Wydanie: PRESS 01-02/2026

Algorytmy zamiast lustra

Rozwój technologii fotograficznej sprawił, że dziś potrafimy bez trudu robić zdjęcia, do których powstania niedawno trzeba było mieć sporo szczęścia. Jednak coraz częściej zastanawiamy się też, czy nie przekraczamy granicy fotoreporterskiej rzetelności

Pierwsza rewolucja cyfrowa w fotografii była spektakularna i widoczna dla wszystkich – fotoreporterzy przestali używać filmów, a na aparatach pojawiły się ekrany. Druga na dobre zaczęła się kilka lat temu i dzieje się po cichu. Z profesjonalnych aparatów zaczęły znikać lustra i zapanowała technologia tzw. bezlusterkowców. Dotąd w tzw. lustrzankach światło wpadało do aparatu przez obiektyw, odbijało się od wewnętrznego lustra i trafiało do wizjera optycznego, dzięki czemu fotograf widział to, co się dzieje przed obiektywem. Podczas robienia zdjęcia lustro musiało błyskawicznie się unieść, by odsłonić matrycę – dawniej film – a po chwili opaść. W bezlusterkowcach luster nie ma. Obraz z matrycy jest wyświetlany bezpośrednio na ekranie lub w elektronicznym wizjerze – czyli miniekranie. Ta drobna zmiana ma kolosalne znaczenie.

Przede wszystkim dlatego, że już przed naciśnięciem spustu migawki fotograf widzi w wizjerze docelową ekspozycję. Zmieniając czas lub przysłonę, od razu wie, jaki to będzie miało wpływ na zdjęcie. – Teraz o wiele szybciej widzimy pożądany efekt zdjęcia bez ryzyka – mówi Aleksandra Szmigiel fotografująca dla agencji Reuters. Dzięki technologii bezlusterkowej fotografia stała się bardziej przewidywalna i łatwiej w niej uniknąć błędów.

Nie wszyscy jednak wiedzą, że w wizjerze można również przeglądać zrobione już zdjęcia. Tę zaletę doceniają zwłaszcza… dalekowidze, którzy chcąc obejrzeć zdjęcia, nie muszą już odsuwać od siebie aparatu na długość ręki. Jeden z warszawskich fotoreporterów wprost twierdzi, że dzięki tej technologii wydłuży się jego kariera. Jednak korzystają też o wiele młodsi. – Młodzi twórcy od razu wskakują na wyższą półkę – mówi Aleksandra Szmigiel. – Mogą się skupić na kompozycji zdjęcia, mniej zaprzątając sobie głowę kwestiami technicznymi – dodaje.

Tomasz Jastrzębowski

Aby przeczytać cały artykuł:

Zapisz się na nasz newsletter i bądź na bieżąco z najświeższymi informacjami ze świata mediów i reklamy. Pressletter

Press logo
Ta strona korzysta z plików cookies. Korzystając ze strony bez zmiany ustawień dotyczących cookies w przeglądarce zgadzasz się na zapisywanie ich w pamięci urządzenia. Dodatkowo, korzystając ze strony, akceptujesz klauzulę przetwarzania danych osobowych. Więcej informacji w Regulaminie.