Czy masz już "Presserwis"?  |  To newsletter, który dostajesz na skrzynkę pocztową od poniedziałku do piątku  |  Kilkadziesiąt newsów, a także analizy, opinie, dokumentacja  |  Tematy, o których potem w mediach i reklamie mówią inni  |  Z jego pełnym wydaniem wracamy już w poniedziałek  |  Zamów newsletter "Presserwis" – kliknij tutaj  |  Zapraszamy również do wzięcia udziału w plebiscycie na najlepszą okładkę w 30-letniej historii magazynu „Press”  |  Wybierz jedną z 300 okładek i otrzymaj rok e-prenumeraty „Press” za darmo – głosowanie tylko do 9 lutego!  |  Szczegóły o plebiscycie: kliknij tutaj  | 

Czy masz już "Presserwis"?  |  To newsletter, który dostajesz na skrzynkę pocztową od poniedziałku do piątku  |  Kilkadziesiąt newsów, a także analizy, opinie, dokumentacja  |  Tematy, o których potem w mediach i reklamie mówią inni  |  Z jego pełnym wydaniem wracamy już w poniedziałek  |  Zamów newsletter "Presserwis" – kliknij tutaj  |  Zapraszamy również do wzięcia udziału w plebiscycie na najlepszą okładkę w 30-letniej historii magazynu „Press”  |  Wybierz jedną z 300 okładek i otrzymaj rok e-prenumeraty „Press” za darmo – głosowanie tylko do 9 lutego!  |  Szczegóły o plebiscycie: kliknij tutaj  | 

Czy masz już "Presserwis"?  |  To newsletter, który dostajesz na skrzynkę pocztową od poniedziałku do piątku  |  Kilkadziesiąt newsów, a także analizy, opinie, dokumentacja  |  Tematy, o których potem w mediach i reklamie mówią inni  |  Z jego pełnym wydaniem wracamy już w poniedziałek  |  Zamów newsletter "Presserwis" – kliknij tutaj  |  Zapraszamy również do wzięcia udziału w plebiscycie na najlepszą okładkę w 30-letniej historii magazynu „Press”  |  Wybierz jedną z 300 okładek i otrzymaj rok e-prenumeraty „Press” za darmo – głosowanie tylko do 9 lutego!  |  Szczegóły o plebiscycie: kliknij tutaj  | 

Temat: prasa

Dział: PRASA

Dodano: Luty 08, 2026

Narzędzia:

Drukuj

Drukuj

Wywracanie stolika "Tygodnika". "Tygodnik Powszechny" wchodzi w nową erę

Grzegorz Błażewicz, nowy inwestor „Tygodnika Powszechnego”: – Po roku doszedłem do wniosku, że albo będę miał tu jakąś sprawczość, albo nie chce mi się na to tracić czasu (fot. Katarzyna Pachelska)

Rok 80. jubileuszu „Tygodnika Powszechnego” nie był łatwy. Nowy inwestor, nowy naczelny, powstanie związku zawodowego i postawienie na sprzedaż cyfrową zmieniają tę redakcję.

Żeby dotrzeć do redakcji „Tygodnika Powszechnego” w Krakowie, najlepiej wysiąść z tramwaju na Rondzie Grunwaldzkim, już za Wisłą, i zaliczyć niedługi spacer wzdłuż Centrum Kongresowego ICE Kraków. Potem skręcić w prawo w ulicę Dworską. Wejście do redakcji odnaleźć jest trudniej. Trzeba obejść spory kompleks biurowo-mieszkaniowy przy Dworskiej 1, bo lokal 1C jest z tyłu budynku 1A, a nie zaraz po „B”, jak podpowiada logika. Drzwi do redakcji wychodzą na sympatyczny skwerek na środku kompleksu: trochę zieleni oraz plac zabaw.

„KU KATOLICKIEJ POLSCE”

Widać od razu, że to siedziba tytułu o długiej tradycji. W oknie z mleczną szybą wystawiono powiększoną reprodukcję strony tytułowej pierwszego numeru „Tygodnika Powszechnego” z 24 marca 1945 roku. To była niedziela. Część materiałów na dole strony zasłania tabliczka z napisem „Solid Security”, ale większość można przeczytać.

Pod winietą jest dopisek: „Katolickie pismo społeczno-kulturalne”, dokładnie taki sam widnieje do dziś na okładce. Głównym tekstem jest wstępniak księdza Jana Piwowarczyka zatytułowany „Ku katolickiej Polsce”. Najważniejsze tezy założyciel tytułu wyłuszcza już na początku: „1. »Świat, a z nim Polska, musi ulec przebudowie, a nie tylko odbudowie«. 2. »Kościół w tym okresie ma do odegrania szczególnie ważną rolę«”. Na pierwszej stronie umieszczono też życzenia dla redakcji i współpracowników nowego pisma katolickiego od księcia Adama Stefana Sapiehy, arcybiskupa metropolity krakowskiego.

W innym oknie siedziby tygodnika wisi kopia pierwszej strony z innego ważnego wydania, z 4 czerwca 1989 roku (numer 2084). Główny materiał ma formę eseju księdza filozofa Józefa Tischnera „Teologia wyzwolenia a etyka »Solidarności«”.

„Tygodnik Powszechny” to marka wciąż kojarzona z drukowanym czasopismem. Według danych Polskich Badań Czytelnictwa za II kwartał 2025 roku średnia sprzedaż ogółem „Tygodnika Powszechnego” zaliczyła spadek rok do roku o 5,12 proc., do 20 739 egzemplarzy. Dla porównania inne tygodniki opinii: „Polityka”– spadek rok do roku o 4,64 proc. (73 353 egz.), „Gość Niedzielny” – spadek o 1,66 proc. (54 961 egz.), „Newsweek Polska” – spadek o 16,78 proc. (52 386 egz.).

