Rząd przyjął projekt ustawy o podwojeniu rekompensat dla autorów za wypożyczenia biblioteczne
Na wypłatę rekompensat w latach 2026–2035 państwo ma przeznaczyć w sumie 124,3 mln zł, z czego w roku 2026 – prawie 11,1 mln zł (fot. Pixabay.com/jenik michal)
Rząd przyjął projekt ustawy podwajającej środki na wypłaty dla autorów i wydawców, które mają zrekompensować im to, że czytelnicy, zamiast kupić ich książki, wypożyczają je w publicznych bibliotekach. Kolejny ruch legislacyjny należy do Sejmu.
Projekt ustawy zakłada, że środki na rekompensaty dla autorów i wydawców wzrosną z 5 do 10 proc. wartości zakupów materiałów bibliotecznych. Na wypłatę rekompensat w latach 2026–2035 państwo ma przeznaczyć 124,3 mln zł, z czego w roku 2026 – prawie 11,1 mln zł.
"Efekt wielomiesięcznych działań środowiska twórczego"
Środki na ten cel będą pochodzić z Funduszu Promocji Kultury. Za podział i wypłatę wynagrodzeń ma odpowiadać – jak do tej pory – Stowarzyszenie Autorów i Wydawców Copyright Polska.
Czytaj też: Barack Obama poprowadzi serię podcastów o najważniejszych dla niego książkach
O zwiększenie finansowania na rekompensaty autorzy i tłumacze walczą od dawna. Spytaliśmy prezeskę Unii Literackiej Joannę Gierak-Onoszko, jak ocenia projekt ustawy, który trafił do Sejmu. – Podwyższenie środków na Public Lending Rights (program wynagrodzeń za wypożyczenia biblioteczne – przyp. red.) to krok w dobrym kierunku i efekt wielomiesięcznych działań środowiska twórczego. Cieszymy się ze zwiększenia wypłat za publiczne użyczanie książek, ale nawet po podwojeniu środków nadal będziemy mówić o kwocie niewspółmiernej do skali korzystania z książek w bibliotekach – odpowiada Gierak-Onoszko, dodając, że dla porównania, mediana wynagrodzenia dla twórcy z tytułu Public Lending Rights za 2022 rok wyniosła zaledwie 360 zł.
– Mediana wynosi 4 grosze od jednego egzemplarza. Oczywiście należy pomniejszyć tę kwotę o podatek. Trudno nazwać to adekwatną rekompensatą za masowe i bezpłatne korzystanie z efektów pracy twórczej – uważa Joanna Gierak-Onoszko.
Według prezeski Unii Literackiej potrzebna jest też m.in. reforma sposobu zarządzania programem wypłat za wypożyczenia biblioteczne. – W naszej ocenie system przez lata pozostawał niewydolny: opierał się na ograniczonych danych, obejmował niewielką część bibliotek i nie rozwijał się w tempie odpowiadającym zmianom na rynku książki. Niestety, operator powołany do tego, by reprezentować interesy autorów, Stowarzyszenie Autorów i Wydawców Copyright Polska, nie odpowiadał w wystarczającym stopniu na zgłaszane przez środowisko problemy. Dlatego rozmowa o przyszłości Public Lending Rights musi obejmować również pytanie o to, kto i w jaki sposób powinien reprezentować interesy twórców i zarządzać tym systemem – wskazuje Joanna Gierak-Onoszko.
Czytaj też: Film Christophera Nolana przywrócił popularność oryginalnej "Odysei" Homera
(MZD, 15.08.2026)










