Wydanie: PRESS 07-08/2026
Grand Press Photo 2026
PRAWDZIWE EMOCJE
Z Wojciechem Grzędzińskim, autorem Zdjęcia Roku 2026, oraz Kubą Kamińskim, laureatem pierwszej nagrody w kategorii Documentary Project, rozmawia Tomasz Jastrzębowski
Wojtku, wygrywałeś Grand Press Photo zdjęciami z Ukrainy w 2022, 2023 i 2024 roku. Potem miałeś przerwę, bo byłeś w jury. Teraz znów zwycięstwo. Jak sobie tłumaczysz tę dominację w konkursie?
Wojciech Grzędziński: Mam wrażenie, że to element szerszego zjawiska. Coraz mniej profesjonalnej fotografii powstaje na świecie – przez księgowych i redukcję kosztów. To nie dotyczy tylko Grand Press Photo, tę tendencję widać też po liczbie nadsyłanych zgłoszeń na World Press Photo. Niecałe 20 lat temu tych zgłoszeń było 110, 120 tysięcy, w tej chwili to ledwie 60 tysięcy zdjęć z całego świata.
W Polsce dzierżyliśmy przez lata niechlubną palmę pierwszeństwa w rozkładzie prasowej fotografii. A teraz nawet z „The Washington Post” wywalili wszystkich fotoreporterów. To jeden z aspektów tej układanki.
Kuba Kamiński: W redakcjach materiały ilustruje się zdjęciami ze stocka. Coraz częściej ta fotografia, która powstaje na wydarzeniach, przypomina stockową. Niby jest ładna, kolorowa, ale to nie są prawdziwe emocje. W dodatku wiele osób stara się uprawiać ten zawód, ale nie ma dobrych wzorców. Dzięki naszym coraz bardziej niesamowitym aparatom zatrzymujemy bardzo efektowne momenty, ale niestety przy wielu zdjęciach nie czuje się, żeby miały one duszę.
ŚWIĘTO PRAWDY OBRAZU. ŚWIĘTO FAKTU
W 22. edycji Grand Press Photo do finału trafiło 214 zdjęć 37 autorów
W ciągu 22 lat trwania konkursu Grad Press Photo zmieniały się nie tylko trendy fotograficzne, ale przede wszystkim same media, a w tym również zapotrzebowanie na fotografię reporterską. Przed laty najważniejsze były zdjęcia newsowe, dziś w dobie dominacji mediów cyfrowych na znaczeniu zyskały fotoreportaże i dokumenty fotograficzne, które opowiadają historie. A największym wyzwaniem zarówno wydawców, jak i odbiorców jest rozpoznanie, czy to, co widzimy, nie jest ułudą wygenerowaną przez AI.
– Żyjemy w czasach, w których fotografia reporterska jest ważniejsza niż kiedykolwiek wcześniej. Każdego dnia widzimy tysiące zdjęć i filmów i za każdym razem najpierw musimy się zastanowić, czy to, co widzimy, jest prawdą. To paradoks, gdyż dotąd, może wyjąwszy zdjęcia spreparowane dla dyktatorów, fotografia przez dziesiątki lat była dokumentem, potwierdzeniem prawdziwości sytuacji. Dziś nie tylko ona, ale także film bywa obszarem manipulacji, fejku i nieprawdy – mówiła prezeska fundacji Grand Press Weronika Mirowska, otwierając tegoroczną galę finałową konkursu.
NIE ROLKA I NIE MEM
Andrzej Zygmuntowicz
NIEKTÓRE JURORSKIE DECYZJE GRAND PRESS PHOTO, NAJWAŻNIEJSZEGO POLSKIEGO PRZEGLĄDU FOTOGRAFII PRASOWEJ, MOCNO ZASKOCZYŁY WIELE FOTOREPORTEREK I WIELU FOTOREPORTERÓW ORAZ FANÓW TEGO GATUNKU FOTOGRAFII. Brak nominacji w kategorii Current Event Single – uważanej za najbardziej istotną dla obrazowania życia w kraju i na świecie, sprowokował dyskusję o kondycji polskiego fotodziennikarstwa i samego konkursu.
Celem Grand Press Photo jest wskazywanie i promowanie najlepszych realizacji fotograficznych o prasowym charakterze. Pracami nominowanymi mają być wzorce pokazujące, jak powinny wyglądać kadry najwartościowsze.
Ma być temat, który powinien zainteresować odbiorców, i ma być jego mistrzowskie ujęcie. Świadków czegoś, co się dzieje, bywa sporo. Niemal każdy z nich ma przy sobie jakieś narzędzie, by oglądaną scenę sfotografować lub sfilmować, ale nielicznym udaje się zrobić ciekawy kadr, a tylko jednostkom – wybitny. Czasem trzeba mieć jeszcze trochę szczęścia, że stoi się w najdogodniejszym miejscu, że światło atrakcyjnie buduje relacje między partiami jaśniejącymi a ciemniejącymi, że elementy drugiego planu rozbudowują część informacyjną zdjęcia o dodatkowe wartości.
Aby przeczytać cały artykuł:
Zapisz się na nasz newsletter i bądź na bieżąco z najświeższymi informacjami ze świata mediów i reklamy. Pressletter


