Adrian Klarenbach z Republiki z zarzutami w aferze Collegium Humanum. Dyplomy dla niego, żony i znajomego
Adrian Klarenbach w Republice prowadzi m.in. "Klub Republiki" (screen: YouTube/Telewizja Republika)
"Gazeta Wyborcza" podała szczegóły zarzutów prokuratorskich wobec Adriana Klarenbacha, prowadzącego programy w Republice, wcześniej pracującego w TVP Info.
Klarenbach i jego żona są wśród 29 oskarżonych w aferze Collegium Humanum. Dowody przeciwko niemu i jego żonie – jak podkreśla "Wyborcza" – agenci Centralnego Biura Antykorupcyjnego znaleźli jeszcze w czasach rządów Prawa i Sprawiedliwości. Klarenbach był wtedy gospodarzem najważniejszych programów publicystycznych TVP Info.
"GW" o "lewych" dyplomach dla Klarenbacha
Zdaniem śledczych są dowody na to, że Klarenbach miał namawiać rektora uczelni do wystawienia dyplomu ukończenia studiów podyplomowych MBA dla swej żony Lucyny i pomagać rektorowi w przygotowywaniu dyplomu MBA dla siebie. Miał też namawiać rektora do wystawienia dyplomu, ale studiów licencjackich, dla swojego znajomego. Wszystkie te dyplomy "GW" określa jako "lewe".
Czytaj też: Stanowski chce, aby napiętnować urzędniczkę skarbówki. "To nawoływanie do linczu"
"Współpracujący z prokuraturą jako »skruszony przestępca« były już rektor Collegium Humanum Paweł Cz., zarazem główny podejrzany, mówił, że Klarenbachów na uczelnię przyprowadził Józef H. To były komendant Straży Ochrony Kolei, który w Collegium Humanum był »rekruterem«, czyli osobą ściągającą studentów, w tym takich, którzy potrzebują szybko dyplom, bez studiowania" – opisuje gazeta.
Według relacji Pawła Cz. Klarenbach nie studiował, a w zamian za opłatę za dyplom MBA miał poprowadzić zajęcia na Collegium Humanum. "On żadnych zajęć nie prowadził, bo powiedział, że nie ma czasu, ale dyplom zabrał. On chyba przyszedł jeszcze raz do mnie i wówczas ten dyplom odebrał" – podano w protokole przesłuchania Pawła Cz.
"Wyborcza" podkreśla jednak, że nie ma dowodów, iż Klarenbach odebrał dyplom i się nim posługiwał. Takiego zarzutu więc mu nie postawiono. Ma być jednak dowód, że dyplom został wydrukowany i leżał w szafie w Collegium Humanum.
Relacje są sprzeczne. Według Józefa H. Klarenbach nie prosił rektora o dyplom dla siebie, ale rozmawiał o studiach swojej żony. "Paweł Cz. obstawał przy swojej wersji wydarzeń, że dziennikarz chciał dyplomu przede wszystkim dla siebie" – podaje "Wyborcza".
Klarenbach nie chciał komentować zarzutów
Adrian Klarenbach miał zapewniać w śledztwie, że nikogo nie namawiał do popełnienia przestępstwa. Rektor Cz. miał go poprosić, aby wypełnił formularz rekrutacyjny na studia "ze względów statystycznych". Klarenbach rzekomo nie był zainteresowany studiowaniem na tej uczelni.
Czytaj też: Portale powielają atak na Zełenskiego jego byłej rzeczniczki. Niedawno ją krytykowały
Klarenbach nie chciał komentować zarzutów opisanych przez "Wyborczą", tłumacząc, że prokurator tego zakazał. Odesłał do swojego pełnomocnika Bartosza Lewandowskiego. Ten opublikował oświadczenie w serwisie X. Według Lewandowskiego z artykułu i aktu oskarżenia wynika, że nikt nigdy nie widział dyplomu Collegium Humanum przyznanego rzekomo jego klientowi i że "w zasadzie dyplom studiów MBA kompletnie nie był red. Adrianowi Klarenbachowi do niczego potrzebny, bo nie ubiegał się o żadną pracę, a zajmuje się zawodowo czymś zupełnie innym".
"Biegli wykluczyli, aby na opisywanym formularzu rekrutacyjnym sporządzonym przez red. Adriana Klarenbacha na prośbę rektora dla celów statystycznych nakreślił on datę, miejsce wypełnienia dokumentu oraz kierunek studiów. Dokumenty częściowo zostały wypełnione przez inną osobę; Kluczowy podejrzany w sprawie, który może bezkarnie kłamać, czyli były rektor Paweł Cz., w trakcie konfrontacji z red. @AKlarenbach zmieniał swoje poprzednie wyjaśnienia i wycofywał się z nich" – napisał też Lewandowski.
❗️”Gazeta Wyborcza” przywołuje mniej więcej treść twierdzeń Prokuratury w sprawie dotyczącej pana red. @AKlarenbach oraz jego małżonki w związku ze śledztwem dot. nieprawidłowości Collegium Humanum.
— Bartosz Lewandowski (@BartoszLewand20) June 8, 2026
Dzieje się to dziwnym trafem akurat teraz, kiedy nagłośniono przypadek żony… https://t.co/CBHsXULAb9
O tym, że usłyszał zarzuty prokuratorskie, Klarenbach informował na antenie Republiki rok temu, w czerwcu 2025 roku.
Czytaj też: Cezary Gmyz uniewinniony w procesie wytoczonym mu przez Romana Giertycha
(MNIE, 09.06.2026)










