W Polskim Radiu Kierowców grano utwór AI  |  Rzecznik TSUE ws. chatbota Gemini  |  Odejście z RASP  |  Spółka Tarczyński rozstrzygnęła przetarg  |  Zestawienie kanałów lifestylowych  |  Antena HD bez wydarzenia kabaretowego  |  Przybyło widzów programów śniadaniowych  |  Oglądalność "Młodzież kontra, czyli pod ostrzałem"  |  TVN Style bez kontynuacji programu  |  Dostawcy VOD wpłacili pieniądze do PISF  |  Serial dokumentalny "Friz i Wersow. W drodze"  |  Nowe stanowisko w Polska Press  |  Dyrektorka marketingu i PR Interii  |  Radio Plus rozdaje kasety magnetofonowe  |  PHD zajmie się obsługą mediową  |  Politan wprowadza markę  |  Dział produkcji w 10Team  |  Agencja Enyo  |  Head of design w Śliwiński Media  |  Pyszne.pl rusza z kampanią  |  Influencerzy zamilkli na dobę  |  NASK wybiera agencję PR  |  Disney planuje zwolnić kilka tysięcy osób  |  Francja: ponad 500 tys. podpisów pod petycją ws. zamknięcia CNews  |  Zapraszamy do newslettera "Presserwis" – dziś 41 newsów ze świata mediów i reklamy  |  Od początku listopada w salonach prasowych także nowy numer magazynu "Press"  |  Kliknij tutaj, by zobaczyć zapowiedź nowego numeru. Rozmowa z Markiem Zającem z TVP, jak trzy ogólnopolskie redakcje dały się zwieść oszustowi, o losach TVN oraz Grzegorzu Jankilewiczu i królowych luksusowych magazynów kobiecych – polecamy!  | 

W Polskim Radiu Kierowców grano utwór AI  |  Rzecznik TSUE ws. chatbota Gemini  |  Odejście z RASP  |  Spółka Tarczyński rozstrzygnęła przetarg  |  Zestawienie kanałów lifestylowych  |  Antena HD bez wydarzenia kabaretowego  |  Przybyło widzów programów śniadaniowych  |  Oglądalność "Młodzież kontra, czyli pod ostrzałem"  |  TVN Style bez kontynuacji programu  |  Dostawcy VOD wpłacili pieniądze do PISF  |  Serial dokumentalny "Friz i Wersow. W drodze"  |  Nowe stanowisko w Polska Press  |  Dyrektorka marketingu i PR Interii  |  Radio Plus rozdaje kasety magnetofonowe  |  PHD zajmie się obsługą mediową  |  Politan wprowadza markę  |  Dział produkcji w 10Team  |  Agencja Enyo  |  Head of design w Śliwiński Media  |  Pyszne.pl rusza z kampanią  |  Influencerzy zamilkli na dobę  |  NASK wybiera agencję PR  |  Disney planuje zwolnić kilka tysięcy osób  |  Francja: ponad 500 tys. podpisów pod petycją ws. zamknięcia CNews  |  Zapraszamy do newslettera "Presserwis" – dziś 41 newsów ze świata mediów i reklamy  |  Od początku listopada w salonach prasowych także nowy numer magazynu "Press"  |  Kliknij tutaj, by zobaczyć zapowiedź nowego numeru. Rozmowa z Markiem Zającem z TVP, jak trzy ogólnopolskie redakcje dały się zwieść oszustowi, o losach TVN oraz Grzegorzu Jankilewiczu i królowych luksusowych magazynów kobiecych – polecamy!  | 

