Temat: internet

Dział: INTERNET

Dodano: Październik 25, 2026

Narzędzia:

Drukuj

Drukuj

Warsztat: Bierzcie i kręćcie

Doświadczeni twórcy rolek podkreślają znaczenie scenariusza w przypadku tych rolek, które można wcześniej zaplanować i zrealizować (fot. Pexels.com)

Jak pismak może się stać twórcą wciągających rolek wideo.

Magda Biednik, wieloletnia dziennikarka, również telewizyjna, obecnie reprezentująca Stowarzyszenie Praktycy.eu, stwierdza: – Dziennikarze nie są mistrzami rolek z prostego powodu: nie jest to ich jedyna działalność zawodowa. Większość z nich dobrze operuje słowem i właśnie po to szła do tego zawodu – aby pisać lub mówić. Najpierw informację trzeba zdobyć, potwierdzić i opisać, tworząc z niej artykuł lub materiał dźwiękowy do radia. Na samym końcu wydawca oczekuje, że reporter „zrobi z tego rolkę” i że „zajmie mu to chwilkę”.

Otóż nie – to nie zajmuje chwilki. Dobra półtoraminutowa rolka to kilka godzin pracy. Najlepiej wiedzą o tym dziennikarze telewizyjni. Cały dzień przygotowują materiał do głównego wydania wiadomości, który ostatecznie trwa około trzech minut. Tyle że do dyspozycji mają profesjonalny zespół: montażystę, operatora i bogate archiwum zdjęciowe.

Czy dziennikarze mogą robić wideo jak profesjonalna telewizja? A może warto, żeby dziennikarz podejrzał, jak swoje rolki robią internetowi influencerzy?

Szybka, ciekawa i wciągająca rolka jako dopełnienie materiałów dziennikarskich, tematów głośnych lub takich, w których reporter czuje się ekspertem, to haczyk dla większej liczby odbiorców. A przecież po to bawimy się w dziennikarstwo, żeby ktoś to zobaczył, przeczytał, posłuchał lub obejrzał.

ROLKI Z ROLKI

To dotyczy nie tylko dziennikarzy. Prawniczka i mediatorka Katarzyna Biesiekierska (Prawnik K. Biesiekierska na Tik-Toku, 50 tys. obserwujących) mówi, że zdecydowała się na początku na TikTok (obecnie rozwija też dość prężnie profile na FB i Instagramie), bo zauważyła ogromną lukę w przystępnym przekazywaniu wiedzy prawnej. – Prawo kojarzy się ludziom z hermetycznym językiem i formalizmem. Chciałam pokazać, że o trudnych sprawach, takich jak spadek, zachowek czy przepisy podatkowe, można mówić ludzkim głosem. Zaczynałam sama, metodą prób i błędów. Oglądałam, analizowałam i testowałam, co działa na odbiorców. Z czasem, gdy profil zaczął dynamicznie rosnąć, zaczęłam głębiej wchodzić w analizy i strategię, ale fundamentem konta od początku była moja własna intuicja i autentyczność. Nie miałam zewnętrznych doradców biznesowych, którzy mówiliby mi, jak mam mówić do ludzi – dodaje Biesiekierska.

A Magda Biednik dodaje: – Dziennikarze bardzo potrzebują szkoleń z robienia krótkiego wideo, bo nie mają gdzie się tego nauczyć. Dlatego w Stowarzyszeniu Praktycy.eu zorganizowaliśmy kurs Reels Journalism Academy. Zainteresowanie było duże, biorą w nim udział w większości dziennikarze lokalni, ale też z redakcji ogólnopolskich, które mogłyby same zadbać o takie przeszkolenie swoich pracowników.

