. To najwyraźniej nie pomogło, bo Czabański mandatu posła jednak ponownie nie zdobył.

Przed wyborami radiowa Jedynka zresztą transmitowała liczne konwencje Prawa i Sprawiedliwości. – To zdarzyło się pierwszy raz – przyznaje inny dziennikarz Polskiego Radia. – Transmisje były tydzień w tydzień, w soboty i niedziele. Staliśmy się jak TVP Info – dodaje.

Agnieszka Kamińska do Jedynki ściągnęła ludzi, którzy prowadzili audycje w Polskim Radiu 24, choćby Grzegorza Jankowskiego, Adriana Klarenbacha czy Magdalenę Ogórek.

Za to od prowadzenia audycji w Jedynce odsunęła Agatę Kasprolewicz, która wcześniej musiała także przestać prowadzić programy w radiowej Dwójce i Polskim Radiu 24. – Nigdy nie poznałam powodów – mówi dziś Agata Kasprolewicz.

– Do dzisiaj nie wiemy, dlaczego odsunięto Agatę Kasprolewicz. Kiedy pytałem o to panią prezes, słyszałem tylko: „To nie pańska sprawa” – opowiada Jan Ordyński z rady programowej Polskiego Radia.

Ze stanowiskiem wicedyrektora Programu I musiał pożegnać się wieloletni dziennikarz anteny Marek Mądrzejewski.

CENZURA W JEDYNCE

Agata Kasprolewicz opowiada, że w Jedynce był zwyczaj, że wydawcy wysyłali sobie nawzajem plany audycji z tematami i gośćmi. Chodziło o to, by uniknąć powtórzeń. – Kamińska wykorzystała to, żeby wtrącać się w audycje. To było ręczne sterowanie anteną – opowiada Kasprolewicz. Pamięta, jak do audycji Dariusza Rosiaka, której tematem były wydarzenia w Katalonii, umówiła dziennikarza „Gazety Wyborczej” Macieja Stasińskiego, specjalistę od Hiszpanii i Ameryki Łacińskiej. – Kamińska kazała nam gościa odwołać, ale na to się nie zgodziliśmy.

– Zaczęła rządzić metodą autokratyczną. Wszystko musiało przez nią przechodzić – potwierdza jeden z dziennikarzy Polskiego Radia. Kiedy redakcja międzynarodowa w audycji „Więcej świata” wśród tematów zaproponowała obalenie prezydenta Algierii Abdelaziza Butefliki, Kamińska odpisała, że jej ten temat nie obchodzi.

– O pierwszej, drugiej w nocy potrafi wysłać maila, że coś jej się nie podoba – mówi nasz rozmówca. Wydawcy mają problem z planowaniem audycji. Jakikolwiek temat reporterski wymagający więcej pracy jest praktycznie nierealny. Zlecenie go powoduje ryzyko, że zostanie zrzucony przez prezeskę.

Inny dziennikarz opowiada, że zmiany są już coraz rzadsze, bo dziennikarze zaczęli się autocenzurować. – Bez ryzyka, że Kamińska zabroni, można zaprosić komentatora, który jawnie afiliuje się z prawą stroną – stwierdza dziennikarz Polskiego Radia.

PREZES KAMIŃSKA

W 2019 roku podczas spotkania wigilijnego w Polskim Radiu przewodniczący RMN Krzysztof Czabański stwierdził, że prezentem dla radia będzie wzmocnienie kadry kierowniczej. Okazało się nim powołanie do zarządu dyrektorki Jedynki Agnieszki Kamińskiej. Zgodnie z oficjalną wersją poprosił o to RMN ówczesny prezes Andrzej Rogoyski. Tyle że Kamińska jako członkini zarządu przejęła nadzór nad antenami, biurem programowym czy Informacyjną Agencją Radiową, co już wtedy oznaczało, że pozycja Rogoyskiego jest słabsza. Miesiąc później nie był już prezesem, a jego miejsce zajęła Kamińska.

– Rogoyski pomógł Kamińskiej, a ona co zrobiła? Po miesiącu go wygryzła – opowiada dziennikarz Polskiego Radia. I dodaje: – Ten Rogoyski, który do niej wyciągnął rękę, padł potem jej ofiarą. Był za grzeczny.

