Dział: INTERNET

Dodano: Luty 05, 2019

Narzędzia:

Drukuj

Drukuj

YouTube usunął film Romana Kołtonia i zablokował relacje live na jego kanale

W formie relacji na żywo Roman Kołtoń (z lewej) rozmawiał na kanale m.in. ze Zbigniewem Bońkiem (screen YouTube/Prawda Futbolu)

Serwis YouTube bez podania przyczyny usunął z kanału "Prawda Futbolu"  jedno z nagrań oraz zablokował na 3 miesiące możliwość prowadzenia relacji live z konta należącego do Romana Kołtonia, dziennikarza sportowego Polsatu.

Wywiad z byłym prezesem Legii Bogusławem Leśnodorskim został przeprowadzony w formie relacji na żywo 30 stycznia i był dostępny na kanale „Prawda Futbolu” do 1 lutego. Materiał usunięto z adnotacją, że powodem jest „naruszenie zasad społeczności ze względu na treść”. Dodatkowo przez trzy miesiące kanał ma zablokowaną możliwość publikowania relacji na żywo.

Kołtoń złożył odwołanie, ale zostało ono odrzucone. Dziennikarz wysłał też prośbę o wyjaśnienie sytuacji. – Dokładnie analizowałem ten wywiad. Nie ma w nim wulgaryzmów ani innych kontrowersyjnych treści. Nie użyłem też żadnych zdjęć ani nagrań wideo. Wywiad dotyczył Wisły Kraków, zasłużonego klubu, któremu spontanicznie pomógł Bogusław Leśnodorski – mówi Kołtoń „Presserwisowi”.

Dziennikarz dodaje, że liczy na wyjaśnienie sprawy, nadal publikuje treści na kanale i nie zamierza przenosić się na inną platformę wideo. 

Z biura prasowego Google Polska otrzymaliśmy w poniedziałek informację, że przyczyny usunięcia filmu „są sprawdzane z zespołem YouTube” (Google jest od 2006 roku właścicielem YouTube).

We wtorek od biura prasowego Youtube dostaliśmy oświadczenie:

"Nasz zespół dokładnie weryfikuje zgłoszone filmy lub te, które naruszają Wytyczne dla społeczności. Ograniczamy publikowanie treści, które zamierzają sprzedawać określone regulowane lub nielegalne towary i usługi poprzez sprzedaż bezpośrednią lub linki do stron, które sprzedają te produkty. Do tych produktów należą między innymi leki, produkty farmaceutyczne wymagające recepty, alkohol, produkty nikotynowe, kasyna online i strony hazardowe".

Nie wyjaśniono, którą z zasad złamano przy publikacji filmu na kanale "Prawda Futbolu". "Nie komentujemy poszczególnych przypadków" - podkreśla biuro prasowe Youtube.

Adam Haertle z serwisu Zaufanatrzeciastrona.pl zwraca uwagę, że podobna sytuacja może się przytrafić każdemu. – Wystarczy, że odpowiednia liczba osób w odpowiedni sposób złoży skargę na dany materiał i jest on blokowany z automatu – mówi Heartle. Jego zdaniem trudno się przed tym bronić. – Można próbować się odwoływać, ale zwykle jest to nieskuteczne. Można też sięgnąć po metody nieoczywiste, czyli np. opisać daną historię na zagranicznych wpływowych portalach i spróbować zainteresować swoją sprawą – mówi Haertle.

Biuro prasowe Youtube odniosło się we wtorek do tej opinii:

"Liczymy na pomoc członków społeczności YouTube w zgłaszaniu treści, które ich zdaniem są nieodpowiednie. Gdy treść zostanie zgłoszona, nie jest ona automatycznie usuwana czy blokowana. Sprawdzamy ją zgodnie z tymi wytycznymi. Treści, które naruszają Wytyczne dla społeczności, są usuwane z YouTube. Na treści, które mogą być nieodpowiednie dla młodszych odbiorców, są nakładane ograniczenia wiekowe".

