Szefowa KRRiT skarżyła się przedstawicielom Komisji Europejskiej na media publiczne i broniła Republiki
Agnieszka Glapiak nie przypomniała, że część firm wycofała reklamy z Republiki po wypowiedziach m.in. o tym, że imigrantom należy "założyć chipy, tak jak się pieskom zakłada" (fot. Gov.pl)
Agnieszka Glapiak, przewodnicząca Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji, skarżyła się przedstawicielom Komisji Europejskiej na media publiczne w Polsce i bojkotowanie przez reklamodawców telewizji Republika.
Spotkanie Agnieszki Glapiak z przedstawicielami KE odbyło się w ramach prac nad corocznym raportem dotyczącym praworządności w państwach członkowskich Unii Europejskiej. Spotkanie zorganizowano w formie online.
Podczas spotkania Glapiak odniosła się do zapisów ujętych w raporcie "Rządy prawa 2025" Komisji Europejskiej z lipca 2025 roku, dotyczącym praworządności (w szczególności rozdziału III "Pluralizm mediów i wolność mediów"). Przewodnicząca KRRiT nie zgodziła się z opinią Komisji, zdaniem której doszło do poprawy sytuacji mediów publicznych po ich – jak pisze KRRiT – bezprawnym przejęciu w grudniu 2023 roku. "Obecna sytuacja w mediach publicznych budzi nasz niepokój. Dane dotyczące oglądalności programów informacyjnych, po zmianach wprowadzonych od grudnia 2023 roku, pokazują wyraźny spadek liczby widzów. W przypadku głównych audycji informacyjnych mówimy nawet o setkach tysięcy, a w niektórych przypadkach o milionie widzów mniej niż w poprzednich latach. To wyraźny sygnał, że obecny sposób funkcjonowania mediów publicznych nie sprzyja odbudowie ich wiarygodności ani zaufania społecznego" – czytamy wypowiedź Glapiak w komunikacie KRRiT.
Czytaj też: KRRiT dostała skargi na paski Republiki obraźliwe dla zwolenników programu SAFE
W odniesieniu do kwestii związanych z likwidacją mediów publicznych przewodnicząca KRRiT mówiła, że obecnie trudno dostrzec faktyczne działania charakterystyczne dla procesu likwidacji. "Zgodnie z przepisami Kodeksu spółek handlowych, na które powołuje się Minister Kultury i Dziedzictwa Narodowego, spółka w likwidacji powinna podejmować czynności zmierzające do zakończenia działalności. Tymczasem w przypadku mediów publicznych tego rodzaju działania nie są prowadzone" – zaznaczyła Agnieszka Glapiak.
Z komunikatu Krajowej Rady wynika, że podczas rozmowy Agnieszka Glapiak przywoływała raporty dotyczące monitoringu mediów publicznych. "Monitoring kampanii prezydenckiej pokazał jednoznacznie, że sposób relacjonowania wydarzeń w mediach publicznych odbiegał od standardów rzetelnego dziennikarstwa. Aż 84% analizowanych materiałów nie spełniało kryteriów obiektywizmu, a w 92% przypadków odnotowaliśmy obecność subiektywnych opinii i komentarzy dziennikarzy. To pokazuje skalę problemu i potwierdza, że przekaz informacyjny był w dużej mierze jednostronny, co w okresie kampanii wyborczej ma szczególnie poważne konsekwencje dla jakości debaty publicznej" – przekazała przedstawicielom KE.
Skarżyła się też, że w mediach publicznych zachwiane są proporcje dotyczące udziału ugrupowań politycznych w programach informacyjnych. "Media publiczne są zobowiązane do realizowania misji publicznej w sposób bezstronny i zapewniający równy dostęp do prezentacji różnych stanowisk. Nasze analizy wskazują na wyraźne zaburzenie tej równowagi. Nawet 78% czasu antenowego poświęcano przedstawicielom partii rządzących, przy jednoczesnym ograniczeniu obecności opozycji. Tego rodzaju dysproporcje podważają zaufanie do mediów publicznych i stoją w sprzeczności z ich ustawową rolą" – mówiła Glapiak.
Szefowa KRRiT przekazała przedstawicielom KE, że "istotnym zagadnieniem wpływającym na pluralizm mediów oraz funkcjonowanie zasad praworządności pozostaje problem bojkotu mediów o profilu konserwatywnym przez część reklamodawców". "Jak wynika z naszych informacji, firmy są nakłaniane do rezygnacji z promowania swoich produktów w takich stacjach jak TV Republika czy wPolsce24. W rezultacie prowadzi to do sytuacji, w której tego typu media są w dużej mierze pozbawione reklam, a co za tym idzie środków na swoją działalność" – mówiła. Nie przypomniała jednak, że część firm wycofała reklamy z Republiki po wypowiedziach m.in. publicysty Marka Króla o tym, że imigrantom należy "założyć chipy, tak jak się pieskom zakłada" oraz że "tańsze jest jeszcze numery na lewej ręce wytatuować, wtedy łatwo się ich znajdzie".
(MAK, 19.03.2026)