– Nie ma żadnych skrupułów. Absolutnie nastawiona na siebie – uważa inny pracownik radia.

O Agnieszkę Kamińską chciałem zapytać Andrzeja Rogoyskiego. – Wie pan, nie chciałbym na ten temat rozmawiać. Mam już ten czas za sobą – ucina Rogoyski. Sama Agnieszka Kamińska również nie odpowiedziała na pytania „Press”.

„Chcemy, żeby Polskie Radio dostało przyspieszenia w przemianach i kreatywności” – komentował „Presserwisowi” powołanie Kamińskiej na prezeskę radia Krzysztof Czabański. Kolejne miesiące pokazały, że  kreatywności nie przybyło, za to zmian sporo.

Jak opowiadają nasi rozmówcy, Agnieszka Kamińska jako prezeska Polskiego Radia de facto nadal kieruje radiową Jedynką. Obowiązki dyrektora anteny pełni dziennikarz muzyczny Marcin Kusy.

Po tym jak założycielka i szefowa Studia Reportażu i Dokumentu Irena Piłatowska-Mądry przeszła na emeryturę, prezeska nie powołała rekomendowanej przez nią na to stanowisko Olgi Mickiewicz-Adamowicz (przeszła do Radia 357). Studio przez osiem miesięcy nie miało redaktora naczelnego. – Nie można tak funkcjonować. Jako pracownicy wystąpiliśmy nawet z pismami do pani prezes, żeby powołała nowego szefa. Przecież to kuriozalne – mówi Katarzyna Błaszczyk, która odeszła ze studia i skupiła się na własnym projekcie Torba Reportera i Podcastera (z Hanną Bogoryją-Zakrzewską).

KOLEJ NA TRÓJKĘ

Gdy prezes Kamińska poczuła się pewniej w swoim fotelu, zabrała się za Trójkę. W styczniu 2020 roku zdecydowała, by nie przedłużać umowy z Dariuszem Rosiakiem, autorem „Raportu o stanie świata”. W połowie lutego prezeska na dwie godziny przed audycją „Godzina prawdy” Michała Olszańskiego ze Szklarskiej Poręby zdjęła rozmowę z Kubą Strzyczkowskim. Nie pozwoliła również na emisję wywiadu Olszańskiego z najstarszą polską drag queen Lullą la Polaca.

W marcu Kamińska miała zdecydować, że Anna Gacek nie będzie już prowadzić audycji w Trójce. To spowodowało odejście z Programu III jego legendy Wojciecha Manna i zapoczątkowało odejścia kolejnych dziennikarzy. Wtedy jeszcze nikt nie spodziewał się, co się wydarzy pod koniec maja. Kiedy ówczesny dyrektor anteny Tomasz Kowalczewski unieważnił głosowanie „Listy przebojów Trójki” – wygrane przez piosenkę Kazika o Jarosławie Kaczyńskim „Twój ból jest lepszy niż mój” – z Programu III odszedł Marek Niedźwiecki, a wraz z nim wiele znanych głosów.

By gasić pożar i uspokoić sytuację przez zbliżającymi się wyborami prezydenckimi, na dyrektora Trójki powołany został wieloletni dziennikarz anteny Kuba Strzyczkowski. Wiedział, że szansa na ułożenie relacji z Agnieszką Kamińską czy też z Krzysztofem Czabańskim nie jest duża. Dostał zapewnienie autonomii, także w zakresie serwisów informacyjnych.

Kuba Strzyczkowski jako szef Trójki brał udział w cotygodniowych kolegiach dyrektorów z prezeską Kamińską. – Na tych kolegiach wszystkim humory dopisywały. W zasadzie wynikało z nich, że jest fantastycznie i będzie jeszcze lepiej. Mnie to przerażało. Brakowało wizji, pomysłów, rzetelnej dyskusji i rozmowy – opowiada Strzyczkowski. Dodaje, że odmówił uczestniczenia w indywidualnych kolegiach z Kamińską. – Kolegia z udziałem pani prezes były i są kolegiami cenzorskimi – mówi Strzyczkowski. Sam telefonów z naciskami, jak twierdzi, nie otrzymywał.

