Jimmy Lai skazany w Hongkongu na 20 lat więzienia. "Praktycznie wyrok śmierci"
Dla 78-letniego Jimmy'ego Laia wyrok 20 lat więzienia to w praktyce dożywocie (screen: YouTube/WION)
78-letni Jimmy Lai został w poniedziałek skazany przez sąd w Hongkongu na 20 lat więzienia na mocy ustawy o bezpieczeństwie narodowym. Wielka Brytania, której Lai posiada obywatelstwo, wezwała do jego uwolnienia. Oburzenie wyraziły międzynarodowe organizacje praw człowieka. Wskazują, że biorąc pod uwagę wiek skazanego, jest to dla niego praktycznie wyrok śmierci.
Sąd, złożony z sędziów wyznaczonych bezpośrednio przez władze, w uzasadnieniu wyroku uznał, że czyny Laia były "zaplanowane z premedytacją" i należały do "najcięższej kategorii" przestępstw.
Jimmy Lai w więzieniu od grudnia 2020 roku
Oskarżony miał być "siłą napędową" spisku mającego na celu skłonienie Stanów Zjednoczonych i innych państw do nałożenia sankcji na Chiny oraz blokady Hongkongu. Według sądu Lai wykorzystywał należącą do niego gazetę "Apple Daily" (już nieistniejącą) do podżegania do nienawiści wobec władz.
Czytaj też: CPJ: w 2025 roku w więzieniach przebywało 330 dziennikarzy. Niewiele mniej niż rok wcześniej
Jak poinformowało BBC, w poniedziałek skazano również sześciu byłych dyrektorów gazety na kary więzienia od sześciu lat i dziewięciu miesięcy do dziesięciu lat.
Jimmy Lai przebywa w więzieniu od grudnia 2020 roku, a proces trwał od grudnia 2023 roku. W grudniu 2025 został uznany winnym, ale bez podania dokładnej wysokości wyroku. Przed poniedziałkowym werdyktem spekulowano, że może dostać dożywocie.
Międzynarodowe organizacje nie kryją oburzenia, mówiąc o "sądowej farsie". "Ten werdykt jest ostatnim gwoździem do trumny wolności prasy w Hongkongu" – oceniła Jodie Ginsberg z Komitetu Ochrony Dziennikarzy (Committee to Protect Journalists). Human Rights Watch nazywa karę "okrutną i niesprawiedliwą". Thibaut Bruttin z organizacji Reporterzy bez Granic (RSF) przywołał historię noblisty Liu Xiaobo, który zmarł w chińskim więzieniu. Również władze Tajwanu skrytykowały "prześladowanie polityczne" Laia, wzywając do jego natychmiastowego uwolnienia.
Nadzwyczajne środki ostrożności
Jimmy Lai zaprzeczył wszystkim zarzutom i oświadczył w sądzie, że jest więźniem politycznym prześladowanym przez Pekin.
Czytaj też: Will Lewis rezygnuje ze stanowiska dyrektora generalnego "The Washington Post"
Ogłoszeniu wyroku towarzyszyły nadzwyczajne środki ostrożności. Na sali rozpraw, oprócz rodziny skazanego i przedstawicieli zagranicznych konsulatów, pojawił się m.in. 94-letni kardynał Joseph Zen, emerytowany biskup Hongkongu i symbol oporu wobec Pekinu. Przed budynek sądu przybyli także byli pracownicy zamkniętego przez władze "Apple Daily", by okazać solidarność z dawnym szefem.
Chińskie MSZ zdecydowanie poparło wyrok. Rzecznik resortu wezwał obce rządy do poszanowania suwerenności ChRL, podkreślając, że Lai ma chińskie obywatelstwo, a kara jest "zasadna i zgodna z prawem".
Hongkong, była brytyjska kolonia, przekazana Chinom w 1997 roku, od kilku lat obniża swoje notowania w rankingu wolności mediów Reporterów bez Granic. Obecnie jest klasyfikowany na 140. miejscu na 180 krajów. W 2002 roku zajmował 18. pozycję.
Czytaj też: NBC wyciszyło gwizdy na JD Vance'a podczas transmisji z otwarcia igrzysk zimowych
(MAC, 09.02.2026)










