Sąd umorzył sprawę Figurskiego i Słowika. Chodziło o brak autoryzacji wypowiedzi Kaczmarczyka
- Dobrze, że sądy potrafią dostrzec, kiedy ktoś próbuje je wykorzystać z niezbyt dobrą intencją - mówi Paweł Figurski (fot. Paweł Supernak/PAP)
Sąd Rejonowy dla m.st. Warszawy umorzył postępowanie wobec dziennikarzy Pawła Figurskiego i Patryka Słowika wszczęte na skutek zawiadomienia Michała Kaczmarczyka, byłego rektora Akademii Humanitas w Sosnowcu. Chodziło o uniemożliwienie mu autoryzacji. Według sądu dziennikarze w artykułach dla Wirtualnej Polski wiernie zacytowali wypowiedzi przesłane drogą mailową.
W 2024 i 2025 roku Paweł Figurski i Patryk Słowik opublikowali w Wirtualnej Polsce serię artykułów na temat płatnych certyfikatów przyznawanych uczelniom, firmom i samorządom przez osoby i firmy powiązane z Michałem Kaczmarczykiem, byłym rektorem Akademii Humanitas w Sosnowcu, a dziś członkiem rad programowych Polskiej Agencji Prasowej i Polskiego Radia.
W sprawę zaangażowali się RPO i HFPC
Kaczmarczyk powiadomił policję o "braku możliwości wykonania autoryzacji" po publikacjach WP. Dziennikarze wcześniej zadali pytania Kaczmarczykowi, ten odpowiedział e-mailem i dosłownie zacytowali jego wypowiedzi, nie zmieniając ich sensu.
Czytaj też: Sąd zakazał "Nowej Gazecie Trzebnickiej" i "Gazecie Wyborczej" publikacji o aferze w lokalnym szpitalu
W sprawę dziennikarzy zaangażowali się Rzecznik Praw Obywatelskich oraz Helsińska Fundacja Praw Człowieka. W październiku 2025 roku dziennikarze zostali skazani w trybie nakazowym na grzywny w wysokości 1 tys. zł każdy. Po wniesieniu sprzeciwu te wyroki unieważniono.
W piątek 20 lutego Paweł Figurski i Patryk Słowik, którzy dziś pracują w serwisie Zero.pl (Słowik jest redaktorem naczelnym) poinformowali, że sąd umorzył postępowanie.
"Presserwis" dotarł do uzasadnienia decyzji. 30 stycznia Sąd Rejonowy dla m.st. Warszawy na podstawie analizy akt umorzył postępowanie wobec dziennikarzy. Uznał, że "obwinieni nie zrealizowali znamion wykroczeń stypizowanych w art. 49b ust. 1 ustawy Prawo prasowe", bo cytaty wypowiedzi, jakie opublikowali "nie zostały zniekształcone i trudno mówić o zafałszowanej treści czy spaczonym znaczeniu". Nie wprowadzili w błąd czytelników ani nie wyrwali cytatów z kontekstu, co zarzucał Kaczmarczyk.
"Mówiliśmy, że radość Kaczmarczyka jest przedwczesna"
"Wypowiedzi nawet bez autoryzacji autorów zostały wiernie oddane i zachowano sens komunikatu. (…) Okrojenie fragmentu wypowiedzi nie stanowi naruszenia integralności tekstu i nie można poczytywać tego za zniekształcony obraz wypowiedzi" – napisał sąd w uzasadnieniu.
Czytaj też: Nowelizacja ustawy o KSC włącza PAP do grona podmiotów działających w kluczowych sektorach
– Od razu mówiliśmy, że radość Michała Kaczmarczyka jest przedwczesna. Dobrze, że sądy potrafią dostrzec, kiedy ktoś próbuje je wykorzystać z niezbyt dobrą intencją – mówi Paweł Figurski.
– Przykro mi, że osoba, która działa wbrew dziennikarzom, próbuje ich wręcz zastraszyć, została uznana za właściwą do zasiadania w radach programowych mediów publicznych. Wiele to mówi o tym, jakich mediów publicznych chciałaby obecna koalicja rządząca – dodaje Patryk Słowik, redaktor naczelny Zero.pl.
Michała Kaczmarczyka zapytaliśmy, czy nadal uważa, że autorzy artykułów zniekształcili sens jego wypowiedzi oraz czy będzie się odwoływał od decyzji sądu. Nie odpowiedział, tłumacząc, że nie zapoznał się z uzasadnieniem postanowienia sądu, którego jego pełnomocnik jeszcze nie otrzymał.
Pod koniec ubiegłego roku Sąd Rejonowy Katowice-Zachód umorzył postępowanie w analogicznej sprawie wobec dziennikarki "Gazety Wyborczej Sosnowiec" Anny Malinowskiej.
Wątek certyfikatów bada Prokuratura Okręgowa w Opolu. Kilkadziesiąt firm, które miały za nie zapłacić, uznaje się za poszkodowane.
Czytaj też: Dziś ruszają mediacje Repropolu z Google, prowadzone przez UKE
(KB, 23.02.2026)










