Republika krytykowana za podjęcie współpracy z poszukiwanym Zbigniewem Ziobro
– Ta sprawa absolutnie dyskredytuje Republikę jako medium – uważa Jacek Nizinkiewicz z "Rzeczpospolitej" (fot. Paweł Supernak/PAP)
Dziennikarze krytykują współpracę stacji Republika z posłem Prawa i Sprawiedliwości Zbigniewem Ziobro, poszukiwanym listem gończym. Zastanawiają się, czy telewizja kierowana przez Tomasza Sakiewicza nie dopuściła się poplecznictwa, pomagając politykowi w zdobyciu wizy do Stanów Zjednoczonych.
Republika w niedzielę wieczorem podała, że Zbigniew Ziobro został komentatorem politycznym Republiki w Stanach Zjednoczonych. Wcześniej Onet napisał, że polityk wyjechał do USA na podstawie wizy dziennikarskiej, zaś stacja brała udział w staraniach o to.
"Prawnicy ostrzegli Tomasza Sakiewicza"
"Presserwis" zapytał redaktora naczelnego i prezesa Republiki Tomasza Sakiewicza, czy i od kiedy stacja pomagała Ziobrze uzyskać wizę do Stanów Zjednoczonych. – Ja nie prowadziłem żadnych rozmów. Zaproponowaliśmy znanej osobie bycie komentatorem politycznym – oświadcza Sakiewicz. Na pytania, kiedy to się stało i czy nie obawia się zarzutów o pomocnictwo w ucieczce ściganego listem gończym, Sakiewicz nie odpowiedział.
Czytaj też: Mediacje Repropol-Google zakończone. "Nie ma szans na porozumienie"
"Republika nie chwali się tym, że pomogła Zbigniewowi Ziobrze, i wydaje ogólnikowe oświadczenia, bo prawnicy ostrzegli Tomasza Sakiewicza, że jeśli będzie się tym chwalił, naraża się na odpowiedzialność karną za pomocnictwo w ucieczce podejrzanego, ściganego listem gończym" – napisała w serwisie X Dominika Wielowieyska, dziennikarka "Gazety Wyborczej".
"Zostały wszczęte czynności sprawdzające, czy mamy do czynienia z popełnieniem przestępstwa polegającym na ułatwieniu podejrzanemu uniknięcia odpowiedzialności karnej, w tym ucieczki" – mówił w poniedziałek prok. Przemysław Nowak, rzecznik prasowy Prokuratury Krajowej.
Prokuratura Krajowa miała w poniedziałek zwrócić się do ambasady Stanów Zjednoczonych w RP z pytaniami, kiedy i na jakiej podstawie zostały wydane wizy Zbigniewowi Ziobrze i ewentualnie Marcinowi Romanowskiemu – drugiemu ze ściganych polityków PiS, który według "Gazety Wyborczej" jej nie dostał.
Nizinkiewicz: "To absolutnie dyskredytuje Republikę"
Dziennikarka śledcza Bianka Mikołajewska, kierująca "Raportem specjalnym" w TVP Info, nazywa działania Republiki "skandalicznym nadużyciem statusu mediów i dziennikarzy, którzy wyjeżdżając do Stanów w celach zawodowych, mogą otrzymać wizę nieimigrancką".
Czytaj też: Kanał TAK! uruchomił serwis internetowy. Najwięcej w nim zajawek materiałów z YouTube'a
Jej zdaniem powinno zostać wyjaśnione, czy Republika będzie faktycznie płaciła Ziobrze za jego pracę. "Jeśli TVR będzie wypłacała Z. Ziobrze wynagrodzenie – trzeba wyjaśnić, czy tego działania oraz wcześniejszego wystawienia dokumentów poświadczających, że Z. Ziobro jest dziennikarzem tej stacji, nie należy uznać za poplecznictwo (...). Jeśli TVR nie będzie wypłacała Z. Ziobrze wynagrodzenia – amerykańska administracja powinna zbadać, czy nie została wprowadzona w błąd co do zamiaru wykonywania przez Z. Ziobrę pracy dziennikarza, a tym samym – czy nie doszło do wyłudzenia wizy" – napisała Mikołajewska na platformie X.
Za poplecznictwo, czyli utrudnianie lub udaremnianie postępowania karnego przez pomoc w ukrywaniu sprawcy przestępstwa, grozi kara pozbawienia wolności od 3 miesięcy do 5 lat.
Republika nie chwali się tym, że pomogła Zbigniewowi Ziobrze i wydaje ogólnikowe oświadczenia, bo prawnicy ostrzegli Tomasza Sakiewicza, że jeśli będzie się tym chwalił, naraża się na odpowiedzialność karną za pomocnictwo w ucieczce podejrzanego, ściganego listem gończym.
