Prawicowe media budują mit zamachu stanu. "Nic ostatnio tak nie scaliło tej strony"
Kanał Do Rzeczy na YouTubie od początku piątkowych wydarzeń wieszczył zamach stanu (screen: YouTube/Do Rzeczy)
Od piątku prawicowe telewizje i kanały na YouTubie tworzą narrację, jakoby to rząd dokonał zamachu na Trybunał Konstytucyjny, a nie wcześniej – jego pisowscy oponenci. Powtarzanie przez dziennikarzy narracji o rzekomym zamachu stanu ma dać podwaliny pod nowy propagandowy mit założycielski przed przyszłorocznymi wyborami.
Od momentu zmian w Trybunale Konstytucyjnym w prawicowych mediach pojawiło się bardzo wiele artykułów i "relacji". Rząd, sędziowie TK, policja, politycy koalicji rządzącej są przedstawiani jako autorzy zamachu stanu, dążący do zdrady, obalenia państwa prawa i osoby, którym zależy na upadku Polski.
Narracje wPolsce24 i Republiki
W tekście "Twarz bezprawia. Tusk rządzi wbrew woli narodu i bez mandatu" Piotr Filipczyk z wPolsce24 napisał: "Im głośniej obóz władzy krzyczy o przywracaniu standardów, tym wyraźniej widać fundamentalną skazę leżącą u podstaw tego układu. Donald Tusk nie ma realnego mandatu społecznego do sprawowania władzy, a metody, po które sięga, czynią jego rządy podwójnie bezprawnymi".
Czytaj też: TVP bez relacji live ze szturmu Karola Nawrockiego na Trybunał Konstytucyjny
"Nieprzypadkowo prezes PiS Jarosław Kaczyński nazywa obecnie rządzących »władzą zewnętrzną«. Ich sposób rządzenia w jakimś sensie przypomina działania okupanta" – pisze z kolei inny z autorów tego medium Stanisław Janecki. "Trwa wielka operacja zastraszania polskiego społeczeństwa, a to, co się działo w okolicy siedziby Trybunału Konstytucyjnego, to jej część" – stwierdza.
"Nocny zamach na Trybunał Konstytucyjny" – tak sytuację przedstawiała telewizja wPolsce24. "Przekroczono Rubikon, zza którego nie ma już powrotu. Policja w kaskach, uzbrojona w tarcze i gaz, siłowo wkroczyła do gmachu niezależnego sądu konstytucyjnego, blokując wejście jego legalnemu prezesowi oraz parlamentarzystom. (...) Przez bramę tylnymi drzwiami wprowadzono sędzię wyznaczoną przez obóz rządzący. Chwilę później uzurpatorka łączyła się już z prorządowymi mediami wprost z fotela prezesa Trybunału".
"30 października 2026 roku po długich cierpieniach skonało w Polsce państwo prawa, skonało państwo oparte na konstytucji, na zapisach prawa, na niezależności instytucji. Żyjemy, proszę państwa, w dyktaturze. Jest to inna dyktatura niż te, które znamy, inna niż ta, którą wprowadził Jaruzelski 13 grudnia, ale to jest dyktatura" – taki komentarz wygłosił Jacek Karnowski, redaktor naczelny stacji.
"Nastąpiło bezprawne przejęcie strony internetowej Trybunału Konstytucyjnego. Prezesem jest nadal Bogdan Święczkowski, a Wiceprezesem Bartłomiej Sochański. Pani Anna Korwin-Piotrowska nie jest sędzią Trybunału Konstytucyjnego. Osoby uczestniczące w tych działaniach popełniają przestępstwo zamachu stanu" – mówiono na antenie Republiki. Goście (a także paski na ekranie) przywoływali art. 128 kk – "Działanie to, przeprowadzone pod osłoną nocy i pod nieobecność Prezydenta RP w kraju, stanowi bezprecedensowy zamach na konstytucyjny organ państwa i uderza w fundamenty ustroju".
