Na Press.pl najważniejsze newsy o mediach i reklamie na bieżąco  |  Zerknijcie też na nasze social media  |  Z pełnym wydaniem newslettera "Presserwis" wracamy już w poniedziałek rano  |  Od początku marca w salonach prasowych także nowy numer magazynu "Press"  |  Tym razem świętujemy nasze 30-lecie – w numerze znajdziecie specjalną sekcję urodzinową  |  Kliknij tutaj, by zobaczyć zapowiedź nowego numeru. Rozmowa Michała Marszała z Edwardem Miszczakiem, sylwetka Wysockiej-Schnepf, a także start portalu Zero.pl i plemiona dziennikarskie 2026 – polecamy!  | 

Na Press.pl najważniejsze newsy o mediach i reklamie na bieżąco  |  Zerknijcie też na nasze social media  |  Z pełnym wydaniem newslettera "Presserwis" wracamy już w poniedziałek rano  |  Od początku marca w salonach prasowych także nowy numer magazynu "Press"  |  Tym razem świętujemy nasze 30-lecie – w numerze znajdziecie specjalną sekcję urodzinową  |  Kliknij tutaj, by zobaczyć zapowiedź nowego numeru. Rozmowa Michała Marszała z Edwardem Miszczakiem, sylwetka Wysockiej-Schnepf, a także start portalu Zero.pl i plemiona dziennikarskie 2026 – polecamy!  | 

Na Press.pl najważniejsze newsy o mediach i reklamie na bieżąco  |  Zerknijcie też na nasze social media  |  Z pełnym wydaniem newslettera "Presserwis" wracamy już w poniedziałek rano  |  Od początku marca w salonach prasowych także nowy numer magazynu "Press"  |  Tym razem świętujemy nasze 30-lecie – w numerze znajdziecie specjalną sekcję urodzinową  |  Kliknij tutaj, by zobaczyć zapowiedź nowego numeru. Rozmowa Michała Marszała z Edwardem Miszczakiem, sylwetka Wysockiej-Schnepf, a także start portalu Zero.pl i plemiona dziennikarskie 2026 – polecamy!  | 

Temat: prasa

Dział: PRASA

Dodano: Marzec 22, 2026

Narzędzia:

Drukuj

Drukuj

Czapka niewidka. Jak media przejęły rządową retorykę o migrantach na granicy

Publikacji sprzyjających prorządowej narracji o granicy z ostatnich dwóch lat jest zatrzęsienie. Na zdjęciu premier Donald Tusk podczas konferencji prasowej na granicy polsko-białoruskiej w miejscowości Ozierany Wielkie, 23 grudnia 2025 roku (fot. Artur Reszko/PAP)

Sytuacja migrantów na polskiej granicy z Białorusią jest gorsza niż za czasów PiS. Ale media przejęły retorykę rządu, bezrefleksyjnie powielający oficjalne komunikaty.

W czasach rządów PiS w Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka ponuro przewidywano, że władza zawiesi w końcu prawo do azylu. PiS tego nie zrobił. Dokonał tego dopiero kolejny rząd, który szedł do wyborów z prawami człowieka na ustach.

Do likwidacji prawa do azylu Koalicja 15 Października dorzuciła tzw. ustawę strzelankową, która zniosła odpowiedzialność funkcjonariuszy za nieprawidłowe użycie broni na granicy. Pushbacki do Białorusi, także matek z dziećmi i osób chorych, są kontynuowane.

Marcin Sośniak z Fundacji Helsińskiej uważa, że obecnie sytuacja migrantów na granicy jest gorsza niż za czasów PiS. – Istnieją radykalniejsze rozwiązania prawne, gorsze dla migrujących. A rządzący stosują te same manipulacje co kiedyś PiS – dodaje.

Dr Hanna Machińska, były zastępca Rzecznika Praw Obywatelskich, obecnie wykładowca Uniwersytetu Warszawskiego, potwierdza: – Wydawało się nam, że to osiem lat rządów PiS, które zdewastowało standardy i prawo międzynarodowe, spowoduje zasadniczą zmianę prawa migracyjnego w dobie rządów demokratycznych. Niestety, obecnie sytuacja migrantów jest gorsza.

