Dział: PRASA

Dodano: Maj 08, 2019

Narzędzia:

Drukuj

Drukuj

Baca-Pogorzelska zeznawała w sprawie SMS-owych gróźb. "Nic z tego nie będzie"

Karolina Baca-Pogorzelska opublikowała fragment SMS na Twitterze (screen: YouTube.com/Telewizja Republika)

Karolina Baca-Pogorzelska z "Dziennika Gazety Prawnej" (Infor Biznes) zeznawała na policji w sprawie SMS-a, w którym anonimowy nadawca sugerował, by "dała sobie spokój" z tematem, nad którym pracuje. Od policjantów usłyszała, że "nic z tego nie będzie", bo SMS został wysłany z bramki.

O swoich zeznaniach dziennikarka napisała na Twitterze. – Powiedziano mi wprost, bez owijania w bawełnę: pani, bramka smsowa… – mówi Baca-Pogorzelska. – Podpisałam się pod zeznaniami, przyjmując, że to wyczerpuje to, co miałam do powiedzenia. Więcej nic nie mogę zrobić, ruch po stronie policji – zaznacza dziennikarka.

28 stycznia na służbowy numer dziennikarki "DGP" przyszła wiadomość od anonimowego nadawcy. – Nie wiem i nie domyślam się, kto mógł ją wysłać. W dalszej części, której nie upubliczniłam, nadawca podaje nazwiska wprost sugerujące, o jaki temat chodzi, a nie chcę go na razie zdradzać – mówiła wtedy "Presserwisowi" Baca-Pogorzelska. O sprawie powiadomiła przełożonych. Dziennikarka dodała, że nadawca SMS zwracał się do niej per pani i nie groził jej, lecz sugerował, aby zostawiła temat, bo "tak będzie lepiej". Dziennikarka i jej redakcja zapewniły, że z materiału nie rezygnują.

Karolina Baca-Pogorzelska zajmuje się tematyką górniczą i energetyczną. W 2018 roku wspólnie z Michałem Potockim otrzymała nagrodę Grand Press w kategorii dziennikarstwo specjalistyczne za cykl o imporcie antracytu wydobywanego w okupowanym Donbasie.

Sprawdź, o czym piszemy
w najnowszym numerze

Okładka

(JSX, 08.05.2019)

* Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter
Pressletter

Dział: PRASA

Dodano: Maj 08, 2019

Narzędzia:

Drukuj

Drukuj

"Gazeta Wyborcza" obchodzi 30-lecie istnienia. Zawsze chciała zmieniać świat

1990 rok, piaskownica przy ul. Iwickiej w Warszawie. Adam Michnik, Jacek Rakowiecki, Stanisław Turnau (fot. Sławomir Sierzputowski/Agencja Gazeta)

"Gazeta Wyborcza" (Agora) kończy dziś 30 lat. Z tej okazji do wydania dziennika dołączono pierwszy numer z 1989 roku. – "GW" zawsze o coś chodziło. Zawsze chciała naprawiać i zmieniać świat – ocenia historię rynkowego konkurenta Bogusław Chrabota, redaktor naczelny "Rzeczpospolitej".

Powstanie dziennika było jednym z ustaleń Okrągłego Stołu. W skład redakcji weszli m.in. Helena Łuczywo, Piotr Niemczycki, Juliusz Rawicz i Ernest Skalski, redaktorem naczelnym został Adam Michnik. Pierwszy numer "GW" ukazał się w poniedziałek 8 maja 1989 roku. Miał 150 tys. egz. nakładu, liczył osiem stron, sześć zajmowały listy kandydatów Komitetu Obywatelskiego w wyborach parlamentarnych. Dwa miesiące później ukazał się jeden z najgłośniejszych artykułów w historii "GW" – "Wasz prezydent, nasz premier".

– Chcieliśmy po prostu robić najlepszą gazetę i chcieliśmy się tego uczyć. Odnieśliśmy sukces, bo nigdy nie uważaliśmy, że ludzie będą nas czytać dlatego, że jesteśmy z podziemia i mamy rację historyczną – wspomina Seweryn Blumsztajn, który tworzył "GW" od sierpnia 1989 roku.

