Dział: TELEWIZJA

Dodano: Listopad 08, 2018

Narzędzia:

Drukuj

Drukuj

TVN stanowczo zaprzecza, by materiał „Superwizjera” o neonazistach był ustawką

TVN stanowczo odrzuca insynuacje, że materiał o neonazistach był opłaconą inscenizacją (screen YouTube/SuperwizjerTVN)

Serwis wPolityce.pl napisał, że głośny reportaż „Superwizjera” TVN o polskich neonazistach mógł być „ustawką”, za którą organizatorowi „urodzin Hitlera” zapłacono 20 tys. złotych. Redakcja "Superwizjera" kategorycznie zaprzecza i rozważa podjęcie kroków prawnych.

Serwis wPolityce.pl opublikował tekst "Znamy kulisy śledztwa w sprawie »urodzin Hitlera«. W tle tajemniczy zleceniodawcy, duże pieniądze i dziennikarka TVN", autorstwa Wojciecha Biedronia. Publikacja odnosi się do głośnego reportażu dziennikarzy "Superwizjera" TVN ze stycznia tego roku. W materiale pokazano m.in. zarejestrowane ukrytą kamerą nagrania, jak członkowie stowarzyszenia Duma i Nowoczesność w maju 2017 roku w Wodzisławiu Śląskim świętowali 128. urodziny Adolfa Hitlera.

Serwis wPolityce.pl napisał, że z zeznań Mateusza S., prezesa stowarzyszenia Duma i Nowoczesność (jest objęty śledztwem Prokuratury Okręgowej w Gliwicach) wynika, że "impreza" została zamówiona przez dwóch mężczyzn i była "maskaradą", za którą zapłacono jej organizatorowi. S. miał otrzymać 20 tys. w reklamówce, gdy odbierał syna z przedszkola. Zleceniodawcy mieli postawić warunek, by zaprosić Annę Sokołowską - według portalu to dziennikarka "Superwizjera" i współautorka reportażu Anna Sobolewska.

PiS: "czy TVN zapłacił za materiał o obchodach urodzin Hitlera"?

Doniesienia wPolityce.pl skomentował na konferencji prasowej minister sprawiedliwości, prokurator generalny Zbigniew Ziobro. Oświadczył, że jednym z badanych wątków śledztwa w sprawie „urodzin Hitlera”, jest zorganizowanie tej imprezy za 20 tys. zł, przekazane przez określone osoby organizatorowi. "Pieniądze te powiązano z warunkiem obecności podczas tego przygotowywanego zdarzenia określonej osoby - kobiety, która później według ustaleń prokuratury miała się okazać dziennikarką TVN" - powiedział Ziobro.

Podobnie sprawę skomentował rzecznik ministra koordynatora służb specjalnych Stanisław Żaryn. "S. miał otrzymać pieniądze za zorganizowanie spotkania oraz udzielenie zgody na udział w tej imprezie konkretnej osobie, wskazanej z imienia i nazwiska. Z ustaleń śledztwa wynika, że wskazaną osobą była dziennikarka TVN" - powiedział PAP Żaryn.

"Chciałabym publicznie zapytać, czy TVN zapłacił za zorganizowanie materiału o obchodach "urodzin Hitlera" – powiedziała na konferencji w Sejmie rzeczniczka PiS Beata Mazurek.

Redakcja "Superwizjera" rozważa podjęcie kroków prawnych

Redakcja "Superwizjera" wydała oświadczenie: "Kategorycznie zaprzeczamy, aby jakikolwiek członek ekipy TVN biorącej udział w realizacji reportażu »Polscy neonaziści« przekazał jakiekolwiek pieniądze Mateuszowi S. ps. Sitas lub komukolwiek, kto brał udział w organizacji urodzin Adolfa Hitlera w lesie w okolicy Wodzisławia Śląskiego". Redakcja "Superwizjera" oświadczyła też, że powielanie takich informacji narusza dobra osobiste autorów reportażu oraz stacji TVN i że w związku z tym rozważa podjęcie kroków prawnych.

Redakcja "Superwizjera" zwróciła uwagę, że Mateusz S. został zatrzymany 23 stycznia przez ABW i usłyszał zarzuty. W związku z tym nie mógł w tym postępowaniu złożyć zeznań, na które powołuje się wPolityce.pl, a jedynie wyjaśnienia, w trakcie których mógł dowolnie formułować linię obrony i kłamać w swojej obronie. "Podczas przeszukań, których dokonała ABW w mieszkaniach uczestników urodzin, znaleziono m.in. mundury, flagi, odznaki i publikacje o tematyce nazistowskiej" - podkreśla redakcja "Superwizjera".

Na twitterowym profilu TVN24 odniesiono się także do słów rzeczniczki PiS. "Stanowczo odrzucamy insynuacje B. Mazurek, że materiał o polskich nazistach był opłaconą inscenizacją. Posłanka PiS opiera je na zeznaniach neonazisty, który jak każdy oskarżony może w śledztwie kłamać w celu własnej obrony. Powielanie tych rewelacji jest skandalicznym nadużyciem" - napisano.

W teście Wojciecha Biedronia nie ma śladu, by próbował się kontaktować z autorami reportażu. Chcieliśmy go zapytać, dlaczego oparł publikację wyłącznie na zeznaniach Mateusza S. i dlaczego w tekście nie ma stanowiska prokuratury, redakcji "Superwizjera" TVN i autorów reportażu. W krótkim e-mailu Biedroń napisał: "Nie komentuję swoich materiałów w mediach branżowych".

Współautorka reportażu Anna Sobolewska przekazała nam, że Biedroń nie kontaktował się z nią przed publikacją tekstu. Dodała, że ona i Piotr Wacowski byli przesłuchiwani przez śledczych w charakterze świadków.

Sprawę prowadzi Prokuratura Okręgowa w Gliwicach. W październiku zapadł pierwszy wyrok skazujący jednego z uczestników "urodzin Hitlera". (GDYJ, RAQ)

Więcej w piątkowym "Presserwisie"

(GDYJ, RAQ, 08.11.2018)

* Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter
Pressletter
Ta strona korzysta z plików cookies. Korzystając ze strony bez zmiany ustawień dotyczących cookies w przeglądarce zgadzasz się na zapisywanie ich w pamięci urządzenia. Dodatkowo, korzystając ze strony, akceptujesz klauzulę przetwarzania danych osobowych. Więcej informacji w Regulaminie.