W Polskim Radiu Kierowców grano utwór AI  |  Rzecznik TSUE ws. chatbota Gemini  |  Odejście z RASP  |  Spółka Tarczyński rozstrzygnęła przetarg  |  Zestawienie kanałów lifestylowych  |  Antena HD bez wydarzenia kabaretowego  |  Przybyło widzów programów śniadaniowych  |  Oglądalność "Młodzież kontra, czyli pod ostrzałem"  |  TVN Style bez kontynuacji programu  |  Dostawcy VOD wpłacili pieniądze do PISF  |  Serial dokumentalny "Friz i Wersow. W drodze"  |  Nowe stanowisko w Polska Press  |  Dyrektorka marketingu i PR Interii  |  Radio Plus rozdaje kasety magnetofonowe  |  PHD zajmie się obsługą mediową  |  Politan wprowadza markę  |  Dział produkcji w 10Team  |  Agencja Enyo  |  Head of design w Śliwiński Media  |  Pyszne.pl rusza z kampanią  |  Influencerzy zamilkli na dobę  |  NASK wybiera agencję PR  |  Disney planuje zwolnić kilka tysięcy osób  |  Francja: ponad 500 tys. podpisów pod petycją ws. zamknięcia CNews  |  Zapraszamy do newslettera "Presserwis" – dziś 41 newsów ze świata mediów i reklamy  |  Od początku listopada w salonach prasowych także nowy numer magazynu "Press"  |  Kliknij tutaj, by zobaczyć zapowiedź nowego numeru. Rozmowa z Markiem Zającem z TVP, jak trzy ogólnopolskie redakcje dały się zwieść oszustowi, o losach TVN oraz Grzegorzu Jankilewiczu i królowych luksusowych magazynów kobiecych – polecamy!  | 

Temat: prasa

Dział: PRASA

Dodano: Listopad 04, 2026

Narzędzia:

Drukuj

Drukuj

Łukasz Warzecha nie został wpuszczony do Ukrainy. Dostał zakaz wjazdu na trzy lata

Łukasz Warzecha tłumaczy, że przyjął zaproszenie na wizytę studyjną w Kijowie, bo zadaniem dziennikarza jest poznawanie rzeczy na miejscu (fot. Leszek Szymański/PAP)

Publicysta tygodnika "Do Rzeczy" Łukasz Warzecha nie został wpuszczony do Ukrainy. Tamtejsze służby przetrzymywały go na granicy przez siedem godzin i wydały zakaz wjazdu do Ukrainy na trzy lata.

Łukasz Warzecha miał wziąć udział w wizycie studyjnej z grupą polskich dziennikarzy w Kijowie. Wyjazd organizowały państwowe instytucje – polskie Centrum Mieroszewskiego i Instytut Ukraiński, podlegający ukraińskiemu Ministerstwu Spraw Zagranicznych.

Warzecha słynie z antyukraińskich wypowiedzi

Dziennikarze wyjechali w poniedziałek busem z Warszawy. Do przejścia granicznego Dołhobyczów – Uhrynów dotarli około godz. 17. Po ukraińskiej stronie pogranicznik zaprosił Warzechę do budynku ukraińskich służb granicznych. Tam zadawano mu różne pytania, m.in. czy pierwszy raz jedzie do Ukrainy (Warzecha potwierdził) i po co jedzie do Kijowa.

Czytaj też: TVP milczy w sprawie braku nocnej relacji z wydarzeń wokół TK. Zdecydował błąd ludzki

"Domyślałem się, że również ta informacja musiała się gdzieś tam znaleźć czy przewinąć, skoro jest to, podkreślam, oficjalna wizyta dziennikarzy organizowana przez dwie rządowe organizacje" – relacjonuje Warzecha na swoim kanale na YouTubie. "Na tym ta rozmowa się skończyła. Pan, zachowując mój paszport, powiedział, że mogę wrócić do busa. No wróciłem. No ale czekamy, czekamy dalej. Minęło może jakieś 40 minut. Było już na pewno przed godziną 14, kiedy przyszedł kolejny jeszcze strażnik graniczny ukraiński. Kazał mi wziąć moje rzeczy i przeprowadził mnie do wspomnianego budynku głównego straży granicznej ukraińskiej, gdzie usadził mnie w takiej salce ze stołami i krzesłami i powiedział, że mam tam czekać. No i tu zaczęło się czekanie" – opowiada Łukasz Warzecha. Po mniej więcej dwóch i pół godziny poinformowano go, że bus z dziennikarzami odjeżdża, bo nie może dłużej na niego czekać.

Warzecha na przejściu granicznym spędził siedem godzin. Ukraińscy strażnicy graniczni poinformowali go, że nie może wjechać do Ukrainy i dostaje zakaz wjazdu do tego kraju na trzy lata. Szczegółowych powodów tej decyzji mu nie przedstawiono. Warzecha wrócił do Warszawy transportem zorganizowanym przez Centrum Mieroszewskiego.

