Wolność mediów jest atakowana w całej Unii Europejskiej. Raport Liberties
W raporcie stwierdzono, że wiele państw członkowskich UE nie wdraża w odpowiedni sposób przepisów, w tym dyrektywy anty-SLAPP i europejskiej ustawy o wolności mediów (screen: Liberties.eu)
Piąty coroczny raport na temat wolności mediów, opublikowany przez Unię Swobód Obywatelskich dla Europy (Liberties), wskazuje na pogarszającą się sytuację w Unii Europejskiej i sygnalizuje potrzebę pilnego podejmowania działań. Wolność mediów w wielu krajach członkowskich znajduje się niebezpiecznie blisko punktu krytycznego.
Według raportu wolność i pluralizm mediów w UE w 2025 roku nadal były zagrożone przez długotrwałe problemy, w tym presję polityczną i ekonomiczną. Zauważono tendencję do "przejmowania mediów" (media capture) poprzez nieprzejrzysty przydział reklam państwowych oraz strukturalne zmiany w zarządach, co zastąpiło otwartą cenzurę.
Niechęć do wdrożenia unijnych przepisów
Raport odnotowuje wzrost liczby gróźb, nękania prawnego (SLAPP) oraz fizycznych ataków na dziennikarzy, a także nowe, poważne zagrożenia ze strony oprogramowania szpiegującego (spyware). Liberties podkreśla, że rządy państw członkowskich wykazują bierność lub niechęć do wdrożenia unijnych przepisów (np. EMFA – Europejskiego Aktu o Wolności Mediów) w celu ochrony niezależnego dziennikarstwa.
Czytaj też: Andrzej Poczobut wreszcie na wolności
Raport jest wynikiem analizy przeprowadzonej przez organizacje społeczeństwa obywatelskiego z 22 krajów UE i ma na celu dostarczenie Komisji Europejskiej rzetelnych danych z terenu. Wskazuje na konieczność zintensyfikowania działań, aby powstrzymać autorytarne tendencje. Zaznacza również, że chociaż Polska i Słowacja po zmianach rządów przekierowały swoje ekosystemy medialne, to ogólna tendencja w Unii pozostaje niepokojąca.
"Zdrowy, pluralistyczny system medialny jest papierkiem lakmusowym i zwierciadłem demokracji. Tam, gdzie słabnie praworządność – poprzez celowe działania lub zaniedbania rządu – podważana jest wolność mediów" – oświadczyła Eva Simon, starsza specjalistka ds. rzecznictwa w Liberties.
Bezpieczeństwo dziennikarzy osiągnęło punkt, który w raporcie określono jako "kryzysowy". Reporterzy i pracownicy mediów będą narażeni na "ekstremalną przemoc fizyczną i systematyczne nękanie prawne", w tym ataki bombowe na dziennikarzy śledczych.
Problemy z bezpieczeństwem w UE
Ładunek zawierający pięć kilogramów trotylu został rzucony w ateński dom Giannisa Pretenterisa, redaktora naczelnego tygodnika "To Vima". We Włoszech kolejny eksplodował pod samochodem Sigfrido Ranucciego, czołowego dziennikarza śledczego. W zeszłym roku we Włoszech odnotowano łącznie 118 ataków na dziennikarzy, z czego 15 obejmowało przemoc fizyczną. 20 włoskich dziennikarzy – głównie badających przestępczość zorganizowaną – znajduje się pod ochroną policji, co stanowi najwyższą liczbę w Europie.
Czytaj też: Godny. Rzecz o Andrzeju Poczobucie, który kuszeniu nie uległ. "Wolność słowa nie ma ceny"
W Holandii trzeci rok z rzędu odnotowano wzrost liczby ataków na dziennikarzy – 106 gróźb, 67 przypadków zastraszania i 55 przypadków przemocy fizycznej.
Wzrosła również liczba przypadków nękania w internecie. W 2025 roku dziennikarze padli ofiarą rekordowej liczby 377 poważnych ataków online, w tym gróźb śmierci. Na Malcie, Węgrzech i w Rumunii politycy rozpoczęli kampanie oszczerstw, nazywając media "siłami ciemności" lub "zagranicznymi machinami propagandowymi" – wynika z raportu.
Państwowa inwigilacja dziennikarzy, takich jak Francesco Cancellato i Ciro Pellegrino z włoskiego portalu śledczego Fanpage czy Victor Ilie i Luiza Vasiliu w Rumunii, jest dużym problemem, a nadużycia prawne nadal stanowią rosnące zagrożenie – podała organizacja.
Spadające zaufanie społeczne do mediów
Liberties wyraziła również zaniepokojenie utrzymującą się koncentracją własności mediów i brakiem przejrzystości w tym zakresie w całej UE. Zwróciła uwagę na Węgry, gdzie fundacja wspierająca ustępującego premiera Viktora Orbána nadal kontroluje większość mediów, oraz na Francję, gdzie kilku miliarderów, w tym konserwatysta Vincent Bolloré, posiada na własność znaczną część mediów. Koncentracja budziła też coraz większe obawy w takich krajach, jak Holandia, Grecja, Niemcy, Hiszpania, a zwłaszcza Słowacja, gdzie przejęcie "Nowego Času" przez grupę Penta Investments oznacza, że kontroluje ona obecnie oba największe tabloidy w kraju.
Czytaj też: Czy polskie media przypominają te na Białorusi? Wywiad z Andrzejem Poczobutem z 2016 roku
W ubiegłym roku, w okresie poprzedzającym wybory 12 kwietnia, w których Orbán przegrał z Péterem Magyarem, czas antenowy programów prorządowych osiągnął na Węgrzech rekordowe 73 proc.
Niestabilność finansowa stanowi coraz większe zagrożenie dla mediów publicznych – dodano w raporcie. We Francji pojawiły się propozycje połączenia wszystkich mediów publicznych, w Niemczech zamknięto 16 stacji radiowych i 2 kanały telewizyjne, a belgijski nadawca publiczny stoi w obliczu poważnych cięć budżetowych.
Raport zwrócił również uwagę na spadające zaufanie społeczne do mediów w Europie. Tylko 3 z 22 badanych krajów UE, w tym Niemcy i Irlandia, zgłosiły "stosunkowo wysoki" poziom zaufania, a niektóre, zwłaszcza Grecja, Rumunia i Bułgaria, "krytycznie niski".
W raporcie stwierdzono, że wiele państw członkowskich UE nie wdraża w odpowiedni sposób przepisów, w tym dyrektywy anty-SLAPP i europejskiej ustawy o wolności mediów.
Czytaj też: Tekst Andrzeja Poczobuta z magazynu "Press". "Łukaszenka przegrywa z internetem"
(MAC, 02.05.2026)