SPRZĘT NIE ZA KROCIE

Dariusz Dziduch, redaktor naczelny Biznes Info, od 2012 roku zajmujący się produkcją wideo, radzi: – Priorytetyzacja inwestycji przy małym budżecie opiera się na podstawowej zasadzie: dobre światło, czysty dźwięk i stabilny kadr są znacznie ważniejsze niż zakup nowego, drogiego smartfona – podkreśla. – Profesjonalny efekt można osiągnąć, dysponując budżetem nieprzekraczającym 1000 zł, a podstawowe elementy skompletujesz za ułamek tej kwoty.

Dziduch podpowiada kolejność, w jakiej należy zaplanować wydatki na sprzęt:

1. Zestaw oświetleniowy z softboxem. To właśnie oświetlenie daje największą i najbardziej zauważalną poprawę jakości materiału wideo. Twarde światło z góry w pomieszczeniach eksponuje niedoskonałości, dlatego potrzebujesz światła miękkiego, przepuszczonego przez dyfuzor (np. softbox).

· Zestaw budżetowy: za mniej niż 200 zł możesz kupić bardzo dobry zestaw na start, w którego skład wchodzi lampa z oprawą na 4 żarówki (E27), statyw, softbox i żarówki 5500 K.

· Dodatkowe elementy: mniej więcej za 90 zł kupisz kompaktową lampkę Ulanzi VL49, a za 150 zł mały „miecz świetlny” LED Ulanzi VL119, który umożliwi ci zmianę kolorów tła (RGB) i doświetlanie w ruchu.

2. Mikrofon krawatowy. Inwestycja w zewnętrzny mikrofon przynosi większą korzyść niż zakup droższego telefonu, ponieważ wbudowane mikrofony smartfonów sprawdzają się jedynie w niewielkich pomieszczeniach bez pogłosu, z bliskiej odległości. Jeśli masz bardzo mały budżet, zacznij od mikrofonów przewodowych:

· BOYA BY-M1 – ok. 70 zł.

· Audio-Technica ATR3350XIS – ok. 100 zł (z czasem, gdy budżet na to pozwoli, możesz przejść na wygodniejsze, ale droższe mikrofony bezprzewodowe, które kosztują od 500 do 950 zł).

3. Statyw i uchwyt. Trzęsący się obraz potrafi popsuć odbiór nawet najlepiej naświetlonego i udźwiękowionego nagrania.

· Stabilny kadr zapewni tani sprzęt typu „2 w 1”, np. selfie stick połączony ze statywem Ulanzi MT-34 (ok. 80 zł).

· Jeśli posiadasz już dowolny statyw fotograficzny, wystarczy wydać ok. 60 zł na sam odpowiedni uchwyt mocujący do smartfona, taki jak Ulanzi ST-06S.

4. Oprogramowanie. W większości przypadków wystarczy sama systemowa apka do nagrywania. Ręczne ustawienia ekspozycji będą potrzebne w sporadycznych przypadkach. W 90 proc. sytuacji automatyczne ustawienia dadzą nam lepsze rezultaty niż grzebanie w manualnych. Jeśli ktoś chce się pobawić, może pobrać profesjonalną aplikację Blackmagic Camera (dostępną na iOS i Androida). Pozwoli to na całkowitą manualną kontrolę nad migawką, ISO czy balansem bieli.

Co później? – Dopiero w momencie, gdy zaspokoisz podstawowe potrzeby, a twój budżet wzrośnie, możesz pomyśleć o dodatkowych ulepszeniach, takich jak klatki na smartfon (ok. 300 zł) ułatwiające uchwyt czy też gimbale przydatne wyłącznie do dynamicznych ujęć w ruchu (koszt 350–650 zł) – radzi Dariusz Dziduch.

BEZ SCENARIUSZA ANI RUSZ

Doświadczeni twórcy rolek podkreślają znaczenie scenariusza w przypadku tych rolek, które można wcześniej zaplanować i zrealizować.

