Temat: na weekend

Dział:

Dodano: Styczeń 18, 2019

Narzędzia:

Drukuj

Drukuj

Katarzyna Buszkowska - Czytam, słucham, oglądam

Jeśli na poważnie myśleć o „sklejaniu podzielonej Polski”, Piotr Zaremba powinien być w gronie mediatorów - uważa Katarzyna Buszkowska (fot. archiwum prywatne)

Katarzyna Buszkowska jest szefową informacji w Radiu Zet.  Z czytelnikami "Press" podzieliła się tym, co czyta, słucha i ogląda. Docenia dobrą publicystykę i polemiczny dryg, chętnie też sięga po treści z eksperckich stron.

Nie wystarczy czytać „Tygodnik do Rzeczy” na przemian z „Gazetą Wyborczą”, by nie pozostawać w informacyjnej bańce. Nie dowierzam publicystom takim jak Grzegorz Sroczyński, który lansuje tezę, że czytanie autorów, z którymi się nie zgadzamy, wpływa na higienę umysłową i wzmacnia krytyczne myślenie. Jestem przekonana, że jedynie powiększa niezrozumienie i poczucie zagubienia, alienując kolejne rzesze odbiorców.

Dziś prawicowa publicystyka – ta w wykonaniu Jacka i Michała Karnowskich i ta w wydaniu Rafała Ziemkiewicza czy Tomasza Terlikowskiego – jest zaangażowana na takim poziomie, że zamiast uruchamiać krytyczne myślenie, torpeduje człowieka np. kwestionowaniem prawdy o Jedwabnem.

Groźne wydają mi się osławione już paski TVP Info. Tak opakowana medialna demagogia i propaganda sprawiają, że w gąszczu emocjonalnych słów i opinii giną fakty. Fluktuująca prawda to zjawisko o wiele groźniejsze niż osławiony fake news.

Dlatego to nie Sroczyński chwalący weto Andrzeja Dudy jako przemyślane i na złość Jarosławowi Kaczyńskiemu, ale Andrzej Stankiewicz opisujący mechanizmy władzy jest przykładem publicystyki skupionej na wyjaśnianiu zjawisk. Teksty Stankiewicza – zarówno w Onecie, jak i w „Tygodniku Powszechnym” – są unikatowym przykładem publicystyki, w której analiza nie zamienia się w moralizowanie czy efekciarski popis erudycyjny. Z detalami odsłania mechanizmy działania aparatu władzy (u rządzących bądź opozycji) i często – jak w świetnym tekście „Państwo prywatnej zemsty” – pokazuje osobiste motywacje.

Za nieoceniony i niedoceniony uważam polemiczny dryg Kingi Dunin – regularnie wypatruję jej tekstów na stronach „Krytyki Politycznej”. Żałuję, że z mediów zniknął Igor Janke, Paweł Majewski, rzadko pisze Agnieszka Kublik.

W prasie codziennej skupiam się na wyłapywaniu wątków, które zazwyczaj znam, ale dziennikarze piszący pokazali je ciekawiej.

Najwięcej zaskoczeń dostarcza mi „Rzeczpospolita”, głównie na ekonomicznych i prawnych stronach – uznanie należy się pracy całego prawno-ekonomicznego zespołu. Lubię teksty Dominiki Wielowieyskiej w „Gazecie Wyborczej”, a jeszcze bardziej jej rozmowy w Tok FM. Z zazdrością śledzę, jak prowadzi dyskusję, jak bez zapalczywości, ale pewnie dobija się do głosu, rzeczowo wyliczając kontrargumenty.

Szukam Piotra Zaremby, którego czytanie jest wartościowe właśnie dlatego, że nie zawsze i nie we wszystkim się z nim zgadzam, ale z pewnością łączy nas szacunek do elementarnych faktów. Jeśli na poważnie myśleć o „sklejaniu podzielonej Polski”, Zaremba powinien być w gronie mediatorów.

Oglądam wideo Justyny Dobrosz-Oracz na Wyborcza.pl – podziwiam temperament i zapał, z jakim dopada (chciałoby się powiedzieć do gardeł) polityków na sejmowych korytarzach. I jak nie poddaje się.

Kciuki trzymam za świetny projekt Outride.rs. Oglądam, dotuję, zachęcam do tego innych. Freelancerska grupa reporterów i fotoreporterów udowodniła, że można zrobić jakościową wyrwę w medialnym systemie.

Sprawdź, o czym piszemy
w najnowszym numerze

Okładka

Dzień – jak większość – zaczynam od przeglądania portali i Twittera. Dawno nikt mnie tak nie ciekawił jak twórca konta dane_publiczne, któremu dziennikarze mogą pozazdrościć skuteczności w uzyskiwaniu dostępu do informacji publicznej.