Wildstein: "Zamach stanu. Obecna władza łamie konstytucję!"
Republika na swoim portalu pisze też o "nocnym, siłowym przejęciu przez Policję siedziby TK". O tym, że siedmioro sędziów wybranych w 2026 roku weszło "bramą od strony KPRM, a nie od ulicy, w asyście SOP podległej MSWiA". Jak twierdzili goście Republiki – nie było tu "przywracania praworządności". Ich zdaniem to "punktowy stan wojenny".
Czytaj też: Onet pomylił Karolinę Korwin-Piotrowską z Anną Korwin-Piotrowską. Fala hejtu
"Jeden budynek, dwa trybunały" – pisze "Do Rzeczy". "Anna Korwin-Piotrowska, wybrana przez Sejm w 2026 r., ale bez ślubowania przed prezydentem, zarządziła miesięczną przerwę w czynnościach prezesa Bogdana Święczkowskiego i wiceprezesa Bartłomieja Sochańskiego i ogłosiła, że sama kieruje TK". Prawicowy tygodnik przekazał też, że "strona została bezprawnie przejęta, prezesem nadal jest Święczkowski, a Korwin-Piotrowska nie jest sędzią TK" i powołuje się na art. 128 kk – zamach na konstytucyjny organ państwa.
"Zamach stanu. Obecna władza łamie konstytucję! Rząd uznaje wyłącznie korzystne dla siebie wyroki" – wyrokuje Bronisław Wildstein w felietonie w portalu wPolityce.pl. "Donald Tusk dał zielone światło do próby siłowego przejęcia Trybunału Konstytucyjnego. Od piątku wokół terenu TK dzieją się dantejskie sceny. Pojawiły się policyjne oddziały. Uzurpatorzy naruszyli nietykalność cielesną prezydenta Karola Nawrockiego" – napisano na stronie portalu.
TV Trwam podaje z kolei: "Rząd Donalda Tuska siłowo przejmuje Trybunał Konstytucyjny. Budynek został przejęty przez Policję. Służby Donalda Tuska przejęły też stronę internetową trybunału".
Stanowski obawia się o swoje bezpieczeństwo
Kanał Zero na poniedziałek 2 listopada na godz. 20 zapowiedział rozmowę Roberta Mazurka z Bogdanem Święczkowskim. W trakcie weekendu szef Kanału Zero – Krzysztof Stanowski – nagrał wystąpienie, w którym mówił, że w obliczu tego, co dzieje się w Trybunale Konstytucyjnym, zaczyna obawiać się o swoje bezpieczeństwo, skoro (jego zdaniem) w Polsce działa się bez przestrzegania prawa. Trwający prawie 12 minut monolog został opatrzony tytułem "Czy to koniec demokracji?". "Dyktatura? Koniec z wyborami? Tusk vs Nawrocki" – to cytat z wystąpienia.
Czytaj też: W KRRiT jest skarga na promowanie biżuterii w programie Miłosza Kłeczka w Republice
"Decyzja o odsunięciu od czynności prezesa oraz wiceprezesa Trybunału Konstytucyjnego wywołała ogromne kontrowersje prawne i polityczne. W centrum tego sporu znalazła się sędzia Anna Korwin-Piotrowska" – pisze Patryk Słowik na Zero.pl. Wskazuje, że wokół nominacji sędzi istnieją wątpliwości prawne. Ślubowanie złożyła przed marszałkiem Sejmu, ponieważ prezydent Karol Nawrocki nie odebrał od niej przysięgi.
Zdaniem ekspertów od marketingu i komunikacji, takie teksty, programy i wypowiedzi na łamach i w programach prawicowych mediów to początek budowy nowej narracji. Ma ona dla prawicy stać się wspólną platformą jednoczącą prawą stronę polityczna, ostatnio osłabioną przez spory i podziały. Nowa narracja o zamachu stanu ma zastąpić zużyty już mit smoleński, który dotychczas pomagał PiS wygrywać wybory. Eksperci spodziewają się eskalacji takich stwierdzeń i wypowiedzi, bo będą one narzędziem do jednoczenia prawicy, co w obliczu przyszłorocznych wyborów może być poważnym kłopotem dla obozu rządzącego.