– Najważniejszy jest sam pomysł na rolkę i posiadanie historii do opowiedzenia – mówi Jarosław Juszkiewicz, dziennikarz radiowy (obecnie Radio 357), lektor i były polski głos Google Maps, pasjonat kosmosu, twórca profilu Jarosław Juszkiewicz – Kieruj się na południe na FB (55 tys. obserwujących), Instagramie (100 tys.), Tik-Toku (140 tys.), YouTubie (123 tys. subskrybentów). Dziennikarz przestrzega jednocześnie przed powszechną pułapką – gromadzeniem drogiego, wyspecjalizowanego sprzętu przy jednoczesnym braku koncepcji na materiał. – Rolki nie powinno się nagrywać dla odbębnienia ani dla samego faktu jej opublikowania, lecz po to, by przekazać emocje i głębszą myśl. Warto zawsze pisać scenariusz, co pozwala na wygodne i komfortowe nakręcenie różnych ujęć. Tekst należy formułować w taki sposób, aby przed kamerą nie stwarzać wrażenia, że się go czyta – radzi radiowiec.

Wskazówki dla chcących kręcić dobre rolki ma też Michał Szyszko, dziennikarz związany z kanałem Orientuj.się na IG i Tik-Toku.

1. Skonstruuj haczyk (ang. hook) na samym początku nagrania. Twórca podkreśla, że masz zaledwie około trzech sekund, aby przyciągnąć uwagę widza, zanim przewinie on materiał dalej. Scenariusz powinien zaczynać się od intrygującego elementu, przypominającego tytuł i lead w artykule prasowym. Może to być kontrowersyjna teza, obietnica odpowiedzi na ciekawe pytanie lub wywołanie u widza dysonansu poznawczego. Najważniejsze informacje zawsze powinieneś umieszczać na samym początku rolki.

2. Skondensuj i uważnie selekcjonuj informacje. Ponieważ rolki zazwyczaj są krótkie (1,5–2,5 minuty), opowiedzenie w nich o złożonych sprawach wymaga rygorystycznego wybierania najważniejszych wątków. Przepisanie ułożonej w głowie historii do dokumentu pozwala zauważyć luki, nieadekwatne fragmenty i elementy, które należy skrócić. Spisany scenariusz chroni przed dygresjami i niepotrzebnym stresem przed kamerą, na który jesteśmy narażeni, mówiąc z pamięci.

3. Podziel scenariusz na łatwe do wypowiedzenia kwestie. Gotowy scenariusz należy podzielić na krótsze, sensowne logicznie fragmenty, które łączą się z sobą tematycznie. Wypowiadanie przed kamerą krótszych kwestii jest dużo łatwiejsze, a co więcej – pozwala na dynamiczną zmianę kadrów podczas nagrywania, co czyni materiał atrakcyjniejszym i pomaga walczyć o uwagę widza. Podczas prób przed kamerą warto też korygować trudne do wypowiedzenia zbitki wyrazowe i redagować sztucznie brzmiące zdania.

4. Pisz teksty na bazie pytań i dialogu lub korzystaj z „metody kręgów”. Skutecznym sposobem na scenariusz jest wyobrażenie sobie rozmowy z kolegą, w której naprzemiennie tłumaczycie sobie jakiś problem na podstawie nasuwających się wam pytań. Forma dialogu sprawia, że materiał jest unikatowy i krok po kroku odpowiada na rosnącą ciekawość odbiorcy. Alternatywną konstrukcją jest „metoda kręgów”, polegająca na rozpoczęciu od dwóch krótkich zdań streszczających najważniejsze fakty, a następnie opowiadaniu o temacie coraz szerzej.

5. Naturalnie wplataj nawiązania do popkultury. Jeżeli w swoim scenariuszu znajdziesz miejsce na odniesienia do kultury masowej – np. lubiane memy, filmy czy motywy muzyczne – zyskasz świetną wartość dodaną dla odbiorców. Ważne jest jednak, aby takie nawiązania płynnie łączyły się z omawianym formatem i tematem; wrzucanie ich na siłę zostanie szybko zauważone przez widzów i zepsuje autentyczność przekazu.

