Temat: na weekend

Dział:

Dodano: Listopad 23, 2018

Narzędzia:

Drukuj

Drukuj

Robert Kubica wraca do F1 za pieniądze Orlenu

Robert Kubica w obecnym sezonie jest kierowcą testowym Williamsa (fot. materiały prasowe teamu Williams)

Powrót Roberta Kubicy do Formuły 1 jest wielkim wydarzeniem nie tylko sportowym, ale też marketingowym. Czy polski kierowca wciąż jest silną i rozpoznawalną marką?

Najgłośniejsza informacja mijającego tygodnia: Polski Koncern Naftowy Orlen wyłoży 10 mln euro i zostanie sponsorem głównym całego teamu Williamsa w Formule 1. W zamian kontrakt jako podstawowy kierowca z zespołem podpisze Robert Kubica.

Logotypy Orlenu mają pojawić się na bolidzie, strojach Kubicy i całego zespołu oraz w pit stopie. Dziennikarze RMF FM ustalili, że polski koncern wyłoży 10 mln euro. Biuro prasowe PKN Orlen nie odpowiedziało na nasze pytania w tej sprawie.

Zdaniem ekspertów od marketingu i konsultingu sportowego Robert Kubica wciąż jest silną i rozpoznawalną marką, mimo jego nieobecności w F1 po wypadku sprzed ośmiu lat.

Na wykresie przedstawiamy zainteresowanie frazą "Robert Kubica" w przeglądarce Google od dnia jego wypadku 31 stycznia 2011 roku. Największy wzrost odnotowano przed rokiem, gdy pojawiła się informacja, że Kubica będzie kierowcą testowym Williamsa.

Powrót na pozycję kierowcy podstawowego przełoży się na jego większą aktywność marketingową oraz na oglądalność F1 w Polsce. Umowa z Williamsem ma obowiązywać od stycznia, a po raz pierwszy Polak wystartuje w marcu na torze w Melbourne (poza tym w 2019 roku odbędzie się jeszcze 20 wyścigów).

- Polacy, głodni sukcesów, zakochali się w Kubicy. Od wypadku, który przerwał – a długo wydawało się, że zakończył – karierę Kubicy w F1, minęło już prawie osiem lat. A okazuje się, że wciąż bardzo na niego czekaliśmy – mówi Jędrzej Hugo-Bader, account director w Havas Sports & Entertainment Poland. Zwraca również uwagę, że Kubica, oprócz bycia jednym z najpopularniejszych polskich sportowców, jest dodatkowo pierwszym Polakiem w dyscyplinie, która "do tej pory była dla nas niedostępna".

Kubica, zdaniem Hugo-Badera, będzie mocno eksploatowany reklamowo przez Orlen, co – jak dodaje - wpisuje się w strategię firmy opartą na sponsoringu motosportu oraz czołowych polskich sportowców. - A co poza Orlenem? Czas pokaże, na pewno jednak powrót do F1 trochę nam o Kubicy przypomina i przywraca go dla polskiego rynku, co może mieć przełożenie na większą aktywność marketingową. Zwłaszcza że wyścigi Formuły 1 stopniowo zyskują na oglądalności. Z pewnością ta podskoczy, gdy Kubica będzie startował w Grand Prix – uważa Hugo-Bader.

Ekspert zwraca również uwagę na dwa problemy dla potencjalnych reklamodawców. Pierwszym mogą być wysokie kwoty za współpracę z Kubicą. Drugim jest zasięg: Formuła 1 jest transmitowana na antenie Eleven Sports. - Zarówno Kubicy, jak i Orlenowi do jeszcze większych korzyści wizerunkowych z pewnością brakuje otwartej anteny – ocenia.

- Wyścigi Formuły 1, które pokazujemy w Eleven Sports już trzeci sezon, mają w Polsce sporą grupę wiernych fanów i w naszej stacji cieszą się stałą, wysoką oglądalnością. Powrót Roberta Kubicy bez wątpienia byłby wielkim i niezwykłym wydarzeniem nie tylko dla tych, którzy dziś śledzą zmagania w F1. Z pewnością przyciągnąłby przed telewizory dodatkowych widzów zainteresowanych rywalizacją Polaka z najlepszymi kierowcami świata - uważa Krzysztof Świergiel, CEO polskiego oddziału Eleven Sports.

