Czy masz już "Presserwis"?  |  To newsletter, który dostajesz na skrzynkę pocztową od poniedziałku do piątku  |  Kilkadziesiąt newsów, a także analizy, opinie, dokumentacja  |  Tematy, o których potem w mediach i reklamie mówią inni  |  Z jego pełnym wydaniem wracamy już w poniedziałek  |  Zamów newsletter "Presserwis" – kliknij tutaj  |  Zapraszamy również do wzięcia udziału w plebiscycie na najlepszą okładkę w 30-letniej historii magazynu „Press”  |  Wybierz jedną z 300 okładek i otrzymaj rok e-prenumeraty „Press” za darmo – głosowanie tylko do 9 lutego!  |  Szczegóły o plebiscycie: kliknij tutaj  | 

Czy masz już "Presserwis"?  |  To newsletter, który dostajesz na skrzynkę pocztową od poniedziałku do piątku  |  Kilkadziesiąt newsów, a także analizy, opinie, dokumentacja  |  Tematy, o których potem w mediach i reklamie mówią inni  |  Z jego pełnym wydaniem wracamy już w poniedziałek  |  Zamów newsletter "Presserwis" – kliknij tutaj  |  Zapraszamy również do wzięcia udziału w plebiscycie na najlepszą okładkę w 30-letniej historii magazynu „Press”  |  Wybierz jedną z 300 okładek i otrzymaj rok e-prenumeraty „Press” za darmo – głosowanie tylko do 9 lutego!  |  Szczegóły o plebiscycie: kliknij tutaj  | 

Czy masz już "Presserwis"?  |  To newsletter, który dostajesz na skrzynkę pocztową od poniedziałku do piątku  |  Kilkadziesiąt newsów, a także analizy, opinie, dokumentacja  |  Tematy, o których potem w mediach i reklamie mówią inni  |  Z jego pełnym wydaniem wracamy już w poniedziałek  |  Zamów newsletter "Presserwis" – kliknij tutaj  |  Zapraszamy również do wzięcia udziału w plebiscycie na najlepszą okładkę w 30-letniej historii magazynu „Press”  |  Wybierz jedną z 300 okładek i otrzymaj rok e-prenumeraty „Press” za darmo – głosowanie tylko do 9 lutego!  |  Szczegóły o plebiscycie: kliknij tutaj  | 

Wydanie: PRESS 02/2010

Ziggy, ślij dowcipy!

Dwukrotnie, w latach 1960–1967 i 1985–1990, byłem korespondentem „Trybuny Ludu” akredytowanym przy Białym Domu w Waszyngtonie. Żeby w tym gronie doborowych dziennikarzy zaistnieć i być zapamiętanym przez służby prasowe, co ułatwiało pracę korespondenta, trzeba było się czymś wyróżniać. Na przykład Polak z pochodzenia, Victor Ostrowidzki, który jako korespondent pism Hearsta w Waszyngtonie był w tym najściślejszym poolu dziennikarzy obsługujących prezydentów USA, świetnie grał w karty. Ja opowiadałem dowcipy. Zawsze oczekiwałem przyjazdu kogoś z Polski, bo te kawały, właśnie prosto z Polski, były na wagę złota. Najbardziej podobały się te niecenzuralne ze względu na wyśmiewanie się z komunizmu. Niektóre musiałem przekładać na realia amerykańskie, ale tego, który okazał się najważniejszy w mojej karierze, akurat nie musiałem.
W 1987 roku, podczas jednego z przyjęć w Białym Domu, opowiedziałem George’owi Bushowi seniorowi (wówczas wiceprezydentowi USA) taki oto dowcip, który usłyszałem od mojego kolegi po fachu, Ryszarda Bańkowicza. Przychodzi nowa nauczycielka do klasy i chce poznać uczniów. Pyta pierwszego z brzegu: „Kim chciałbyś zostać, kiedy dorośniesz?”. „Nie wiem” – pada odpowiedź. „A jak się nazywasz?” – dopytuje się. „Kowalski” – odpowiada uczeń. Następny uczeń. „Kim chciałbyś zostać, kiedy dorośniesz?”. Odpowiedź znowu brzmi: „Nie wiem”. „A jak się nazywasz?”. „Nowak”. I tak dalej. Wreszcie nauczycielka widzi jakiegoś chłopaka, który stoi w kącie, i pyta go: „Kim chciałbyś zostać, kiedy dorośniesz?”. Na to chłopak, bez namysłu: „Milicjantem”. „O?” – dziwi się nauczycielka i dodaje: „A jak się nazywasz?”. „Nie wiem”.

Więcej w lutowym numerze "Press" - kup teraz e-wydanie

 

Aby przeczytać cały artykuł:

Zapisz się na nasz newsletter i bądź na bieżąco z najświeższymi informacjami ze świata mediów i reklamy. Pressletter

Press logo
Ta strona korzysta z plików cookies. Korzystając ze strony bez zmiany ustawień dotyczących cookies w przeglądarce zgadzasz się na zapisywanie ich w pamięci urządzenia. Dodatkowo, korzystając ze strony, akceptujesz klauzulę przetwarzania danych osobowych. Więcej informacji w Regulaminie.