Wtóruje mu Marcin Nowak, bloger, youtuber, współautor marki Wędrowne Motyle, konsultant w dziedzinie dziennikarstwa online, strategii digital i content marketingu.

– Materiał, nawet krótki, trzeba mieć w głowie już przed pójściem na realizację. Jakieś proste rozpoczęcie, przyciągające uwagę (niczym tytuł), dwa zdania rozwinięcia (jak kiedyś leady) i spełnienie obietnicy w formie ukazania odpowiedzi. W przypadku rolki o inwestycjach drogowych reporter może odwiedzić jedną z nich i tam nagrać osiem sekund bezpośrednio do przedniej kamery aparatu albo pojawić się na końcu wideo, by wymusić od widzów „call to action” pytaniem: „A co państwo sądzą o takich pomysłach wiceburmistrza? Piszcie w komentarzach”.

MONTAŻU MOŻNA SIĘ NAUCZYĆ

Robienie ujęć wideo oznacza dla dziennikarza nie tylko poświęcenie więcej czasu, ale też konieczność innego patrzenia na świat, szukania ciekawych kadrów, sytuacji, dopasowywanie ich do pionowego układu rolki. To nie przychodzi od razu, ale tej wrażliwości operatora kamery da się nauczyć.

– Rolka powinna być dynamiczna pod tym względem, że powinna zawierać co najmniej kilka ujęć, ale jednocześnie nie powinna być teledyskowa, ze zbyt szybkim tempem ujęć. Jednak w dziennikarskich reelsach treść jest równie ważna jak obrazek, widzowie oglądają je, by czegoś się dowiedzieć, a nie dla samych ładnych widoków. Czasami lepsze są spokojniejsze ujęcia – mówi Tristan Tomczak, szef działu wideo w LM Lokalne Media w Koninie, wydawcy lokalnego portalu LM.pl, laureat nagród w konkursach na dziennikarskie materiały wideo. – Trzeba zadbać o to, by zgromadzić różnorodne obrazki, pokazać jakiś szczegół, by móc je później przeplatać. Często widzę w rolkach panoramy urywane w trakcie ruchu kamery. To duży błąd. Jeśli nagrywamy panoramę, warto zostawić 2–3 sekundy statycznego ujęcia na początku (punkt A), następnie wykonać płynny ruch kamery do punktu B i tam również zostawić 2–3 sekundy. Dzięki temu, jeśli podczas montażu okaże się, że panorama jest za długa, można wykorzystać jako osobne ujęcia zarówno punkt A, jak i punkt B. Daje to większą swobodę podczas montażu i wygląda znacznie lepiej niż urywanie panoramy w trakcie ruchu kamery. Kolejną rzeczą, na którą warto zwrócić uwagę, jest odległość mikrofonu od ust – jeśli jest za blisko, bo trzymamy go w ręce, to pojawiają się lekkie przestery w dźwięku. Mikrofon nie może też mieć ustawionej zbyt dużej czułości, bo pojawia się podobny efekt.

Zaawansowane programy do montażu wideo można zostawić tym profesjonalistom, którzy składają długie formy. Do montażu nawet skomplikowanych rolek wystarczą programy, które są dostępne w formie aplikacji na telefon. Najbardziej popularne to: Edits od Instagrama (darmowa), CapCut (w wersji Pro ok. 70 zł miesięcznie), InShot (w wersji Pro około 70 zł rocznie), Canva, Adobe Rush, Captions, Mojo.

Zupełne świeżaki mogą zacząć od montażu bezpośrednio na Facebooku, Instagramie czy Tik-Toku – tu opcje montażu są ograniczone, ale za to nie przeraża wielość funkcji.