O tym, jak wyglądała współpraca dyrektora Trójki z prezeską Polskiego Radia, świadczy choćby to, że Kamińska nie zgodziła się, by zastępcą Strzyczkowskiego został Piotr Majewski, którego zaproponował nowy szef Trójki. Ale kiedy Strzyczkowski został odwołany, Majewski objął kierownictwo jednej z trójkowych redakcji.

ODPORNA NA KRYTYKĘ

Do grona jej najbliższych współpracowników należy piarowiec Zbigniew Lazar, który najpierw był jej doradcą, a obecnie pełni w Polskim Radiu funkcję pełnomocnika zarządu ds. promocji. Jak pisała „Polityka”, jego biznesowy wspólnik Andrzej Pomarański jest partnerem życiowym prezeski Kamińskiej.

Zdaniem jednego z dziennikarzy Polskiego Radia Agnieszka Kamińska umiejętnie stwarza pozory fachowości: – Może mniej bezczelnie niż poprzednia prezes Barbara Stanisławczyk, która co niektórych, zwłaszcza niezbyt zorientowanych w sprawach radia, może zwieść. Z Kamińską od początku było jasne, że nie ma pojęcia o zarządzaniu radiem.

Jaka jest? – Wszędzie widzi atak na siebie, spisek, wrogość – boi się merytorycznej rozmowy, bo taka mogłaby ujawnić jej ignorancję – wymienia bez zawahania.

Dziennikarz Polskiego Radia: – Jacek Sobala się stawiał, więc poleciał. Andrzej Rogoyski w pewnym momencie też musiał odejść. Agnieszka Kamińska oczarowała Krzysztofa Czabańskiego i trwa na stanowisku.

Dziennikarz: – Bez wątpienia konkretna, wie, czego chce.

20 sierpnia Agnieszka Kamińska zamiast zatwierdzić nową ramówkę przygotowaną przez Kubę Strzyczkowskiego, odwołała go ze stanowiska. – Jak się okazało, politycy nie chcą mieć anteny środka, nie jest im to do niczego potrzebne – mówi dziś Strzyczkowski, którego zastąpił Michał Narkiewicz-Jodko.

Czytaj też: Nowy „Press”: Wolność Poczobuta bez ceny, Durczoka obraz prawdziwy, Trzódka się zgadza

– Tylko że Jodko nie tworzy anteny. Nic nie może. Kamińska mu wielokrotnie zrzucała pomysły – mówi pracownik Polskiego Radia.

– Jest odporna na wszelką krytykę, ale uważam, że to ona jest bezpośrednio odpowiedzialna za zniszczenie Trójki – mówi o Agnieszce Kamińskiej Jan Ordyński z rady programowej Polskiego Radia. Uważa, że żadne sprawy, które do niej trafiały ze strony rady, nie zostały rozwiązane.

– Nawet poprzednim prezesom, którzy starali się zachować polityczną linię, nie udało się doprowadzić radia do tak złego stanu jak teraz – uważa Ernest Zozuń, były już dziennikarz Programu III.

Agnieszka Kamińska jako prezeska Polskiego Radia ma jednak na koncie sukces. W styczniu w rozmowie z Polską Agencją Prasową zachwalała zmiany w Trójce i pochwaliła się, że uruchomione za jej prezesury Radio Kierowców zdobyło słuchaczy w Bangladeszu.

– Kamińska ma swoje pięć minut. Jak ją wyrzucą z radia, będzie politykiem PiS – podsumowuje dziennikarz Polskiego Radia.

Maciej Kozielski

Pozostałe tematy weekendowe

Coś dla koneserów. I śmieszno, i straszno, czyli Michał...
Nowszy model. Poprawianie badania oglądalności i...
Co czytam, słucham, oglądam - ujawnia Marcin Żyła...
* Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter
Pressletter
Ta strona korzysta z plików cookies. Korzystając ze strony bez zmiany ustawień dotyczących cookies w przeglądarce zgadzasz się na zapisywanie ich w pamięci urządzenia. Dodatkowo, korzystając ze strony, akceptujesz klauzulę przetwarzania danych osobowych. Więcej informacji w Regulaminie.