Wydawca portalu iBytów skazany wyrokiem zaocznym. Prawniczka: "To dziwna sytuacja"
Zdaniem prawnika zaoczny wyrok, bez postępowania dowodowego w ochronie dóbr osobistych to bardzo dziwna sytuacja (graf. PAR)
Mateusz Węsierski, wydawca portalu lokalnego iBytów.pl, został skazany na usunięcie publikacji, zamieszczenie przeprosin, zakaz publikacji określonych treści i zapłatę 20 tys. zł wraz z odsetkami. Wyrok zapadł zaocznie na posiedzeniu niejawnym, więc Węsierski nie miał możliwości obrony, a spór dotyczył powództwa posła Zbigniewa Konwińskiego z Koalicji Obywatelskiej.
– Nie zignorowałem pozwu. Sporządziłem obszerną odpowiedź i wysłałem ją w terminie. Sąd uznał jednak, że nie wykonałem prawidłowo zarządzenia z 20 kwietnia, ponieważ przesłany odpis miał nie odpowiadać oryginałowi pod względem graficznym i treściowym – mówi Mateusz Węsierski. – Nie wyjaśniono mi dokładnie, jakie różnice stwierdzono ani dlaczego miały one dyskwalifikować całe pismo. W praktyce kwestia określona bardzo ogólnie jako "niezgodność graficzna i treściowa" doprowadziła do pominięcia całej mojej obrony i potraktowania mnie tak, jakbym w ogóle nie odpowiedział na pozew – opowiada "Presserwisowi".
"W mojej ocenie wykonałem to prawidłowo"
Zgodnie z wyrokiem Węsierski miał umieścić przy artykule informację, że publikacja jest przedmiotem postępowania sądowego. Informacja miała się znajdować w ramce i być widoczna powyżej tzw. linii załamania strony internetowej, a więc bez konieczności jej przewijania.
Czytaj też: Do czasu powołania KRiBSI nieoznaczanie treści generowanych przez AI pozostanie bezkarne
– W mojej ocenie wykonałem to prawidłowo. Umieściłem na samej górze tekstu wyraźną ramkę: czarna czcionka na białym tle, bez żadnych elementów utrudniających jej odczytanie. W systemie CMS ramka została wstawiona najwyżej, jak było to technicznie możliwe – mówi Węsierski.
Problem w tym, że jego serwis internetowy jest responsywny. Sposób wyświetlania zależy od urządzenia – w grę wchodzą proporcje ekranu i jego rozdzielczość. Inaczej będzie wyglądał na pionowym wyświetlaczu telefonu, inaczej na ekranie laptopa.
– Ramka, mimo umieszczenia jej na samym początku właściwej treści, może zostać przesunięta nieco poniżej widocznego obszaru ekranu. Żeby ją zobaczyć, czasami trzeba wykonać minimalny ruch przewijania strony – mówi Węsierski.
"To bardzo dziwna sytuacja"
Artykuł dotyczył sporu o planowany przebieg przyszłej drogi ekspresowej. Jeden z promowanych wariantów prowadził przez gminę Trzebielino, z którą poseł Zbigniew Konwiński, autor pozwu, jest związany rodzinnie i skąd pochodzi.
Czytaj też: Patrycja Bruź-Soniewicka dołącza do zespołu Press jako dyrektorka zarządzająca
– Zaoczny wyrok, bez postępowania dowodowego w ochronie dóbr osobistych, to bardzo dziwna sytuacja – mówi Dominika Bychawska-Siniarska, prawniczka specjalizująca się w prawie prasowym i autorskim. – Bierność pozwanego nie oznacza automatycznej wygranej powoda. Zgodnie z art. 339 § 2 k.p.c. sąd co do zasady przyjmuje za prawdziwe twierdzenia powoda o faktach, jeżeli pozwany nie złoży odpowiedzi na pozew. Ale nie dotyczy to sytuacji, gdy twierdzenia te budzą uzasadnione wątpliwości albo zostały przytoczone w celu obejścia prawa.
Jak dodaje, sąd nie może w wyroku zaocznym po prostu uznać za prawdziwe ocen prawnych powoda, np. zdania "pozwany bezprawnie naruszył moje dobre imię". Domniemanie z art. 339 § 2 k.p.c. dotyczy faktów, a nie ich kwalifikacji prawnej.
Czytaj też: Kanał Zero zwiększył w 2025 roku przychody o połowę i zysk o 75 proc.
(PAR, 17.08.2026)