Z okazji 30. rocznicy wydania pierwszego numeru w piątek odbędzie się uroczysta gala "Gazety". Tytuł Człowieka Roku przyznany zostanie Donaldowi Tuskowi. Dzień później odbędzie się Bal Agory dla pracowników (firma ma ich obecnie 2800). Poza tym już kilka miesięcy temu zapowiadano, że z okazji rocznicy "Gazeta" w połowie roku zmieni makietę. Nową projektuje grafik Jacek Utko.

Press

Pierwsza strona pierwszego wydania "GW", które ukazało się 8 maja 1989 roku (screen: Wyborcza.pl)

Od kilkunastu lat główna siedziba "Gazety" mieści się w biurowcu przy ul. Czerskiej na warszawskim Mokotowie. Początki nie były jednak łatwe. Seweryn Blumsztajn wspomina czasy, gdy redakcja dziennika mieściła się w żłobku przy pobliskiej ul. Iwickiej. – Tam był jeden numer telefonu, wszyscy zbierali złotówki, żeby dzwonić z budek, które zresztą jak zwykle były popsute. Nie wiem, czy wcześniej powstała jakaś gazeta na jednym telefonie. Ta powstała – mówi. – Wszystko działo się w Polsce, która zmieniała się z dnia na dzień. Nie myślałem, co będzie za 30 lat, nie wyobrażałem sobie wejścia do Unii, do NATO. Nawet nie mieliśmy czasu marzyć – dodaje Blumsztajn.

Jacek Rakowiecki pracował w "GW" od samego początku. Wspomina, że wraz z m.in. Juliuszem Rawiczem i Ernestem Skalskim był jedną z nielicznych osób z doświadczeniem w pracy w mediach nie tylko drugiego, podziemnego obiegu. – Z podziwem patrzyłem, jak w ciągu pierwszych paru lat do gazety przychodzili ludzie właściwie z ulicy, nic nieumiejący. I z tygodnia na tydzień stawali się coraz lepszymi dziennikarzami, a w końcu znaczna część z nich wręcz wybitnymi – mówi.

„Gazeta Wyborcza” przed 10 laty temu miała średnią sprzedaż ogółem na poziomie 340 tys egz., pięć lat temu już 160 tys. egz. W tym roku 91,5 tys. egz. Redakcja w swojej strategii od kilku lat mocno stawia na sprzedaż cyfrowych subskrypcji i przyzwyczaja czytelników do płacenia za treści. Na koniec 2018 roku „Wyborcza” miała ponad 170 tys. aktywnych prenumerat cyfrowych. To o 37 tys. więcej niż na koniec 2017 roku.

Press

Bogusław Chrabota, redaktor naczelny „Rzeczpospolitej”

To pismo o wielkich tradycjach i dorobku. Jak mało kto wychowało całe pokolenie dziennikarzy, publicystów i ludzi sfery publicznej. O gigantycznych – nie do przecenienia – zasługach. Przez trzy dekady wyznaczało kierunki debaty publicznej. Niekiedy wręcz je narzucając. Myślę, że misyjność zawsze była przy tym ważniejsza od komercji, a nawet czasem zasad profesjonalnego dziennikarstwa. „GW” zawsze o coś chodziło. Zawsze chciała naprawiać i zmieniać świat. To wielka i ważna zaleta, ale czasem i słabość, bo bywało, że skutek tej aktywności był odwrotny od zamierzonego. Z tego poczucia misji, wyjątkowości czasem rodziła się pycha i bufonada. I tak bywało, ale to chyba dobrodziejstwo inwentarza wieloletniego przewodzenia polskim mediom.

Osobiście nie potrafiłbym sobie wyobrazić ostatnich 30 lat bez „GW” i Adama Michnika. Zawsze byli ważnym punktem odniesienia, pretekstem do twórczej refleksji, a czasem polemiki. Dziś to już oczywiście inna gazeta. Jeden z licznych „biznesów” Agory, koncernu, który wyrósł na „Gazecie”. Także inne pokolenie dziennikarzy, ludzie o zdecydowanie lewicowej, „progresistowskiej” orientacji. Często mnie, konserwatystę irytują, ale cieszę się, że są, że „GW” jest wciąż wyrazista.

Jakie wyzwania? Niewątpliwie udane przejście przez proces konwergencji. Szczególnie trudnym wyzwaniem będzie zachowanie w kolejnych dekadach wydania papierowego, bo prenumerata nie jest mocną stroną „Gazety”, a sprzedaż egzemplarzowa jest raczej skazana na śmierć. Życzę sukcesów, przestrzegam przed triumfalnymi zaklęciami, że jest się światowym liderem „tego i owego”. Osobiście zostanę czytelnikiem, dokąd grać będzie Owsiak, czyli wiadomo do kiedy….