Damian Raciniewski, prezes zarządu BSS Group, zwraca uwagę, że PKN Orlen nie pierwszy raz związałby się z wyścigami: przez sześć lat koncern realizował projekt Verva Racing Team, który startował w Porsche Supercup, a w 2014 roku, z Kubą Giermaziakiem za kierownicą, zdobył tytuł mistrzowski. - Sponsorowanie Kubicy z pewnością pozwoli zrealizować ambicje społeczne, a tym samym zdobyć kolejnych sympatyków tej komunikującej się poprzez sport marki – ocenia Raciniewski. Dodaje, że wypadek Kubicy i jego powrót na tory sprawią, iż jeszcze bardziej będą się nim interesować nie tylko eksperci od motosportu. - Robert Kubica, wracając do F1, stanie się pożądaną i bardzo drogą platformą marketingową – twierdzi Raciniewski.

Nieco bardziej ostrożny w ocenie jest Grzegorz Kita, prezes Sport Management Polska. Jego zdaniem w całej historii „nadal więcej jest pytań niż odpowiedzi”. - Przede wszystkim mówimy tu o bardzo dużych kwotach, jak na marketingowy budżet polskiej firmy. Z całą pewnością dla Orlenu to okazja, aby wykonać próbę przejścia do wyższej ligi marketingowej, marki rozpoznawalnej globalnie w oparciu o F1. Z kolei Kubica to nadal silna marka w polskim marketingu. Pomimo braku występów w ostatnich latach nadal plasuje się na wysokim szóstym miejscu w rankingu znajomości wspomaganej polskich sportowców. Co więcej, pełnoprawny powrót do F1, jeśli będzie udany, może stać się kanwą kolejnej ciekawej narracji marketingowej: historii Polaka, który pomimo przeciwności losu wrócił do F1 – uważa Kita.

W jego ocenie kluczowa będzie konstrukcja umowy oparta na zawodniku. Chodzi m.in. o to, czy jeśli Kubica nie będzie mógł jeździć w trakcie trwania umowy, to czy Orlen nadal będzie właściwie eksponowany na nośnikach Williamsa oraz czy Orlen zabezpieczył się np. na wypadek, gdy wyniki Kubicy będą odbiegać od oczekiwanych lub kierowca ulegnie wypadkowi. - Jest to też o tyle ważne, że pojedynczy rok nie zdąży wytworzyć odpowiedniej skali ekspozycji i świadomości marki. Dwa lata umowy to minimum – uważa. Dodaje, że ważna jest też ekspozycja Orlenu w Williamsie. Zdaniem Kity przy kwotach podanych przez media „nie można zgodzić się na ekspozycje niedostatecznie widoczne i przerzucić budowę rozpoznawalności i świadomości marki na działania wymagające dodatkowych budżetów”.

Kolejną kwestią, na którą Kita zwraca uwagę, jest reakcja kibiców. Choć dzisiaj bowiem reakcje są pozytywne, to jego zdaniem „jest też duża grupa zmęczona wieloletnią sagą o powrocie Kubicy do F1”. - Oczekiwania kibiców mogą też okazać się ponadstandardowo zawyżone w stosunku do obecnych możliwości zawodnika – uważa.

(PD, KOZ, PAZ, PAP, 23.11.2018)

Pozostałe tematy weekendowe

Krzysztof Skowroński - Ofiara dobrej zmiany
Dlaczego „Ucho Prezesa” przestało śmieszyć?
Netflix: „1983”. Przedstawiamy w 11 punktach
* Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter

Zapisz się na nasz newsletter i bądź na bieżąco z najświeższymi informacjami ze świata mediów i reklamy. Pressletter

Press logo

Temat: na weekend

Dział:

Dodano: Listopad 23, 2018

Narzędzia:

Drukuj

Drukuj

Netflix: „1983”. Przedstawiamy w 11 punktach

Netflix „1983”: Robert Więckiewicz wciela się w postać skompromitowanego oficera śledczego (fot. materiały prasowe)

30 listopada w serwisie Netflix premiera „1983”. To pierwszy polski serial Netfliksa. Co warto wiedzieć o tej produkcji przed włączeniem pierwszego odcinka?

1. Serial „1983” liczy osiem odcinków.

2. Będzie dostępny dla wszystkich użytkowników Netfliksa, czyli ponad 130 milionów osób w ponad 190 krajach na świecie.

3. Tak, „1983” to pierwszy polski serial wyprodukowany przez Netflix. W internecie można znaleźć komentarze, że przecież pierwszy był „Ultraviolet”. Jednak ten serial w reżyserii Jana Komasy i Sławomira Fabickiego wyprodukowała i jako pierwsza wyemitowała stacja AXN. Netflix go tylko udostępnia.