Łukasz Warzecha słynie ze skrajnie antyukraińskich wypowiedzi i wpisów w mediach społecznościowych. Relatywizował rosyjskie ataki na ukraińskie obiekty cywilne. "Zawsze się zdarzy jakiś szpital, sklep czy inny teatr zbombardowany w czasie wojny" – pisał na platformie X. Twierdził też, że poza frontem życie w ukraińskich miastach toczy się normalnie, pisząc: "jak to w kraju objętym wojną – telewizja działa, kabarety działają, wszystko gra". Wielokrotnie nazywał Ukrainę "państwem upadłym".

"Pracą dziennikarza jest poznawanie rzeczy na miejscu"

Warzecha w swoim materiale wideo tłumaczy, że przyjął zaproszenie na wizytę studyjną w Kijowie, bo "jestem dziennikarzem, a pracą dziennikarza jest poznawanie rzeczy na miejscu, ale także rozmawianie z ludźmi. I po drugie właśnie ta rozmowa z osobami, z którymi ja się mogę nie zgadzać, rozmowa z ukraińskimi politykami, możliwość zadania im również trudnych pytań w czasie bezpośrednich spotkań, czyli okazja zrobienia czegoś, czego nigdy w innych okolicznościach zrobić prawdopodobnie nie będę miał możliwości. To było oczywiście bardzo nęcące. Podobnie, tak jak sądzę, warto, skoro się o czymś często pisze, zobaczyć to na własne oczy, czyli na przykład zobaczyć, jak działa, jak funkcjonuje Kijów w warunkach częściowo wojennych. Bo nie mamy tam na szczęście wojny lądowej, mamy zdecydowanie wojnę powietrzną. To wszystko spowodowało, że nie zastanawiałem się zbyt długo (…)".

Czytaj też: Dziennikarz "Gazety Wyborczej" uderzony pod budynkiem Trybunału Konstytucyjnego

– Od początku współpracy z Instytutem Ukraińskim proponowaliśmy ukraińskim partnerom zapraszanie dziennikarzy o różnych przekonaniach ideowo-politycznych, w tym także tych znanych z poglądów odbiegających od dominujących w Polsce na kwestie współpracy Polski z Ukrainą – wskazuje Łukasz Adamski, dyrektor Centrum Mieroszewskiego. – Wychodziliśmy jako Centrum Mieroszewskiego z założenia, że w interesie obu krajów jest umożliwianie takim dziennikarzom i publicystom osobistego zapoznania się z sytuacją Ukrainy. Dodam, że wizyty studyjne Centrum Mieroszewskiego i Instytutu Ukraińskiego organizowane są w formule zaproszeń, a nie otwartego naboru. Przy ustalaniu składu delegacji zwracamy się do redakcji z prośbą o rekomendacje dziennikarzy, a także sami proponujemy osoby zajmujące się tematyką związaną z programem wizyty. Zależy nam na udziale przedstawicieli różnych redakcji i środowisk medialnych – dodaje Adamski.

W dotychczasowych wizytach studyjnych uczestniczyli dziennikarze reprezentujący szerokie spektrum mediów ogólnopolskich i regionalnych, m.in. "Rzeczpospolitą", "Gazetę Wyborczą", "Newsweek Polska", "Tygodnik Powszechny", "Dziennik Gazetę Prawną", Onet, Interię, Tok FM, PAP, a także redakcje regionalne, takie jak Radio Kraków. Do obecnej edycji zaproszeni zostali dziennikarze reprezentujący TVP, "Dziennik Gazetę Prawną", "The Times", wPolityce i "Sieci", "Do Rzeczy", "Więź"/"La Stampę" i Defence24. ("Press" też brał udział w jednej wizycie studyjnej – przyp. red.) – informuje Adamski.

Łukasz Warzecha ujawnił na YouTubie, że dowiedział się, iż Centrum Mieroszewskiego chciało go już wcześniej kilka razy zaprosić na wyjazd do Kijowa, ale jego nazwisko było wykreślane z listy przez stronę ukraińską.

