Temat: na weekend

Dział:

Dodano: Luty 07, 2020

Narzędzia:

Drukuj

Drukuj

Smoleńska wpadka Szymona Hołowni

Szymon Hołownia od 2008 roku prowadził „Mam talent!” wspólnie z Marcinem Prokopem (fot. Mirosław Sosnowski/Tvn)

Szymon Hołownia po fali krytyki usunął z sieci spot wyborczy, w którym pojawiła się brzoza, papierowy samolocik i hasło "Będziemy walczyć o każde drzewo, nie tylko o jedno". Eksperci od wizerunku oceniają to bardziej jako polityczną wpadkę niż świadome wykorzystanie tematu Smoleńska dla przyciągnięcia uwagi.

W ponadminutowym spocie, który pojawił się w środę w internecie, kandydat na prezydenta Szymon Hołownia mówił m.in., że chce pracować "na dobre jutro" i "budować trwałe relacje i plany". Zapowiadał też: "będziemy walczyć o każde drzewo, nie tylko o jedno", a na ekranie pojawiło się ujęcie lasu, pojedyncza brzoza, a później  papierowy samolocik.

?t=60

Część odbiorców uznała to za kontrowersyjne nawiązanie do katastrofy smoleńskiej. Namawiano go do usunięcia spotu. W czwartek Hołownia przeprosił na Facebooku za swoją nieuważność i za błąd współpracowników. Film zniknął z mediów społecznościowych. 

"Nagrywając do niego w koszmarnym przedstartowym zabieganiu tekst lektorski, w ogóle nie dostrzegłem w nim aluzji do Smoleńska, nie zwróciłem uwagi na to, czy w tle mojej narracji pokazywana jest brzoza, czy inne drzewo, nie zauważyłem nieszczęsnego papierowego samolotu - mi ów film opowiadał zupełnie inną historię. Są jednak tacy, którzy takie aluzje dostrzegli, poruszyło ich to. Rozumiem ich i z ich głosem i odczuciami się liczę" - napisał Hołownia.

Smoleńsk - najtrudniejszy temat w polityce

Marcin Kalkhoff, partner w BrandDoctor, ocenia, że na pierwszy rzut oka przeprosiny są dość racjonalne. - Jeśli jednak zestawimy tłumaczenie z samym spotem, to już tak dobrze nie wygląda. Ciężko mi uwierzyć w nieświadome podkładanie głosu do niewiadomych obrazków. To po prostu nie brzmi wiarygodnie - komentuje Kalkhoff.

Zdaniem Anny Gołębickiej, stratega i eksperta od marketingu, przeprosiny w formie literackiego listu na Facebooku to błąd w sztuce przy wyciszaniu tematów kontrowersyjnych. - List na Facebooku zamiast temat wygaszać, otwiera szerokie pole do dyskusji. Przez to taki temat będzie żył o wiele dłużej - zaznacza Gołębicka.

Eksperci od marketingu spot Hołowni odbierają przed wszystkim jako pierwszą wizerunkową wpadkę. - Nie wykazano się czujnością i już obojętne jest, czy zrobiono to świadomie, czy nie. Niedoświadczony kandydat na prezydenta wkroczył na najbardziej niebezpieczne wody, bo katastrofa smoleńska to najtrudniejszy temat w polskiej polityce - mówi Gołębicka. - Oczywiście czasem w polityce specjalnie sięga się po kontrowersyjne tematy, by za pomocą późniejszych przeprosin przyciągnąć dodatkową uwagę, ale akurat Hołowni nie podejrzewam o takie zagranie - dodaje.

Marcin Kalkhoff podkreśla, że dziś jeszcze ciężko ocenić, czy historia ze spotem zaszkodzi Hołowni. - Ale na pewno spolaryzuje, jak wszystko, co jest w jakikolwiek sposób związane z brzozą. To drzewo stało się słowem, którego nie należy wymawiać w przypadku kampanii. Tym bardziej że o ile w polityce świadoma polaryzacja może być atutem, to nieświadoma może prowadzić do wyborczej klęski - kończy Kalkhoff.

⇒ ZOBACZ TEŻ: Hołownia nie porwał tłumów, ale może namieszać w pierwszej turze

Galeria: Zdjęcia roku

(AMS, 07.02.2020)

Pozostałe tematy weekendowe

Mariusz Zielke: co ja złego zrobiłem?
Marki nagradzają za bycie offline
Sprawa Machały to ostrzeżenie dla mediów
* Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter
Pressletter
Ta strona korzysta z plików cookies. Korzystając ze strony bez zmiany ustawień dotyczących cookies w przeglądarce zgadzasz się na zapisywanie ich w pamięci urządzenia. Dodatkowo, korzystając ze strony, akceptujesz klauzulę przetwarzania danych osobowych. Więcej informacji w Regulaminie.