Janina Ochojska pomaga uchodźcom od dekad. – Rządzący tak źle postępują na granicy, że zastanawiam się: czy to jeszcze są „nasi”? – pyta była europarlamentarzystka z list KO.

Skoro jest tak źle, dlaczego media, niegdyś tak krytyczne wobec PiS, nie dmą teraz w trąby jerychońskie?

WSZYSCY KŁAMALI”

W połowie lipca ub.r. Onet opisał, jak mundurowy najpierw strzelał z broni gładkolufowej do migranta, a potem brutalnie bił go kolbą. Portal przyznał, że posiada nagranie zdarzenia, ale go nie opublikował. Zbulwersowani sprawą funkcjonariusze przekazali wideo, bojąc się, że sprawa zostanie zamieciona pod dywan. W materiale Onetu wojsko tłumaczyło, iż grupa próbujących pokonać granicę Afgańczyków miała rzucać kamieniami w kierunku patrolu, a jeden – uderzyć żołnierza łokciem w oko. Niegroźnie. Władze uspokajały, że mundurowemu natychmiast udzielono pomocy medycznej w szpitalu.

Za żołnierzem wstawili się ważni urzędnicy i politycy. Minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz przekonywał, że doszło do napaści na mundurowego.

Temat podjęła duża część tytułów ogólnopolskich, w lwiej części przyjmując retorykę rządu, a ignorując informacje Onetu. DGP: „Polski żołnierz zaatakowany na granicy. Migrant został zatrzymany”. TVP Info: „Agresywny migrant zaatakował żołnierza. Wojsko o incydencie na granicy”. Kanał Zero: „Żołnierz został zaatakowany na polsko-białoruskiej granicy”.

Pół roku później, 21 grudnia 2025 roku, Piotr Czaban, twórca kanału Czaban Robi Raban na YouTubie, zajmującego się tematyką migrantów na granicy polsko-białoruskiej, opublikował reportaż „Wszyscy kłamali. To Afgańczyk był ofiarą żołnierza. Mamy wideo z monitoringu”. Ujawnił w nim nagranie z kamer termowizyjnych pokazujące pobicie. Na filmie widać, jak dwaj migranci przebiegają, a wyskakujący z ukrycia żołnierz strzela kilka razy z odległości paru metrów do jednego z nich, a leżącego na ziemi tłucze jeszcze kolbą.

Czaban dotarł do pobitego Afgańczyka, Muhammada Hussaina. Ten opowiada, jak został wówczas potraktowany – żołnierz strzelał do niego, nawet gdy leżał na ziemi, z rękami za głową. Po połamaniu kolbą kości prawej strony twarzy oko wypadało mu z oczodołu. Przez długi czas nie udzielono mu innej pomocy medycznej niż podanie pigułek na ból i bandaża. Przez trzy dni nie dostał nic do jedzenia. Dopiero osiem dni po ataku Muhammad został zbadany w Wojskowym Szpitalu Klinicznym w Lublinie. Czaban pokazuje dokumenty z tomografi jego twarzy. Stwierdzono wieloodłamowe złamanie kości twarzy, m.in. nosowych, łzowej, przegrody nosa, kolca nosowego, łuku jarzmowego i kości jarzmowej.

Dokument wymienia dziewięć złamań. Mimo to lekarz wydał opinię, iż Hussain „nie uległ przemocy”. MON, odpowiadając na pytania Piotra Czabana, podkreślał, że biegły ocenił obrażenia Afgańczyka na trwające „poniżej 7 dni” (sic!), choć Muhammad nie tylko miał liczne złamania, ale w dodatku nie widział na prawe oko, w które trafiła kula gumowa.

POLSKA PODZIĘKOWAŁA

Afgańczyk przeszedł operację w Polsce, po czym deportowano go do ojczyzny, choć tam groziła mu śmierć. Jego rodzina pomagała wojskom NATO, a dziadek, matka i brat w dodatku polskim żołnierzom w Afganistanie. Talibowie takich ludzi zabijają.