Press

Tadeusz Kowalski, Uniwersytet Warszawski

„Gazeta Wyborcza” nadal jest liderem opinii na polskim rynku mediów. W tym przypadku niekoniecznie liczy się liczba sprzedanych papierowych egzemplarzy. Gdy dodamy do średnio ponad 90 tys. egz. sprzedaż prenumerat cyfrowych, czyli ponad 170 tys., to ta suma wciąż jest bardzo dobra. A w cyfrze „Gazeta Wyborcza” jest bezsprzecznym numerem jeden. Żadna inna gazeta nawet nie była w stanie zbliżyć się do tego wyniku. To także potwierdzenie skuteczności obranej strategii z ekonomicznymi promocjami. Także „New York Times” uważa, że lepiej sprzedać 100 wydań cyfrowych po dolarze niż 10 po cenie kilkunastu dolarów. Teraz „Gazeta” ma zadanie utrzymać, a nawet zwiększyć ten poziom, i umocnić swoją rynkową pozycję.

Nie da się ukryć, że „Gazeta” jest stronnicza. Ma swoje „koniki” wśród tematów, ulubionych i negatywnych bohaterów. Gdyby redakcja zdecydowała się jednak wyjść z tej roli, poszerzyć ten krąg, działać w sposób bardziej wyważony, to wtedy udałoby się jej może przekonywać nie tylko już „przekonanych” czytelników, ale także pozyskiwać nowych. Tych z wątpliwościami.

Przyszłość przed „Gazetą” nie jest jednak zła, bo dziś potrzeba dziennikarstwa zawodowego jest oczywista. Amatorzy się nie sprawdzają, szybko wypadają z gry, a ich popularność jest chwilowa. „Gazeta” przechodziła różne koleje losu, ale jednak wciąż trwa. Chociaż oszczędza i redukuje zatrudnienie, bo nie ma innego wyjścia. Myślę, że wciąż jest potrzebna. To istotny głos w dyskursie publicznym i mimo wszystko przedsięwzięcie nieliczące jedynie na łatwy zysk. To ważne przede wszystkim w sytuacji, gdy w Polsce nie mamy już mediów publicznych. „Gazeta” wciąż próbuje walczyć.

Press

Jakub Bierzyński, prezes Grupy OMD

Moim zdaniem papierowa prasa codzienna w pewnym momencie zniknie. Od lat dynamicznie cały rynek zmniejsza nakłady. Papier okazał się niezbyt dobrym nośnikiem treści. Jest drogi, ciężki, trzeba go drukować, kolportować. Online w tym przypadku zdecydowanie wygrywa. To widać nawet po subskrypcjach cyfrowych. Pod tym względem przez ostatnie dwa lata w „Gazecie” nastąpiła totalna rewolucja. „Gazecie” udało się zrobić coś, co jest wyzwaniem wydawców na całym świecie. Odpowiedzieć na pytanie: jak przenieść czytelników z papieru do internetu. Tym bardziej, że jest tam mnóstwo treści dostępnych za darmo.

Gdybym miał oceniać misję „Gazety” przez ostatnie 30 lat, to niestety zakończyła się ona klęską. Dziś klimat polityczny zdecydowanie odbiega od tego przez lata lansowanego przez Agorę. „Gazeta” miała przez lata ogromny wpływ na życie społeczne i polityczne. Ale pojawia się pytanie czy nie był on za duży? Czy w pewnym momencie nie pomylono roli dziennika, który ma informować, z rolą polityczną, która miała na celu kształtować postawę? Wydaje mi się, że „Gazeta” poszła za daleko. Dziś „GW” miałaby większy wpływ, gdyby trzymała się standardów najwyższej jakości dziennikarstwa i była bezstronna.

(SK, JSX, 08.05.2019)

* Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter
Pressletter
Ta strona korzysta z plików cookies. Korzystając ze strony bez zmiany ustawień dotyczących cookies w przeglądarce zgadzasz się na zapisywanie ich w pamięci urządzenia. Dodatkowo, korzystając ze strony, akceptujesz klauzulę przetwarzania danych osobowych. Więcej informacji w Regulaminie.