Dorota Głowacka z Panoptykonu zauważa, że to, co spotkało Kołtonia, to problem arbitralnego decydowania przez właścicieli platform internetowych o tym, co można na nich zamieszczać, a czego nie. – Takie arbitralne moderowanie treścią narusza wolność słowa. Nazywamy to "prywatną cenzurą" – podkreśla.

Głowacka dodaje, że nie istnieją oczywiste narzędzia prawne, z których w takich sytuacjach można skorzystać. Dlatego Panoptykon planuje sięgnięcie po rozwiązania nieoczywiste. – Chcemy wykorzystać istniejące środki prawne w sytuacjach podobnych do tej, jaka spotkała Romana Kołtonia – mówi. Nie podaje szczegółów, informuje jedynie, że Panoptykon jest w trakcie przygotowywania odpowiedniej dokumentacji.

Roman Kołtoń od 2000 roku jest komentatorem sportowym Polsat Sport. W latach 2004-2007 był redaktorem naczelnym „Przeglądu Sportowego”. Jego kanał „Prawda Futbolu” działa od marca ub.r., obecnie ma 73 tys. subskrypcji oraz ponad 10 mln wyświetleń.

(PAZ, AMS, 05.02.2019)

* Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter

Zapisz się na nasz newsletter i bądź na bieżąco z najświeższymi informacjami ze świata mediów i reklamy. Pressletter

Press logo

Dział: INTERNET

Dodano: Luty 05, 2019

Narzędzia:

Drukuj

Drukuj

Onet.pl: prezesem stowarzyszenia „Wiosna” został znajomy ks. Stryczka

Ks. Jacek Stryczek stracił funkcję po publikacji w Onecie reportażu "Tutaj nie jestem księdzem. Jak się pracuje w Szlachetnej Paczce" (screen: Onet.pl)

Joanna Sadzik nie jest już prezesem Stowarzyszenia "Wiosna". Jej stanowisko zajął ks. Grzegorz Babiarz, znajomy ks. Jacka Stryczka – dowiedział się Onet.pl.

Sadzik przejęła zarządzanie stowarzyszeniem w październiku ub.r. po tym, jak do dymisji podał się ks. Stryczek. Odszedł po publikacji w Onecie reportażu Janusza Schwertnera "Tutaj nie jestem księdzem. Jak się pracuje w Szlachetnej Paczce". Autor opisał, jak kierujący stowarzyszeniem ks. Stryczek stosuje mobbing wobec pracowników stowarzyszenia.

Według ustaleń Janusza Schwertnera i Dawida Serafina, Sadzik została odwołana w pierwszej minucie walnego zgromadzenia, które odbyło się w poniedziałek wieczorem. Wniosek o jej odwołanie złożyły osoby kojarzone z ks. Stryczkiem. „Zaraz po odwołaniu Sadzik zaproponowano, aby stery stowarzyszenia objął ksiądz Grzegorz Babiarz. Jak się okazało, czekał on pod drzwiami sali, w której odbywało się walne zgromadzenie. Co ciekawe, ksiądz Babiarz to znajomy księdza Stryczka. Krakowska kuria o przejęciu władzy przez księdza Grzegorza Babiarza dowiedziała się po rozmowie z Onetem” - podaje portal.

(PD, 05.02.2019)

* Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter

Zapisz się na nasz newsletter i bądź na bieżąco z najświeższymi informacjami ze świata mediów i reklamy. Pressletter

Press logo
Ta strona korzysta z plików cookies. Korzystając ze strony bez zmiany ustawień dotyczących cookies w przeglądarce zgadzasz się na zapisywanie ich w pamięci urządzenia. Dodatkowo, korzystając ze strony, akceptujesz klauzulę przetwarzania danych osobowych. Więcej informacji w Regulaminie.