Hussain ukrywa się teraz w Pakistanie wraz z rodziną. Nadal nie widzi na prawe oko, czuje ból po złamaniach kości twarzy, nie może jeść prawą stroną i zmaga się z depresją. Pokazuje bliznę po gumowej kuli, oglądamy też zdjęcia zmasakrowanej twarzy – służby musiały je zrobić do dokumentów deportacyjnych.

Płk Radosław Wiszenko, rzecznik prasowy Prokuratury Rejonowej Białystok-Północ, która bada sprawę, deklarował w materiale, iż nie planuje postawienia zarzutów Afgańczykowi w sprawie rzekomego ataku na polskiego żołnierza. Zatem nasza prokuratura też uważa, że nie było ataku migranta.

Materiał Czabana jest dobrze udokumentowany. Dowodzi, że wojsko kłamało, biegli poświadczali nieprawdę, zmasakrowanemu uchodźcy nie udzielono właściwej pomocy medycznej przez tydzień, a minister co najmniej mijał się z faktami.

Media zaś masowo dezinformowały Polaków, bezrefleksyjnie przejmując retorykę rządu oraz ignorując fakty opisane przez Onet. Brutalny sprawca został uhonorowany – osobiście spotykał się z nim minister obrony.

Mimo iż ujawnione fakty są bulwersujące, przez trzy tygodnie od publikacji materiału Czabana żadne polskie medium nie podjęło tematu ani nie opublikowało filmu z granicy. „Presserwis” opisał to milczenie w pierwszej połowie stycznia. Dopiero wtedy sprawę podjęły nieliczne media: Tok FM, „Polityka” oraz białostocki oddział „GW”.

Gdyby Onet opublikował posiadane nagranie, wojsko i politycy nie mogliby bezczelnie kłamać. Czaban o to apelował do Onetu. Pod koniec grudnia ub.r. „Presserwis” zapytał redaktora naczelnego Onetu Bartosza Węglarczyka oraz jego zastępcę Pawła Ławińskiego, dlaczego nie opublikowano nagrania. Nie otrzymaliśmy odpowiedzi.

„Presserwis” wysłał też do pięciu redaktorów naczelnych lub wicenaczelnych mediów piszących o sytuacji na granicy link do reportażu z nagraniem. Pytaliśmy, czy oni opublikowaliby ten materiał. Żaden nie odpowiedział.

PRORZĄDOWE MEDIA

Piotr Czaban stwierdza: „Od początku kryzysu na granicy w zdecydowanej większości przypadków relacje dziennikarzy z pogranicza ograniczały się do powielania komunikatów Straży Granicznej. Po objęciu władzy przez koalicję to się nie zmieniło – nagłówki są żywcem wyjęte z rządowej propagandy”.

Zapytałem ośmioro dziennikarzy piszących od lat o sytuacji na granicy polsko-białoruskiej oraz pięcioro aktywistów zajmujących się tą tematyką, czy media liberalne, które kiedyś krytykowały PiS za brutalność wobec uchodźców na granicy, przejęły narrację obecnej władzy, podobną do tej, którą stosowała prawica. Wszyscy potwierdzili.

Kilkoro z nich podkreśla, jak Marta Mazuś, do niedawna w „Polityce”: – Nie mam co do tego żadnych wątpliwości.

– Media trzymają już stronę rządzących, więc pokazują tylko ich stanowisko – uważa Janina Ochojska.

– Dominuje w mediach narracja o bezpieczeństwie, wojnie hybrydowej, że mur jest potrzebny na granicy, bo zabezpiecza interesy Polski, a imigranci są nielegalni – zauważa Karolina Szymańska z Fundacji Ocalenie.

– Udział mediów mainstreamowych w relacjonowaniu sytuacji na granicy i dramatycznej sytuacji ludzi, którzy szukają ochrony, jest żaden – dodaje Małgorzata Rycharska z Hope and Humanity Poland.

– To też kontynuacja nurtu patriotycznego: murem za polskim mundurem. Oraz PiS-owskiej tezy, że ci, którzy pomagają uchodźcom, są pożytecznymi idiotami Łukaszenki – dodaje Ewa Siedlecka z „Polityki”.

– Media liberalne nie pokazują już, jaka jest rzeczywistość. Gdzie one są? – pyta retorycznie dr Machińska.