4. „1983” ma aż cztery reżyserki: Katarzynę Adamik, Olgę Chajdas, Agnieszkę Holland i Agnieszkę Smoczyńską. Każda z nich nakręciła po dwa odcinki. Największe doświadczenie z całej czwórki, nie tylko kinowe, ma Holland. Jej filmy były trzykrotnie nominowane do Oscara, a za „Europa, Europa” otrzymała Złoty Glob dla najlepszej produkcji nieanglojęzycznej. Pracowała także przy znanych i cenionych serialach zagranicznych, jak np. „Prawo ulicy”, „House of Cards” czy „Treme”.

5. W rolach głównych w "1983" występują: Robert Więckiewicz („Ślepnąc od świateł”), Maciej Musiał („Krew z krwi”), Michalina Olszańska („Ja, Olga Hepnarova”), Andrzej Chyra („Dług”) i Zofia Wichłacz („Miasto 44”). W obsadzie znaleźli się także: Edyta Olszówka („Lejdis”), Mirosław Zbrojewicz („Chłopaki nie płaczą”), Krzysztof Wach („Czas honoru”), Patrycja Volny („Pokot”), Wojciech Kalarus  („Ucho Prezesa”), Mateusz Kościukiewicz („Twarz”) oraz Ewa Błaszczyk („Zmiennicy”).

Press

Netflix „1983”: Maciej Musiał i Zofia Wichłacz (fot. materiały prasowe)

6. Pomysłodawcą, twórcą i autorem scenariusza serialu jest Joshua Long. To jego pierwsza tak duża produkcja.

7. Zdjęcia powstały w Warszawie, Wrocławiu, Lublinie i na Śląsku.

8. Dlaczego „1983”? Serial przedstawia alternatywną rzeczywistość, w której właśnie w 1983 roku doszło do straszliwego ataku terrorystycznego, który pogrzebał polskie nadzieje na wyzwolenie i zapobiegł upadkowi Związku Radzieckiego.

Press

Netflix „1983”: Michalina Olszańska (fot. materiały prasowe)

Netflix „1983” - pierwsze recenzje

9. Akcja serialu rozgrywa się w 2003 roku. Wciąż trwa zimna wojna. Kajetan, student prawa z ideałami, i skompromitowany oficer śledczy Anatol odkrywają spisek, który pozwolił utrzymać żelazną kurtynę i represyjne państwo policyjne w Polsce. Co ciekawe: w Warszawie działa kilkanaście linii metra.

10. Pierwsze recenzje serialu nie są zbyt entuzjastyczne. Kalina Mróz z „Gazety Wyborczej” pisze, że produkcji brakuje wyrazistych bohaterów, „akcja rozkręca się dość ślamazarnie”, a dialogi „pisane po angielsku przez Longa brzmią jak źle tłumaczone, sztuczne sentencje. Patetyczne i bez polotu”. Dodaje, że „serial ma jednak w sobie coś oryginalnego i na pewno powstał według ambitnych założeń. Zrealizowany z rozmachem, prezentuje kompleksową wizję alternatywnego świata”.

Piotr Grabiec z serwisu Spidersweb.pl podkreśla, że "»1983« nie jest produkcją, po obejrzeniu której opada szczęka". "Jest dobrze nakręcony i nie skąpiono mu budżetu, ale do zachwytów mi daleko, bo dostrzegam pewne ułomności scenariusza i drętwotę niektórych dialogów”. Jego zdaniem narracja prowadzona jest chaotycznie oraz „jest kilka wątków i postaci, które wyglądają jak dorzucone na siłę”.

11. „1983” to na razie jedyny polski serial Netfliksa. Wkrótce może się to zmienić, bo odpowiedzialna w Netfliksie za treści międzynarodowe Kelly Luegenbiehl w rozmowie z serwisem Businessinsider.com.pl tajemniczo stwierdziła: „jest kilka pomysłów, nad którymi pracujemy, ale nic nie mogę obecnie ogłosić”.

(PAZ, 23.11.2018)

Pozostałe tematy weekendowe

* Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter

Zapisz się na nasz newsletter i bądź na bieżąco z najświeższymi informacjami ze świata mediów i reklamy. Pressletter

Press logo