– Potwierdzam, że proponowaliśmy Ukraińskiemu Instytutowi już wcześniej zaproszenie redaktora Warzechy, uzasadniając to koniecznością intensywniejszego przekonywania środowisk i komentatorów "ukrainosceptycznych". Tym razem uzyskaliśmy zgodę – wyjaśnia Łukasz Adamski.

Podatny grunt dla nieżyczliwych komentarzy

Warzecha spekuluje, że odmówiono mu wjazdu do Ukrainy, bo w Służbie Bezpieczeństwa Ukrainy górę wzięła frakcja torpedująca inicjatywy mające poprawić polsko-ukraińskie relacje. "Jest frakcja, która zachowuje się tak, jak zachowywała się Organizacja Ukraińskich Nacjonalistów przed drugą wojną światową, która miała taką metodę, że jeżeli tylko pojawiał się ktoś, kto miał bardziej ugodowy stosunek do Ukraińców, no chociażby taki jak pan minister Pieracki (Bronisław Pieracki zabity przez OUN w 1934 roku – przyp. red), to natychmiast następowało uderzenie w tę osobę właśnie dlatego, żeby pobudzić niechęć, żeby wzmóc niechęć, żeby uniemożliwić jakiekolwiek umiarkowane kontakty pomiędzy Polakami a Ukraińcami" – mówi w swoim nagraniu Warzecha.

Czytaj też: Kryzys wokół TK zwiększa oglądalność kanałów informacyjnych. Najbardziej zyskała Republika

– Nie mam wystarczającej wiedzy, aby ocenić, co mogło skłonić SBU do wydania takiego zakazu – zaznacza Łukasz Adamski. – Wiem, że ukraińska i polska dyplomacja podejmowały intensywne starania o to, aby redaktor Warzecha wjechał na Ukrainę i mógł wziąć udział w zaplanowanych spotkaniach. Skoro wysiłki te nie przyniosły rezultatu w rozsądnym czasie, to hipoteza redaktora Warzechy jest jedną z tych interpretacji, która automatycznie się nasuwa. Uznaję prawo Ukrainy do suwerennego decydowania o tym, komu udzielać zgody na wjazd na jej terytorium. Zwracam natomiast uwagę, że ograniczenie prac dziennikarzy uzasadniane względem na bezpieczeństwo państwa zawsze wywołuje duży rezonans medialny i stwarza podatny grunt dla nieżyczliwych komentarzy, w danym wypadku utrudniających budowanie dobrosąsiedzkich relacji Polski i Ukrainy – dodaje Adamski.

Łukasz Warzecha ocenia, że państwo ukraińskie, które zakazuje wjazdu dziennikarzowi krytycznemu wobec Ukraińców, nie pasuje do Unii Europejskiej i takie działanie jest nie do pomyślenia w krajach Zachodu.

W 2021 roku Rafał Ziemkiewicz, publicysta "Do Rzeczy" nie został wpuszczony do Wielkiej Brytanii. Decyzję tę tłumaczono tym, że poglądy głoszone przez publicystę są "sprzeczne z brytyjskimi wartościami i mogą być obraźliwe dla innych". Natomiast ekipa ukraińskiej agencji informacyjnej Rayon.in.ua została zatrzymana przez polskie służby w Braniewie pod zarzutem stwarzania zagrożenia dla bezpieczeństwa państwa. Do Polski przyjechali zbierać materiały o tym, jak do naszego kraju swobodnie wjeżdżają towary z Rosji, m.in. zboże i skroplony gaz. Na posterunkach policji i straży granicznej siedzieli od 7 do 9 marca 2024 roku. Zabrano im sprzęt i deportowano z Polski z zakazem wjazdu do krajów strefy Schengen na pięć lat.

Czytaj też: Media na świecie szeroko relacjonują kryzys wokół Trybunału Konstytucyjnego

(MAK, 04.11.2026)

* Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter
Pressletter
Ta strona korzysta z plików cookies. Korzystając ze strony bez zmiany ustawień dotyczących cookies w przeglądarce zgadzasz się na zapisywanie ich w pamięci urządzenia. Dodatkowo, korzystając ze strony, akceptujesz klauzulę przetwarzania danych osobowych. Więcej informacji w Regulaminie.