— Dominika Wielowieyska (@DWielowieyska) May 11, 2026
Jeśli to prawda, że że TV Republika potwierdziła, że Z. Ziobro jest jej korespondentem i że wjechał on do USA korzystając z wizy dziennikarskiej, to jest to skandaliczne nadużycie statusu mediów i dziennikarzy, którzy wyjeżdżając do Stanów w celach zawodowych mogą otrzymać wizę… pic.twitter.com/Ln0Bg0sKrC
— Bianka Mikołajewska (@BMikolajewska) May 10, 2026
– Ta sprawa absolutnie dyskredytuje Republikę jako medium. To już organ polityczny. Telewizja Sakiewicza po raz kolejny definitywnie przekroczyła granicę – pomogła uciec przed wymiarem sprawiedliwości politykowi, który ma 26 zarzutów i jest ścigany – uważa Jacek Nizinkiewicz, dziennikarz "Rzeczpospolitej".
Dodaje, że Tomasz Sakiewicz dał bardzo mocny argument – nie tylko politykom rządzącym – by nie traktować ich stacji poważnie i nie wpuszczać jej na konferencje prasowe. Zauważa, że w przeszłości były stacje, które zatrudniały jako komentatorów byłych polityków, ale nigdy obecnych posłów, z legitymacją partyjną i wydanym listem gończym. – Ten ruch Republiki to przekroczenie wszystkich granic, ruch o kilka mostów za daleko i celowe robienie sobie żartów z prawdziwych korespondentów i komentatorów – dodaje Nizinkiewicz.
Sytuacja wymyka się kwalifikacjom prawnym?
Z kolei prawnicy nie są jednoznaczni w ocenie sytuacji. Adwokat Jerzy Jurek przekonuje, że sytuacja, w której stacja telewizyjna deleguje osobę poszukiwaną listem gończym w Polsce z Węgier do Stanów Zjednoczonych "wymyka się kwalifikacjom prawnym".
Czytaj też: Piotr Nisztor wezwany do prokuratury w charakterze podejrzanego
– Zbigniew Ziobro nie ukrywa się w ścisłym rozumieniu tego słowa, a jednocześnie nie ma mowy o pomocy w ucieczce osobie pozbawionej wolności – tłumaczy Jurek.
Mecenas Przemysław Rosati, prezes Naczelnej Rady Adwokackiej, w rozmowie z "Faktem" podkreśla, że nie ma żadnych przeciwwskazań do podjęcia współpracy z osobą poszukiwaną listem gończym. Jednak nie potrafił jednoznacznie orzec, czy popełniono tutaj przestępstwo poplecznictwa. "Od takich ustaleń jest prokuratura" – zaznaczył.
Jak informuje Departament Stanu USA, wizy dziennikarskie do Stanów Zjednoczonych dostają osoby, których "wykonywane obowiązki powinny dotyczyć głównie informacji oraz być zasadniczo związane z procesem zbierania informacji, pracą reporterską dotyczącą aktualnych wydarzeń". Według firm pomagających w uzyskiwaniu wiz do USA, konsulat najczęściej oczekuje dokumentu od redakcji/pracodawcy potwierdzającego pracę dla danego medium, cel dziennikarskiego wyjazdu oraz źródła jego sfinansowania.
Sędzia z akcjami Telewizji Republika SA
Grzegorz Jakubowski, były dziennikarz "Gazety Finansowej" i likwidator Polskiego Radia RDC, w poniedziałek ujawnił jako pierwszy, że sędzia Sądu Apelacyjnego w Warszawie Joanna Grabowska, która od trzech i pół miesiąca prowadzi sprawę wydania Europejskiego Nakazu Aresztowania (ENA) dla Zbigniewa Ziobry, posiada akcje Telewizji Republika SA. Jak wynika ze sprawozdań majątkowych, ma ona 102 akcje nadawcy stacji.
Czytaj też: Show TV na razie bez programu prawomocnie skazanego Krzysztofa Rutkowskiego
Prokuratura Krajowa wiedziała, że sędzia posiada akcje Telewizji Republika, ale – jak tłumaczy rzecznik PK, prok. Przemysław Nowak – nie było to wystarczającą podstawą do wnoszenia o wyłączenie sędziego.
"Ewentualne zatrudnienie/współpraca podejrzanego z ww. spółką (której akcje posiada Sędzia) jest nową okolicznością. Prokurator ponownie przeanalizuje kwestię zasadności wniosku o wyłączenie sędziego" – zapowiada.
Minister sprawiedliwości Waldemar Żurek także zapowiedział w mediach, że rozważy złożenie wniosku o wyłączenie sędzi Grabowskiej.
Roman Giertych, mecenas i poseł KO, komentuje: – Jeśli sędzia posiada akcje firmy, która jest tubą propagandową partii, której wiceszefem jest Ziobro, to mamy do czynienia ze względną przesłanką do wyłączenia się sędziego.
Czytaj też: Szamani. Dlaczego media milczały po tekście o dziwnych praktykach założycieli CD Projektu
(KB, 12.05.2026)