Z tych 20 739 egzemplarzy sprzedawanych średnio co tydzień przez krakowski tygodnik 5399 to e-wydania (w przypadku „Polityki” to 26 780 e-wydań, „Newsweek Polska” – 16 863, „Gościa Niedzielnego” – 1619 egz. e-wydań). Od wielu lat „Tygodnik Powszechny” jest również obecny w sieci i mediach społecznościowych. Na koniec roku 2024 miał nieco ponad 5 tys. płatnych subskrybentów cyfrowych. W social mediach odnotował w grudniu 2025 roku 155 tys. obserwujących na Facebooku. „Polityka” miała 328 tys. obserwujących, „Gość Niedzielny” – 157 tys. „Tygodnik” miał też 54,7 tys. obserwujących na Instagramie i 60,6 tys. na X.

Spółka wydająca „Tygodnik Powszechny” w 2024 roku wypracowała 10,51 mln zł przychodów sprzedażowych, o 4,4 proc. mniej niż przed rokiem (gdy było to 11 mln), co przy wzroście kosztów operacyjnych o prawie 9 proc. doprowadziło do pogłębienia straty netto do 1,53 mln zł, z 257,6 tys. zł rok wcześniej.

Sytuację wydawcy podratował zastrzyk finansowy pod koniec roku – dokapitalizowanie spółki kwotą miliona złotych przez nowego inwestora. To sprawiło, że mimo straty za rok 2024 kapitały własne przedsiębiorstwa Tygodnik Powszechny sp. z o.o. wzrosły z 1,21 do 1,68 mln zł.

Dla porównania, czołowy na rynku tygodnik opinii, czyli „Polityka”, w tym samym czasie zaliczył spadek przychodów o 4,6 proc. (do 41,05 mln zł) przy stracie operacyjnej w wysokości 2,13 mln zł. Rok 2024 nie był jednak zły dla „Polityki”: pomogło 900 tys. zł dywidendy od nadawcy Tok FM oraz pół miliona złotych wpływu z bankowych odsetek, co dało spółce Polityka około 1,1 mln zł zysku netto, wobec 546,3 tys. zł rok wcześniej.

ZIELONO I CZERWONO

Naciskam guzik domofonu. W środku od razu widać, że to siedziba wydawnictwa prasowego. Z prawej strony regały z numerami czasopisma, jeszcze nierozpakowane egzemplarze w zafoliowanych paczkach, z lewej wózek z kolejnymi paczkami. Przede mną wysokie, nieco onieśmielające schody na górę. Na półpiętrze, pod biało-czerwonym logo tygodnika, ustawiono szary fotel dla czekających interesantów i starszych czytelników.

Serce redakcji znajduje się na pierwszym piętrze. Siedziba nie jest obszerna, korytarze są wąskie i obstawione regałami, ale jest przytulnie. To wciąż nowe miejsce, bo w roku 2021 spółka została zmuszona, po 76 latach, do opuszczenia swojej prestiżowej siedziby na Starym Mieście w Krakowie, w kamienicy przy Wiślnej 12, gdy archidiecezja krakowska wypowiedziała umowę najmu. Nieoficjalnie mówiło się, że to decyzja ówczesnego metropolity arcybiskupa Marka Jędraszewskiego, konserwatysty, któremu było coraz mniej po drodze z tematyką i poglądami autorów tego katolickiego tygodnika.

Jest środowe popołudnie. Nowy numer właśnie trafił do dystrybucji. Nie czuje się nerwowości, choć dział online nie odpoczywa. Kilka osób pracuje przed komputerami w internetowo-prasowym newsroomie. Przy wejściu wita gościa zawieszony nad drukarką spory monitor wyświetlający aktualne dane strony internetowej Tygodnikpowszechny.pl. Informacje są szczegółowe: ile sesji wykonali internauci, ile było odsłon artykułów, ile zakupów subskrypcji. W tej części monitora liczby wyświetlają się na zielono, widać procentowe wzrosty. Ale jest też informacja o zakupie prenumeraty, z czerwoną liczbą dużego spadku.

Monitor wyświetla tytuły artykułów, które mają najwięcej „głębokich wyczytań”, czyli powyżej połowy treści. Na pierwszych miejscach teksty o tematyce religijnej i psychologicznej. Są też dane o tym, „co czytają wszyscy” i „co czytają subskrybenci” – dzisiaj jest to akurat ten sam tekst, który jest też na pierwszym miejscu spośród „głębokich wyczytań”. System pokazuje także, jak czytelnicy docierają do treści tygodnika (mobilne urządzenia dominują, choć ich przewaga nad urządzeniami stacjonarnymi nie jest tak duża, jak w mediach typowo internetowych), oraz dane demograficzne – wiek czytelników (przewaga tych w wieku średnim i starszych).

Newsroom to nie tylko monitory i komputery. Na ścianie, jak w klasycznej redakcji prasowej, wiszą wydruki stron rodzącego się wydania bieżącego.

Grudniowy tydzień, w którym odwiedzam redakcję, nie jest zwykły: mija dokładnie rok od rozpoczęcia dużych zmian w wydawnictwie, wiążących się głównie z nowym inwestorem. Ale społeczność tygodnika żyła bieżącą, elektryzującą wiadomością: oto kardynał Grzegorz Ryś (felietonista „Tygodnika Powszechnego”) wraca do Krakowa z Łodzi jako nowy metropolita, następca kontrowersyjnego dla wielu w Polsce Marka Jędraszewskiego. