Dział: PRASA

Dodano: Styczeń 30, 2019

Narzędzia:

Drukuj

Drukuj

"Gazeta Wyborcza" ma więcej taśm Kaczyńskiego

"Najważniejsze jest drugie dno tej historii, czyli to, dlaczego Jarosław Kaczyński w ogóle angażuje się w biznes spółki Srebrna" – mówi nam Bianka Mikołajewska, wicenaczelna OKO.press (screen: Youtube.com/Prawo i Sprawiedliwość)

"Gazeta Wyborcza" (Agora) będzie publikować kolejne nagrania z udziałem szefa PiS Jarosława Kaczyńskiego. Wojciech Czuchnowski zapowiada, że następny materiał ukaże się w czwartek.

Pierwszą część nagranych rozmów opublikowano we wtorkowej „GW”, w tekstach autorstwa Wojciecha Czuchnowskiego i Iwony Szpali. Na stronie Wyborcza.pl nagranie udostępniono w całości. Dotyczy ono planowanej przez spółkę Srebrna (kontrolowaną przez ludzi PiS) inwestycji – dwóch wieżowców, które miały stanąć na warszawskiej Woli. Oprócz Kaczyńskiego w rozmowach bierze udział m.in. Grzegorz Jacek Tomaszewski – kuzyn prezesa PiS i prezes spółki Forum - oraz Austriak Gerald Birgfellner – deweloper, który dla Srebrnej przygotowywał inwestycję i, według „GW”, nie otrzymał zapłaty.

– Można odnieść wrażenie, że najważniejszy jest wątek rozliczeń finansowych między Srebrną, Kaczyńskim a austriackim biznesmenem. Tymczasem najważniejsze jest drugie dno tej historii, czyli to, dlaczego Jarosław Kaczyński w ogóle angażuje się w biznes spółki Srebrna – mówi nam Bianka Mikołajewska, wicenaczelna OKO.press. Podkreśla, że prezes PiS nie jest we władzach spółki, a jako szef partii politycznej nie może zajmować się prowadzeniem działalności gospodarczej.

Wojciech Czuchnowski w rozmowie z "Presserwisem" potwierdza, że głównym celem publikacji było właśnie pokazanie, że Kaczyński zajmuje się biznesem, co jest wbrew prawu i ustawie o partiach politycznych. Podobnie sprawę komentuje Marcin Kącki, który był redaktorem prowadzącym wtorkowe wydanie "GW". – Na tych nagraniach Kaczyński nie jawi się jako sprawny menedżer, ale boss, któremu władza służy do zaspokajania partyjnych interesów – podkreśla.

Dziennikarze, z którymi rozmawialiśmy, zwracali uwagę na kilka wątków wymagających wyjaśnienia. Andrzej Stankiewicz z Onetu mówi o roli mecenasa Romana Giertycha. – Mam pewien problem z tym, że głównym źródłem informacji, i tak naprawdę głównym rozgrywającym, jest właśnie Giertych – mówi Stankiewicz. Giertych jest pełnomocnikiem Geralda Birgfellnera. Stankiewicz zauważa, że "GW" pominęła w swoich publikacjach jego sylwetkę.

Jeśli chodzi o źródło taśm, Czuchnowski mówi krótko: "Nie mogę go ujawnić". Odpiera zarzuty, że celowo nie opisał sylwetki Austriaka. – Wspomnieliśmy w kilku zdaniach o jego relacjach rodzinnych z Kaczyńskim. Nie mogliśmy za dużo rozwijać, bo nie było na to miejsca – mówi i zapewnia, że sprawa nie dotyczy Romana Giertycha. – Birgfellner skontaktował się z nami wiele miesięcy temu, jeszcze zanim Giertych został jego pełnomocnikiem – dodaje.

Brak wytłumaczenia pochodzenia taśm "Wyborczej" nie razi Jacka Żakowskiego z "Polityki", według którego to "techniczna sprawa". Żakowski przekonuje też, że taśm Kaczyńskiego nie można porównywać np. z podsłuchami z restauracji Sowa i Przyjaciele. – Wtedy właściciel nagrań podrzucał redakcjom te taśmy, które chciał i kiedy chciał, a one były drukowane bez żadnej weryfikacji. Czuchnowski dokładnie opisuje, o co chodzi w całej sprawie – dodaje Żakowski.