– Nie sądzę, by pójście w całkowitą prostotę w montażu filmów się utrzymało. Tak było kilka lat temu, gdy dominowała tiktokizacja filmów i algorytmy wypychały kilkusekundowe formy – uważa Marcin Nowak. – Obecnie platformy robią więcej miejsca na dłuższe formy wideo: 60, 90 sekund, z napisami i wieloma kadrami. To wykorzystują też najsprytniejsze media, jak Al-Dżazira, BBC czy nawet twórcy seriali, świeżym trendem są seriale wertykalne z krótkimi 1-, 2-minutowymi epizodami. W Polsce udanym przykładem był profil Muzeum w Pałacu Kozłówka. Jeśli dla Mety i TikToka największym konkurentem pozostanie YouTube, to one będą starały się wydłużać swoje materiały, a YT – bardziej promować shorty.

Sam montaż kilku ujęć z przejściami między nimi nie czyni dobrej rolki. Trzeba zadbać też o warstwę muzyczną i tekstową. Wbrew pozorom to kluczowe elementy dopracowanej rolki.

Odpowiednią muzykę do podkładu wybieramy z biblioteki w aplikacji albo wgrywamy swoją (trzeba pamiętać o prawach autorskich – niektóre utwory mają ograniczenie, np. maksymalnie 90 sekund może być wykorzystane w rolce, w przypadku innych może się zdarzyć, że o ile Instagram czy Facebook przepuści rolkę, o tyle na Tik-Toku pokaże się komunikat, że muzyka została wyciszona). Ważne, by muzyka z podkładu nie zagłuszała głosu lektora albo osoby wypowiadającej się w filmie (w aplikacjach są specjalne funkcje pozwalające na ściszenie muzyki, gdy zostanie wykryty głos).

No i tekst... W rolce występuje w dwóch wymiarach: tekst – czyli to, co możemy umieścić na materiale wideo (np. hasło mówiące, czego dotyczy rolka, imię i nazwisko wypowiadającego się, opis rolki, treść na kolejnych ujęciach) oraz napisy niczym w kinie – czyli to, co mówi osoba w czasie rzeczywistym. Oba elementy są tak samo ważne. Wielu użytkowników ogląda rolki na telefonie z włączoną funkcją mute, czyli bez dźwięku. Bez tekstu rolka słabiej się wyświetla, mniej osób na nią trafi, a więcej pominie już po sekundzie scrollowania. Z drugiej strony – jeśli mamy rolkę złożoną tylko z ujęć oraz tekstu, bez wypowiedzi, warto podłożyć pod tekst głos – swój (nagrywamy bezpośrednio w aplikacji) albo lektora, wygenerowanego np. w AI (płatną aplikację do tego typu zadań text to speech ma np. polski jednorożec Eleven.labs, uważany za najlepszego dostawcę takich rozwiązań). Uwaga! Napisów trzeba pilnować, bo niektóre aplikacje potrafią przekręcić słowa, nie dodają znaków przestankowych, więc nie można ich puścić na żywioł, zawsze są konieczne przejrzenie wygenerowanych napisów i ewentualna ręczna korekta.

O technikach montażu, wyborze efektów, fontów do tekstów można napisać osobny artykuł, bo możliwości aplikacji i programów są olbrzymie. Na pewno warto pamiętać o brandingu, czyli oznaczeniu w materiale np. logo redakcji (byle nie było za duże) oraz o 2-, 3-sekundowej planszy na koniec, zachęcającej np. do odwiedzenia strony internetowej albo dania lajka czy zasubskrybowania kanału. Takie „call to action” dobrze jest też dać – jako napis, naklejkę lub część wypowiedzi – w samym materiale wideo.

Eksperci zwracają także uwagę na spójność materiałów wideo – by wszystkie miały np. te same kroje pisma w poszczególnych elementach – żeby odbiorcy od razu wiedzieli, że to materiał z danej redakcji.

