Ministerstwo Cyfryzacji przeznaczy miliony złotych na walkę z dezinformacją
Polska stosuje rygory wobec mediów tradycyjnych, tymczasem big techy działają poza wszelką kontrolą - stwierdzili uczestnicy panelu podczas Europejskiego Kongresu Gospodarczego (fot. PAR)
Minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski podczas Europejskiego Kongresu Gospodarczego w Katowicach zapowiedział przeznaczenie z budżetu państwa milionów złotych na systemowe finansowanie organizacji fact-checkingowych. Dokładnej kwoty nie sprecyzował.
Gawkowski wskazał, że w 2025 roku na ponad 50 tys. zgłoszonych incydentów dezinformacyjnych duże platformy internetowe zareagowały w połowie przypadków. – Państwo pozostaje bezsilne, dopóki nie wdroży narzędzi reakcji w czasie rzeczywistym – stwierdził wicepremier. Według resortu cyfryzacji brak zgody na twarde egzekwowanie prawa czyni Polskę bezbronną wobec algorytmicznej manipulacji stosowanej przez big techy.
Czytaj też: Zbiórka "Łatwoganga" zdominowała główne media. "Nie miały innego wyjścia"
Wzmocnienie systemu odporności na dezinformację ma zapewnić utworzenie huba informacyjnego PAP, TVP i Polskiego Radia, który będzie dystrybuować podcasty, raporty, newslettery oraz analizy eksperckie jako źródło referencyjne dla rynku. Walkę z fake newsami ma wspomóc całodobowe Centrum Przeciwdziałania Dezinformacji w Ministerstwie Cyfryzacji. Skutek ma też przynieść zwiększenie potencjału operacyjnego NASK w zakresie detekcji fal dezinformacji i identyfikacji rosyjskich botów.
Prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski postawił tezę, że samo prostowanie kłamstw nie wystarcza. – Państwo musi wyrabiać instynkt weryfikacji już na etapie szkolnym – mówił Trzaskowski. Wskazał też na zagrożenie w postaci "halucynacji" sztucznej inteligencji, która potrafi generować fałszywe, lecz wiarygodne narracje w odpowiedzi na tendencyjnie sformułowane zapytania.
Analiza przeprowadzona przez Aleksandrę Sobczak, prezeskę Wyborczej i Gazeta.pl, oraz Michała Szułdrzyńskiego, redaktora naczelnego "Rzeczpospolitej", wskazuje na asymetrię regulacyjną w polskim prawie. Zgodnie z nią media tradycyjne podlegają surowym rygorom, przewidującym nawet odpowiedzialność karną w przypadku zniesławienia. Big techy działają poza jakąkolwiek kontrolą. Platformy generują zysk (szacowany na 12-17 proc. dochodów) dzięki treściom polaryzującym, co zniechęca je do realnej moderacji treści.
Czytaj też: Wzrosły koszty działalności Rady Mediów Narodowych – o 290 tys. zł w stosunku do 2024 roku
Michał Szułdrzyński wskazuje, że w spolaryzowanym społeczeństwie obywatele funkcjonują w "równoległych ekosystemach prawdy". Jako dowód przywołał przykład Donalda Trumpa i fałszywych twierdzeń o "zjadaniu psów i kotów" przez migrantów. Próby dementowania tych słów przez media liberalne tylko utwierdziły zwolenników amerykańskiego prezydenta w przekonaniu, że skoro "wrogowie" prostują tę informację, to musi być ona prawdziwa.
Dyrektor generalny PAP Marek Błoński opowiedział się przeciwko tworzeniu jednego "super urzędu", postulując w zamian integrację rozproszonych, ale funkcjonujących już instytucji.
Czytaj też: Na Węgrzech ma ruszyć TV Tęcza – pierwszy kanał telewizyjny dla osób LGBTQ
(PAR, 27.04.2026)










