CNN broni swojego korespondenta przed zarzutem Departamentu USA o proirańską propagandę
Frederik Pleitgen jako pierwszy z reporterów CNN ruszył relacjonować sytuację w Iranie (screen: X.com/ASDylanJohnson)
Telewizja CNN stanęła w obronie swojego korespondenta z wojny w Iranie Frederika Pleitgena, po tym, jak wysoki rangą urzędnik Departamentu Stanu USA zarzucił mu szerzenie "propagandy proirańskiej".
Dylan Johnson, zastępca sekretarza stanu ds. globalnych kontaktów publicznych w Departamencie Stanu, w czwartek ostro skrytykował relacje Pleitgena, który – trzymając kubek z kawą – opowiadał, że pomimo wojny codzienne życie toczy się dalej, a Irańczycy nadal mogą kupować kawę i artykuły spożywcze.
CNN: "Rolą dziennikarstwa jest relacjonowanie wydarzeń"
Reporterka National Public Radio zapytała Departament Stanu, w jaki sposób relacje Pleitgena można uznać za propagandę. Odpowiedziano jej, że tego rodzaju materiały powinny być konsultowane z władzami przed publikacją.
Czytaj też: ICE bez nakazu aresztuje reporterkę lokalnego serwisu w Nashville
Jak wskazuje CNN, reporterzy tradycyjnie zwracają się do agencji rządowych o komentarz do swoich materiałów, ale nie oczekuje się od nich wstrzymywania publikacji do czasu weryfikacji. W tym przypadku Pleitgen opowiadał o tym, czego był świadkiem.
CNN tłumaczy, że Frederik Pleitgen "dostarcza cennych informacji odbiorcom CNN, wzbogacając naszą ofertę reporterską zawierającą różnorodne perspektywy cywilów, opozycji i urzędników, a także autentyczne zdjęcia i nagrania wideo ukazujące obecną sytuację w Iranie".
"Rolą dziennikarstwa jest relacjonowanie wydarzeń w ich trakcie i przedstawianie publiczności faktów, bez ukrytych motywów, z uwzględnieniem kontekstu. Możliwość robienia tego z terenu Iranu, w trakcie tego konfliktu, jest szczególnie ważna" – przypomina CNN.
Czytaj też: Jimmy Lai nie wniesie apelacji od wyroku sądu w Hongkongu skazującego go na 20 lat więzienia
(MAC, 09.03.2026)