Za wylęgarnię trendów reelsowych uznaje się Tik-Tok. – Większość trendów ma krótki okres ważności i jest to zwykle 3–10 dni – mówi Julia Rybska, social media & marketing managerka w Setugo. – Zdecydowanie nie warto gonić za każdym z nich. Chyba że chcemy skończyć jako puste echo platformy, a nie źródło rzetelnych informacji – przestrzega. – Temat rolki jest zdecydowanie najważniejszy i musi być jasny już w ciągu 2–3 pierwszych sekund. Kolejny element, czyli osoba. Powinna wzbudzać zaufanie poprzez swoją autentyczność, ponieważ to ktoś, kto prowadzi widza przez ciąg informacji lub historii. Montaż na pewno wspiera oglądalność, ale faktycznie już nie dominuje. Przesadnie klipowy zaczyna powoli męczyć odbiorców, bo spłaszcza informację i niepotrzebnie rozprasza.

Aktualny trend idzie w stronę prostszego montażu, dłuższych ujęć, nawet z pominięciem jakichkolwiek cięć (naturalność) i większej roli gadającej głowy, bo jeśli ktoś faktycznie ma coś do powiedzenia, to powinno być to interesujące bez dodatkowych, często nadmiernych wizualnych wstawek – dodaje Rybska.

WYŻSZA FORMA WTAJEMNICZENIA

Czym influencerzy wygrywają w przedbiegach? Sobą. Pokazują się w rolkach, mówią do odbiorców, prezentują coś. Reelsy, na których widać twórców – generalnie ludzi – lepiej się rozchodzą, mają zwykle wyższe wskaźniki oglądalności. Ale to już najwyższa forma wtajemniczenia – nie każdy dziennikarz chce występować przed obiektywem i ma do tego predyspozycje.

Magda Biednik ma jednak dobrą informację: wystąpień publicznych można się nauczyć, jeśli się chce. Jednak ona sama, jeśli szkoli grupowo (choć preferuje indywidualne warsztaty), to osobno kobiety i osobno mężczyzn. Dlaczego?

– W naszym kręgu kulturowym mężczyznom zazwyczaj łatwiej przychodzi występowanie przed kamerą niż kobietom. Są pewniejsi siebie, mają zdecydowanie mniej wątpliwości i rzadziej walczą z kompleksami. Jednak to, co na pierwszy rzut oka wydaje się zaletą, często przeradza się w wadę. Skoro nie boją się obiektywu, to rzadziej przygotowują się skrupulatnie do wystąpień, uznając, że jakoś to będzie. No i często „jakoś” jest – o czym boleśnie przekonują się po fakcie. Nie ćwiczą, nie powtarzają tekstów na głos przed nagraniem, ignorują komunikację niewerbalną, czyli mowę ciała. W rezultacie to nieprzygotowanie publika natychmiast wyłapuje w postaci jąkania się, zacięć i nieskoordynowanych ruchów. Zdradzają one niepewność, którą mówcy chcieliby ukryć, ale ciało nigdy nie kłamie – podkreśla specjalistka.

Z kolei gdy pracuje z kobietami, to jej pierwszym zadaniem jest przekonanie ich, że kluczem do sukcesu jest autentyczność oraz praca nad pewnością siebie, która pozwala wyeliminować lęk przed oceną otoczenia. – W sferze profesjonalnej ostatecznym celem nie jest bycie postrzeganym jako osoba ładna czy po prostu miła, ale sprawienie, by publiczność, w tym przypadku odbiorcy naszych treści, nam ufała. Zaufanie jest najważniejszą walutą – mówi Biednik.

Według niej mimika, a w szczególności uśmiech lub jego brak, to krytycznie ważny element budowania autorytetu, zwłaszcza w przypadku kobiet, które są kulturowo uczone ciąg-

łego uśmiechania się. Bywa, że uśmiech na scenie maskuje niepewność i zdenerwowanie, co jest podświadomie odczytywane jako słabość. – W profesjonalnych sytuacjach zawodowych, gdy chcemy, aby traktowano nas poważnie, uśmiech może wręcz odbierać wiarygodność – dodaje Magda Biednik. Influencerki mogą więc wdzięczyć się do obiektywu; dziennikarki, jeśli chcą być postrzegane jako profesjonalistki – nie powinny.

Biednik podkreśla, że ważny jest też głos. Wysoki albo cichy może drastycznie obniżyć zaufanie do mówcy i odebrać mu powagę. – Aby brzmieć przekonująco i wiarygodnie, warto obniżyć ton głosu i mówić z przepony. Równie ważna jest dobra dykcja. Najczęstszym błędem, przez który tracimy na wyrazistości, jest mówienie bez dostatecznego otwierania ust. Przed wystąpieniem należy dokładnie rozmasować mięśnie twarzy i karku oraz potrenować aparat mowy, co gwarantuje pewność przekazu i zapobiega potknięciom – radzi Biednik. Za to według niej nie należy się obawiać naturalnej gestykulacji, nawet jeśli jest ekspresyjna. – Często obawiamy się, że zbyt duża ekspresja ruchowa jest błędem, jednak badania naukowe pokazują coś odwrotnego: im więcej naturalnego ruchu i gestykulacji, tym wyższa wiarygodność mówcy. Jakikolwiek ruch przyciąga i utrzymuje uwagę publiczności. Z tego powodu podczas ważnych wystąpień i spotkań online znacznie lepiej jest stać niż siedzieć, ponieważ otwiera to możliwość oddychania z przepony i naturalnie wyzwala ruchy rąk – dodaje.

ROBIĄ TO DOBRZE

Przykładów dziennikarzy, których dziś można nazwać też influencerami, choć dziennikarstwa nie porzucili, jest sporo. Marcin Wrona, korespondent TVN w Stanach Zjednoczonych, na profilu „Marcin Wrona, TVN USA” na Facebooku ma już pawie 130 tys. obserwujących, a na Instagramie – ponad 30 tys. W rolkach opowiada nie tylko o ważnych wydarzeniach, ale też o swoich osobistych przeżyciach, w tym pechowo częstych kłopotach z lotami samolotem. Jego reelsy zawierają często tylko kadr z jego twarzą lub popiersiem (nie są nawet za bardzo montowane), ale zawsze dodaje napisy do swojej wypowiedzi. Widać, że w większości przypadków nagrywa sam.

Cytowany już Jarosław Juszkiewicz mówi, że nagrywa rolki, bo krótkie formy zmuszają do tego, żeby przekazywać swoje myśli w sposób zwarty, i pozwalają odbiorcy w miarę szybko przyswoić sobie content. – Ta forma daje mi po prostu najwięcej radości, choć to nie oznacza, że wymaga mniej pracy. Wymaga jej właściwie chyba nawet więcej, bo czasem to jest walka dosłownie o każdą sekundę i każde słowo. Odkryłem, że kontakt z ludźmi, którzy obserwują moje profile, jest bardzo bliski i ja uwielbiam to, że mogą komentować, mogą się do tego odnosić. To jest taki rodzaj interaktywnego dziennikarstwa, którego w radiu bardzo mi kiedyś brakowało – dodaje Juszkiewicz. I przyznaje, że kręci rolki, żeby nie zardzewieć, bo to zmusza do niesztampowego postępowania i szukania ciągle nowych pomysłów.

NIE UDAWAĆ INFLUENCERÓW

Julia Rybska, social media & marketing managerka w Setugo, ma radę dla dziennikarzy, którzy chcą kręcić dobre rolki. – Powinni robić wideo, ale nie powinni udawać influencerów. Różnica może i jest subtelna, ale zdecydowanie ważna. Influencer często sprzedaje swoją relację i osobowość, a dziennikarz powinien sprzedać wiarygodność i sens przekazywanych informacji. Wideo publikowane w znanych wszystkim social mediach (kamera z ręki, mówienie do telefonu, szybki przekaz informacji) jest dziś po prostu językiem tych platform. Jeśli dziennikarz go całkiem zignoruje, straci zasięgi. Jednak zawsze lepiej stracić zasięgi niż wiarygodność, prawda? – pyta retorycznie. – Problem dziennikarzy zaczyna się wtedy, gdy forma zdaje się dominować nad treścią. Dziennikarz nie musi być rozrywkowy jak influencer, ale powinien być klarowny i ludzki w komunikacji.

