Mediom grozi wzrost liczby pozwów o zniesławienie i sprostowania
Ustawa anty-SLAPP nie chroni dostatecznie przed pozwami wyspecjalizowanych kancelarii (fot. Artur Reszko/PAP)
Polskie media powinny się spodziewać wzrostu liczby spraw cywilnych o ochronę dóbr osobistych i o sprostowania. Ustawa anty-SLAPP nie daje im należytej ochrony, a coraz więcej firm prawniczych chce się specjalizować w podobnych pozwach.
Polska ustawa anty-SLAPP obowiązująca od lipca ma chronić dziennikarzy, aktywistów, naukowców i organizacje społeczne przed oczywiście bezzasadnymi pozwami mającymi na celu zablokowanie debaty publicznej.
Ustawa anty-SLAPP nie jest skuteczna?
Agnieszka Całka, prawniczka do niedawna reprezentująca w salach sądowych "Gazetę Wyborczą", uważa, że sama ustawa jest zbyt słabym narzędziem, a liczba pozwów przeciwko mediom będzie rosła, bo kancelarie prawnicze zaczynają się specjalizować w podobnych sprawach.
– Mamy ustawę anty-SLAPP, ale ona nie zadziała szczególnie skutecznie. Opiera się na rozwiązaniach, które dotychczas i tak były w kodeksie, choć z drobnymi modyfikacjami. Ale to niewystarczające narzędzie. Nie przewiduję, żeby ta ustawa miała kogokolwiek odstraszyć od składania jakichkolwiek pozwów – mówi Całka.
Jej zdaniem, prawnicy sporządzający pozwy profesjonalnie będą przygotowywać je w taki sposób, żeby ustawowo nie można ich było zakwalifikować jako SLAPP ani przypisać im przesłanek, które są wskazane w ustawie. – Pisma prawnicze, pozwy czy wezwania, zrobią się jeszcze bardziej wykwalifikowane i wyspecjalizowane. Dlatego nie przewiduję, żeby ustawa anty-SLAPP w obecnym kształcie w jakikolwiek sposób miała spowodować zahamowanie takich pozwów – przekonuje.
Prawniczka ostrzega, że na rynku pojawiła się specjalizacja pomocy w kryzysach wizerunkowych. Obecnie takie usługi świadczy kilka firm. – Oczywiście nie mówię, że każdy pozew przygotowywany przez taką kancelarię to będzie SLAPP. Ale trzeba liczyć się z tym, że kryzysem wizerunkowym, wynikającym z publikacji medialnej, od strony prawnej mogą zająć się specjaliści – ostrzega mec. Całka.
Wzrost zainteresowania sprawami o sprostowanie
Dla redakcji to będzie problem. Prawniczka podaje przykład z rynku usług prawnych: rynek usług konsumenckich, na którym najbardziej ewidentnym przykładem są pozwy dotyczące kredytów frankowych. Przed pojawieniem się regulacji dotyczących takich kredytów nie rejestrowano ani podobnego problemu, ani podobnej skali pozwów.
– To wynika też z otwarcia rynku prawniczego. Rośnie liczba kancelarii różnego rodzaju, rośnie też świadomość prawna obywateli, którzy mają szerszy dostęp do wymiaru sprawiedliwości przy relatywnie niskich kosztach prowadzenia sporu – wskazuje.
Dodaje, że problem widać również przy procesach o sprostowania. – To sprawy o roszczenia niemajątkowe, szybkie pozwy. I na rynku widać wzrost zainteresowania sprawami o sprostowanie, wzrost liczby pozwów. To też jest kierunek, który się rozwija, co widać również po rozwoju orzecznictwa w tego typu sprawach – mówi. – Sprawy o sprostowania stały się alternatywą dla spraw o ochronę dóbr osobistych i sposobem na szybki proces wynikający z przyspieszonej ścieżki ustawowej.
"Sędziowie podchodzą do tego jak do jeża"
– Znam założenia ustawy anty-SLAPP i wiem, jak o niej myśleli jej twórcy – mówi dr Dominika Bychawska-Siniarska, jedna z autorek jej projektu. – Mieli nadzieję, że bardzo szybko powstaną wyspecjalizowane kancelarie, które będą wykorzystywać tę ustawę, żeby iść z pomocą aktywistom czy mediom i mówić: "Okej, my wam pomożemy uznać, że to jest SLAPP". Wtedy w sądzie można bowiem przerzucić koszty postępowania na stronę, która wnosi tę sprawę, a tym samym koszty pomocy prawnej.
Jednak po miesiącach praktyki uważa, że "sędziowie podchodzą do tego jak do jeża" i mają dużo wątpliwości. Przyznaje, że znajdują się kancelarie, które potrafią wykorzystywać możliwości prawne i dzięki nim pozyskiwać koszty postępowania na swoją korzyść.
– Nie wydaje mi się, żeby ktoś teraz chciał się bawić w długotrwałe postępowanie cywilne. Kancelarie będą pisały masowo prywatne akty oskarżenia o zniesławienie z art. 212, bo dla każdego to łatwo dostępne. Nic ich w tym nie powstrzyma – mówi.
Dominika Bychawska-Siniarska przyznaje, że jeżeli sędziowie orzekający o naruszeniach dóbr osobistych będą zachowawczy i nie będą stosować ustawy anty-SLAPP, to Agnieszka Całka – która uruchomiła dyskusję – ma rację, twierdząc, że to ryzyko dla polskich wydawców.
(PAR, 07.11.2026)