– Widziałam materiały idące z linią rządzących m.in. w Onecie, Interii i Polsacie – mówi Agnieszka Rodowicz, niezależna reporterka, która najczęściej pisze dla OKO.press. Wysyła mi przykład. „Czy Unia Europejska zmusi Polskę do przyjmowania uchodźców? Kolejne kraje uszczelniają granice, a problem przestępczości narasta. (…)” – to początek opisu debaty w Polsat News w lutym 2025 roku. – Bycie uchodźcą jest tu pokazane jako przestępstwo – zwraca uwagę Rodowicz.

Troje moich rozmówców jako przykład publikacji zgodnej z retoryką rządu wskazuje tekst WP „Cztery pieski u Bożeny. Sąd rozstrzygnie, czy karać aktywistów za ułatwianie migrantom przejścia do Niemiec” – o słynnym procesie pięciorga wolontariuszy przyłapanych na przewożeniu migrantów. Agnieszka Rodowicz zarzuca publikacji brak ujawnienia kontekstu, brak pokazania, w jakiej sytuacji znajdują się ludzie, którzy próbują przekroczyć granicę, co ich spotyka od Białorusinów, a co ze strony służb polskich. – Informacja, że aktywiści przewozili ich bezinteresownie, pojawiła się dalej w tekście, a wcześniej jest, że współpracują z przemytnikami. Można więc sądzić, że zlikwidowano jakąś groźną szajkę – dodaje Rodowicz.

Publikacji sprzyjających prorządowej narracji o granicy z ostatnich dwóch lat jest zatrzęsienie – w trakcie przygotowywania tego raportu przejrzałem ich kilkadziesiąt. Najwięcej materiałów powiela komunikaty Straży Granicznej, niektóre powołują się na oświadczenia wojska, rządu, ministerstw albo polityków i urzędników odpowiedzialnych za granicę.

Interia: „Niepokojące incydenty na granicy z Białorusią. W ruch poszły kamienie” z marca 2025 roku. Autorka napisała materiał na podstawie komunikatu Straży Granicznej, podkreślała, że „migranci nie odpuszczają”, a w stronę strażników rzucali kamieniami. O mundurowych są tylko propagandowe kwiatki rodem z filmów Barei, np. „polskie służby czuwają i nie dopuszczają do przekraczania polsko-białoruskiej granicy wbrew przepisom”.

– Tam, na miejscu, nie ma już dziennikarzy, którzy wnikaliby w sytuację i ją opisywali. Mam wrażenie, że boimy się pisać o cudzoziemcach, jakby miało ich przybyć od samego tylko pisania o nich – ironizuje Mazuś.

Regina Skibińska, mieszkająca na Podlasiu przy granicy i pisząca do OKO.press, potwierdza – dziennikarze prawie w ogóle nad granicę już nie jeżdżą. Fundacja Ocalenie podaje, że w 2025 roku było kilku dziennikarzy zagranicznych (ostatni latem 2025 roku) i tylko jeden z Polski. Z Białegostoku. – Ale jego materiał i tak w końcu nie poszedł – zaznacza Karolina Szymańska z Ocalenia.

Jednak prawie wszyscy moi rozmówcy zastrzegają, że wciąż są, choć nieliczne, media, które nadal podejmują tematy łamania prawa na granicy. I wymieniają: Tok FM, OKO.press, oddział „Gazety Wyborczej” w Białymstoku i, nieco rzadziej, „Krytykę Polityczną”.

– Tok FM jest benchmarkiem humanitarnej postawy – chwali Iwona Wyszogrodzka, która w Resecie Obywatelskim prowadzi audycje poświęcone granicy.

POTIOMKINOWSKIE WNIOSKINA GRANICY

„Patrząc w ciemność. Służba na granicy polsko-białoruskiej po incydencie w Mielniku” – ta publikacja strony internetowej Radia Zet ze stycznia 2025 roku to propagandowa perełka. Relacja z safari – tak za rządów PiS dziennikarze pogardliwie nazywali objazdy z wojskiem po granicy. Amia pokazywała, co chciała. Ukrywała wszystko inne. Wówczas żurnaliści wolnych mediów nie brali w tym udziału. Teraz jeżdżą.