O jedynkowym tekście "GW" głośno było już dzień przed publikacją. Atmosferę podgrzewał Jarosław Kurski, wicenaczelny "GW". Zachęcał, aby po wtorkowy egzemplarz gazety wybrać się z samego rana, gdyż wydawca nie zdążył zwiększyć nakładu, lub wykupić cyfrową prenumeratę.

Po lekturze tekstu część dziennikarzy i polityków komentowało, że sprawa została rozdmuchana. Malwina Dziedzic z tygodnika "Polityka" zwróciła uwagę na Facebooku: "Szum medialny, jaki wczoraj wygenerowano, zaszkodził dzisiejszej publikacji GW. Osłabił jej efekt, bo oczekiwania niesamowicie wywindowano".

Zdanie to podziela Maciej Myśliwiec, medioznawca z agencji doradztwa reklamowego Social Sky. – Była to bardziej strategia marketingowa niż mediowa, która była o tyle ryzykowna, że spowodowała wyższe oczekiwania czytelników – mówi Myśliwiec. Zaznacza, że gazeta osiągnęła jednak zamierzony efekt, gdyż we wtorek trudno było kupić papierowy egzemplarz gazety.

Jarosław Kurski twierdzi, że nie może być mowy o zmianie strategii "Gazety" wobec promowania jej tekstów. – Informacja o naszej publikacji pojawiła się w internecie wcześniej, chociażby z racji tego, że wysłaliśmy pytania do PiS, spółki Srebrna i Pekao SA – mówi wicenaczelny "GW". Dodaje, że podczas opisywania innych afer, jak chociażby sprawy KNF, również sam zapowiadał teksty na Twitterze.

Kurski nie chce mówić, ilu prenumeratorów cyfrowych przybyło dzięki wtorkowej publikacji. – Mogę powiedzieć jedynie, że mamy powody do zadowolenia – podaje.

Zarówno Dominika Bychawska-Siniarska z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka, jak i mecenas Maciej Ślusarek z kancelarii prawnej LSW Leśnodorski Ślusarek i Wspólnicy potwierdzają, że dziennikarze mieli prawo opublikować potajemnie nagrane rozmowy, bo przemawiał za tym interes publiczny.

Sprawdź, o czym piszemy
w najnowszym numerze

Okładka

(IKO, KW, PAZ, 30.01.2019)

* Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter

Zapisz się na nasz newsletter i bądź na bieżąco z najświeższymi informacjami ze świata mediów i reklamy. Pressletter

Press logo

Dział: PRASA

Dodano: Styczeń 30, 2019

Narzędzia:

Drukuj

Drukuj

Dział korespondentów terenowych PAP będzie podlegać zespołowi wydarzeń

Zespołem wydarzeń kieruje Piotr Chmielarz (fot. WikimediaCommons)

Od lutego dział korespondentów terenowych Polskiej Agencji Prasowej będzie podlegać pod zespół wydarzeń. Dotychczasowy kierownik oddziałów terenowych Mirosław Harasim, były wicenaczelny agencji, został edytorem w dziale społecznym – dowiedział się "Presserwis".

Zespół wydarzeń, któremu będą podlegać korespondenci, powstał w listopadzie. Kieruje nim Piotr Chmielarz, były dziennikarz m.in. "Gazety Polskiej".

Łukasz Świerżewski z zarządu PAP odesłał nas z pytaniem o powody zmian do prezesa agencji Wojciecha Surmacza, który nie udzielił nam odpowiedzi. Mirosław Harasim nie chciał komentować sprawy.

Sprawdź, o czym piszemy
w najnowszym numerze

Okładka

(PD, 30.01.2019)

* Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter

Zapisz się na nasz newsletter i bądź na bieżąco z najświeższymi informacjami ze świata mediów i reklamy. Pressletter

Press logo
Ta strona korzysta z plików cookies. Korzystając ze strony bez zmiany ustawień dotyczących cookies w przeglądarce zgadzasz się na zapisywanie ich w pamięci urządzenia. Dodatkowo, korzystając ze strony, akceptujesz klauzulę przetwarzania danych osobowych. Więcej informacji w Regulaminie.