Dział: PRASA

Dodano: Kwiecień 26, 2021

Narzędzia:

Drukuj

Drukuj

Agencja R4S skarży dziennikarzy o milion złotych

Pierwsze publikacje o tzw. układzie wrocławskim ukazały się 12 kwietnia (screen YouTube.com/RMF24)

Agencja R4S domaga się miliona złotych od dziennikarzy opisujących tzw. układ wrocławski. Wśród pozwanych znalazła się także przedstawicielka branży PR - Hanna Waśko, szefowa agencji Big Picture. - To zamach na swobodę wypowiedzi i wolność mediów - podkreślają zgodnie eksperci.

Agencja założona m.in. przez byłego rzecznika PiS Adama Hofmana złożyła do Sądu Okręgowego w Warszawie powództwo o naruszenie dóbr osobistych przez Jacka Harłukowicza (dziennikarz "Gazety Wyborczej"), Wojciecha Cieślę (Fundacja Reporterów), Marcina Szumichora (dyrektor zarządzający serwisu Wirtualnemedia.pl), Sebastiana Klauzińskiego (dziennikarz OKO.Press) i Hannę Waśko (szefowa agencji Big Picture).

R4S domaga się od całej piątki w sumie 1 mln zł oraz "zabezpieczenia żądanych kwot na majątkach pozwanych". Dodatkowo, w przypadku Waśko agencja skierowała do prokuratury zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa dotyczącego nieuczciwej konkurencji.

Od 12 kwietnia redakcje "GW", OKO.Press i Fundacji Reporterów publikują teksty o szczegółach działalności agencji R4S i jej powiązaniach biznesowych. Redakcje, których dziennikarze zostali pozwani, wydały w sobotę wspólne oświadczenie. "Sama próba położenia ręki na prywatnej własności dziennikarzy, a także ogromna suma roszczenia mają w naszej opinii wywołać tzw. efekt mrożący - sprawić, że pozwani będą się bali publikować kolejne artykuły o biznesach agencji R4S i Adama Hofmana" - czytamy w komunikacie "GW", OKO.Press i Fundacji Reporterów. Dodano, że do tej pory R4S nie zażądała sprostowania opublikowanych informacji. "Oświadczamy, że ani pozwy, ani groźby nasłania na nas upartyjnionej prokuratury nie zastraszą naszych dziennikarzy czy naszych redakcji" - podkreślają redakcje.

Na celowniku R4S znalazła się także Hanna Waśko, która 13 kwietnia udzieliła komentarza na temat agencji Hofmana serwisowi Wirtualnemedia.pl. - R4S nie była i nie jest agencją PR. Jeśli przyjąć takie wytłumaczenie, to nie ma sensu odpowiadać na pytania o sposoby ich działania czy motywacje ich klientów w kontekście komunikacji - mówiła wówczas Waśko. 

W rozmowie z "Press" Waśko wskazała, że pomimo szerokiej aktywności medialnej R4S w tej sprawie, nie otrzymała jeszcze pozwu i trudno jej się do niego odnieść. - Moja opinia na temat standardów etycznych w biznesie oraz tego, jakie działania są, a jakie nie są etycznym PR, jest niezmienna. Mam przekonanie, dziś jeszcze większe, że na straży tych standardów trzeba stać i ich bronić, nawet jeśli niesie to ryzyko - mówi była członkini zarządu Związku Firm Public Relations (ZFPR) i AdWO/MAN Roku 2020 w kategorii Agencje Public Relations.

Waśko dodaje: - Opisane w mediach, między innymi w "Gazecie Wyborczej" i OKO.Press, praktyki ze względu na interes społeczny wymagają nazwania spraw po imieniu – było i pozostaje to moją motywacją. Cała sytuacja nosi ewidentne znamiona zastraszania, obliczonego na efekt mrożący. Aspekt etyczny prowadzenia takiej komunikacji medialnej – bez dostarczanie pozwów - nie wymaga komentarza. Samo w sobie stanowi to kwintesencję praktyk, które nie powinny mieć miejsca w etycznym PR.

Prezes zarządu ZFPR Sebastian Stępak podkreśla, że komentowanie publikacji medialnych jest zupełnie normalne, a działania podejmowane przez R4S wykraczają poza "zwyczajne reagowanie". - Jesteśmy w kontakcie z Hanią i służymy pomocą prawną oraz innym wsparciem, jeśli go będzie potrzebować - mówi "Press" Stępak.

- To rzecz jasna próba zastraszenia dziennikarzy. Co ciekawe, wychodzi od ich byłych kolegów - stwierdza w rozmowie z "Press" redaktor naczelny "Rzeczpospolitej" Bogusław Chrabota. Podkreśla, że po takiej sprawie nikt z kręgu R4S nigdy nie wróci do dziennikarstwa. 

Jacek Żakowski, publicysta "Polityki" i kierownik katedry dziennikarstwa Collegium Civitas, podkreśla, że nie ma zgody środowiska medialnego na próbę zastraszenia przez milionowy pozew. - Nie chodzi tylko o prawdę, do której mają prawo odbiorcy, ale o osoby szukające tej prawdy. Milion złotych to dla dziennikarza jak kara śmierci. W takim razie wszystkich, którym zależy na wolności słowa - w tym mnie - może pozwać agencja Hofmana - komentuje Żakowski.  

(PTD, 26.04.2021)

* Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter
Pressletter
Ta strona korzysta z plików cookies. Korzystając ze strony bez zmiany ustawień dotyczących cookies w przeglądarce zgadzasz się na zapisywanie ich w pamięci urządzenia. Dodatkowo, korzystając ze strony, akceptujesz klauzulę przetwarzania danych osobowych. Więcej informacji w Regulaminie.