Materiał Zetki powstał tydzień po tym, gdy szeregowy Daniel H., stacjonujący w Mielniku, po pijaku władował dwa magazynki naboi w Golfa, którym podróżował obywatel polski ze swoją córką. Cudem nie doszło do tragedii. Sytuacja odbiła się negatywnie na wizerunku wojska. To więc zaprosiło dziennikarzy. „Raz na jakiś czas rodzi się czarny łabędź i niestety to nas spotkało” – tłumaczył im dowódca. Autor materiału – Michał Makowski – przyznał, że „18. Dywizja Zmechanizowana robi teraz wszystko, aby zmyć wizerunkową plamę pozostawioną przez czarną owcę”. I pokazał, jak sam stał się PR-owym narzędziem w rękach wojska.

Mieszkańcy Podlasia byli zachwyceni postawą żołnierzy („Z takim zachowaniem nie spotkałem się nigdzie w kraju”). Dlaczego? Bo ofiary tej strzelaniny dostały wsparcie psychologiczne, a koszty zniszczenia auta zostaną pokryte. Jakby takie działania nie były oczywistością.

W artykule nie ma ani jednej negatywnej opinii o wojsku, choć wojskowi w okolicy niejeden wypadek spowodowali, niejednego żubra potrącili, niejeden raz pili piwo pod sklepem.

Autor dodaje wpis WarNewsPl – profilu X powiązanego z polską armią – który pisze: „Olbrzymi szacunek dla gen. dywizji Arkadiusza Szkutnika”, który dowodził wojskami przy granicy. Dziennikarz zachwyca się, że wojsko teraz kontroluje trzeźwość i buduje respekt u migrantów, podobno bez użycia siły.

Roztacza reporterskie wizje rodem z potiomkinowskich wiosek. „– Kolejny dzień poza biurem – pomyślałem, obserwując łagodnie uśmiechniętego gen. Szkutnika, gdy ciemnozielony śmigłowiec MI-8 z dziennikarzami i wojskowymi na pokładzie odrywał się od ziemi. Budzący respekt dowódca z odblaskowymi »kocimi oczami« na kamizelce kuloodpornej siedział zamyślony, opierając jedną nogę na kolanie, a drugą asekurując służbowego Grota”. Granica była silnie strzeżona, a my w kraju – bezpieczni.

Sielski obrazek zakłócają tylko cudzoziemcy. Przeprowadzają szturmy, strzelają z proc, rzucają w żołnierzy kamieniami, a nawet powerbankami. Autora nie zastanowiło, że jednocześnie cytowani przez niego oficerowie mówią, iż na granicy od kilku miesięcy jest spokój.

CISZEJ NAD TĄ TRUMNĄ

– Ewidentnie nie ma większego sporu w mediach, że to, co się dzieje na granicy, jest niezgodne z polską konstytucją ani ratyfikowanymi umowami międzynarodowymi. Panuje jednak przekonanie, że polska racja stanu polega na tym, by o tym nie mówić – uważa Ewa Siedlecka z „Polityki”.

– Media milczą o deportacjach migrantów, choć te są brutalne, dokonywane z naruszeniem prawa, na osobach torturowanych, bez przestrzegania procedur – przekonuje dr Hanna Machińska.

***

To tylko fragment tekstu Krzysztofa Boczka. Pochodzi on z najnowszego numeru „Press”. Przeczytaj go w całości w magazynie.

„Press” do nabycia w salonach prasowych, App StoreGoogle Playe-Kiosku lub online na E-sklep.press.pl.

Czytaj też: Numer na 30-lecie "Press": rozmowa z Miszczakiem, sylwetka Wysockiej-Schnepf i plemiona

Press

Krzysztof Boczek

* Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter
Pressletter
Ta strona korzysta z plików cookies. Korzystając ze strony bez zmiany ustawień dotyczących cookies w przeglądarce zgadzasz się na zapisywanie ich w pamięci urządzenia. Dodatkowo, korzystając ze strony, akceptujesz klauzulę przetwarzania danych osobowych. Więcej informacji w Regulaminie.