Jestem też fanką bloga Doroty Szwarcman z „Polityki” i skupionej wokół niego grupy dyskutujących, nie tylko o muzyce.

Poza tym, co podsuwa mi algorytm, chętnie uciekam do eksperckich stron typu Defence24.pl czy analiz Klubu JagiellońskiegoPiotr Trudnowski należy do młodych, którzy zadają kłam tezie, że „kiedyś to byli publicyści!”.

Brakuje mi nieco pisarek i pisarzy, którzy temu, co się dzieje wokół, nadaliby narracyjny kształt. Nikt nie napisał lepszego tekstu o brexicie od Zadie Smith w „The New York Review of Books”. Tak jak kiedyś nikt lepiej nie opisał ostatnich kwartałów PRL niż Zbigniew Mentzel w emigracyjnym „Pulsie”. I tylko Chris Niedenthal dziś wciąż robi zdjęcia protestującym na ulicach.

"Czytam, słucham, oglądam" - to stały cykl w magazynie "Press", w którym ludzie mediów opowiadają o swoich ulubionych autorach, tytułach, audycjach i programach. Główna zasada - nie mówimy o koleżankach i kolegach ze swojej redakcji.

Tekst ukazał się w magazynie "Press" (numer 09-10/2018). Zachęcamy do lektury tego wydania.

(18.01.2019)

Pozostałe tematy weekendowe

10 najbardziej dochodowych programów telewizyjnych
Kamienna twarz Krzysztofa Ziemca
Liczy się show
* Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter

Zapisz się na nasz newsletter i bądź na bieżąco z najświeższymi informacjami ze świata mediów i reklamy. Pressletter

Press logo

Temat: film

Dział:

Dodano: Styczeń 22, 2019

Narzędzia:

Drukuj

Drukuj

„Zimna wojna” z trzema nominacjami do Oscara

Joanna Kulig i Tomasz w "Zimnej wojnie" Pawła Pawlikowskiego (fot. materiały prasowe)

Film „Zimna wojna” Pawła Pawlikowskiego został nominowany do Oscara w trzech kategoriach: najlepszy film nieanglojęzyczny, najlepszy reżyser oraz zdjęcia.

Łukasz Żal ma szansę na statuetkę za najlepsze zdjęcia, a Paweł Pawlikowski za reżyserię. Paweł Pawlikowski znalazł się w gronie nominowanych reżyserów. Wśród kandydatek do nominacji za najlepszą rolę żeńską była wymieniana Joanna Kulig. Polska aktorka ostatecznie nie znalazła się jednak w piątce nominowanych.

Wśród nominowanych filmów nieanglojęzycznych znalazły się także niemiecki "Never Look Away" Floriana Henckela von Donnersmarcka, meksykańska "Roma" Alfonso Cuarona, libańskie "Kafarnaum" Nadine Labaki, japoński film "Złodziejaszki" Hirokazu Koreedy.

"Zimna wojna" to film o miłości dwojga ludzi, którzy nie umieją żyć bez siebie, ale też nie potrafią być razem. Okrzykiwany arcydziełem obraz został wcześniej doceniony także m.in. w Cannes za reżyserię oraz pięcioma nagrodami EFA. Polsko-brytyjsko-francuski melodramat o młodej dziewczynie szukającej szczęścia w powstającym zespole Mazurek i dojrzałym pianiście, jej instruktorze, to opowieść oparta na polskiej muzyce ludowej, z jazzem i piosenkami paryskich barów minionego wieku w tle. Akcja filmu rozgrywa się w latach 50. i 60. ub. wieku m.in. w Polsce, Berlinie, Jugosławii i Paryżu. Do filmu wg scenariusza Pawlikowskiego i Janusza Głowackiego (we współpracy z Piotrem Borkowskim) zdjęcia zrealizował Łukasz Żal, a muzykę skomponował Marcin Masecki. W produkcji wystąpili także m.in. Tomasz Kot, Borys Szyc i Agata Kulesza.

Paweł Pawlikowski o Oscary walczy po raz kolejny - w 2015 r. jego „Ida” została wybrana najlepszym filmem nieanglojęzycznym.

Laureatów Oscarów, najbardziej prestiżowych nagród świata filmowego, poznamy 24 lutego. W tym roku nagrody zostaną przyznane po raz 91.

(PAP, PAZ, 22.01.2019)

* Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter

Zapisz się na nasz newsletter i bądź na bieżąco z najświeższymi informacjami ze świata mediów i reklamy. Pressletter

Press logo
Ta strona korzysta z plików cookies. Korzystając ze strony bez zmiany ustawień dotyczących cookies w przeglądarce zgadzasz się na zapisywanie ich w pamięci urządzenia. Dodatkowo, korzystając ze strony, akceptujesz klauzulę przetwarzania danych osobowych. Więcej informacji w Regulaminie.