Pytana, kogo warto obserwować w social mediach, kim się inspirować, odpowiada: – W przypadku krótkich form wideo nie warto aż tak bardzo skupiać się na tym, kogo obserwować, ale bardziej nauczyć się rozpoznawać mechanizmy, które stoją za treściami działającymi i budującymi zaufanie. Inspiracji można szukać wszędzie tam, gdzie skomplikowane tematy są tłumaczone w prosty, przejrzysty sposób, bez rezygnowania z rzetelności na rzecz wyboru modnej formy. Z mojej perspektywy, wynikającej również z wykształcenia psychologicznego, szczególnie interesujące jest to, jak się buduje zaufanie odbiorców. W mediach społecznościowych wiarygodność nie wynika już wyłącznie z marki czy nazwy redakcji. Coraz częściej odbiorcy oceniają przekaz przez pryzmat tego, czy jest on spójny i autentyczny. Duże znaczenie ma konsekwencja w komunikacji, transparentność oraz sposób przedstawiania informacji. W dobie fake newsów widzowie chcą wiedzieć nie tylko, co się wydarzyło, ale także skąd pochodzą informacje i dlaczego można im zaufać.

Julia Rybska dodaje, że psychologia pokazuje również, iż emocje wprawdzie pomagają zatrzymać uwagę odbiorcy, ale same w sobie nie budują wiarygodności. – Choć dziś wiele treści opiera się na wywoływaniu silnych reakcji, odbiorcy coraz częściej są wyczuleni na przesadę i manipulacyjne zabiegi. Dlatego nadmiar sensacyjności, sztucznie podkręcanych emocji czy clickbaitowych chwytów może na dłuższą metę wywołać efekt odwrotny do zamierzonego. Emocje są potrzebne, ale powinny prowadzić do treści, a nie ją zastępować. W krótkich formach wideo warto więc szukać równowagi między atrakcyjną formą a spokojnym i rzeczowym przekazem. Bardzo istotna jest oczywiście obecność człowieka. Jeszcze raz podkreślam, nie chodzi o budowanie wizerunku influencera, ale o stworzenie poczucia, że za materiałem stoi konkretna osoba, która rozumie temat, potrafi go wyjaśnić i której można ufać. Gdybym miała wskazać czytelnikom tylko jedną zasadę, byłaby bardzo prosta: wideo powinno być przede wszystkim zrozumiałe. Odbiorca już po kilku sekundach powinien wiedzieć, o czym jest materiał i dlaczego warto mu poświęcić uwagę.

Występowanie w rolkach daje też dziennikarzom rozpoznawalność i buduje markę osobistą, która – w odróżnieniu od etatu – nie może zostać zlikwidowana.

***

Ten tekst Katarzyny Pachelskiej pochodzi z magazynu „Press” – wydanie nr 07-08/2026. Teraz udostępniliśmy go do przeczytania w całości.

„Press” do nabycia w salonach prasowych, App Store, Google Play, e-Kiosku lub online na E-sklep.press.pl.

 Czytaj też: Nowy "Press": rozmowa z Sofią Lebedievą, Leszek Kraskowski i premier Tusk dla wybranych

Katarzyna Pachelska

* Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter
Pressletter
Ta strona korzysta z plików cookies. Korzystając ze strony bez zmiany ustawień dotyczących cookies w przeglądarce zgadzasz się na zapisywanie ich w pamięci urządzenia. Dodatkowo, korzystając ze strony, akceptujesz klauzulę przetwarzania danych osobowych. Więcej informacji w Regulaminie.