Według Tomasza Bartnika, partnera w One Eleven, z punktu widzenia komunikacji działania wokół TK były przez stronę rządową kompletnie nieprzygotowane. A przynajmniej tak to wyglądało. – Zabrakło wcześniejszego wyjaśnienia, o co właściwie chodzi. Nie było go też w trakcie ani choćby zaraz po wydarzeniach – mówi Bartnik. – Dla laika wygląda to jak kolejna drama wokół Trybunału, tylko tym razem strona rządowa zdecydowała się na rozwiązanie siłowe. I zamiast rozwiązania mamy jeszcze większy bałagan.
Bartnik uważa, że prawica zdecydowanie tę sytuację wykorzysta. – Mamy "randomowe" selfie Kaczyńskiego z Braunem. Kaczyński przyjacielsko zaprasza Morawieckiego do wspólnego protestu, do tego dochodzą oświadczenia Mentzena w podobnym tonie. Nic ostatnio tak nie scaliło tej strony politycznej – podsumowuje Bartnik.
"Prawica dostała pożywkę"
Jednocześnie eksperci uważają, że siła nowego mitu o zamachu stanu, mocno ogrywana, jest jednak znacznie słabsza niż mit katastrofy smoleńskiej, podawanej jako zamach.
Czytaj też: "Czy biznes potrzebuje kultury" – debata "Press" o sponsoringu kultury
Marcin Kalkhoff, specjalista w dziedzinie wizerunku marek i partner w serwisie doradztwa strategicznego BrandDoctor, także uważa, że prawa strona już nieraz udowodniła, iż z sytuacji takich, jak ta z TK, potrafi doskonale skorzystać. Na pewno tak będzie i tym razem. – Widać, jaka jest narracja i że prawa strona ją zdominowała – zauważa Kalkhoff. – Czy jednak będzie to wystarczające, by stać się drugim mitem założycielskim, nie jestem pewien. Tematyka dla przeciętnego wyborcy jest tym razem zbyt odległa. Na pewno jednak prawica dostała pożywkę i będzie na niej teraz budować swoją narrację. A to prawica naprawdę potrafi robić. Strona rządowa na tym polu ponownie przegrywa.
Anna Gołębicka, ekonomistka, strateżka zarządzania i komunikacji, również uważa, że prawica z pewnością będzie próbowała wyciągnąć z obecnych wydarzeń wokół TK polityczny kapitał. Jej zdaniem, nie będzie to jednak historia o sile oddziaływania katastrofy smoleńskiej.
– Spór wokół Trybunału Konstytucyjnego trwa już 11 lat – przypomina Gołębicka. – Ten temat zdążył się ludziom opatrzeć i reagują na niego jak na kolejny krok w sprawie. Wszystko, co dzieje się długo, z czasem ma mniejszy wpływ na nasze emocje, tak jak alarmy na wschodzie Polski, każdy kolejny wywołuje mniej emocji. Kolejna różnica leży też w ładunku emocjonalnym. Smoleńsk był symbolem, wstrząsem, ginęli ludzie, zbudowano tajemnicę. W przypadku Trybunału Konstytucyjnego nie są to takie same emocje. I choć łatwiej tu o fakty, to w szerokiej perspektywie znacznie mniejsze jest też społeczne zrozumienie tego, o co właściwie toczy się spór. Dlatego, jeśli jest to paliwo, to dla najgorliwszych zwolenników.
Czytaj też: Nowy "Press": Marek Zając, Grzegorz Jankilewicz, wpadka 30-lecia i losy TVN
(AMS, MAC, 02.11.2026)










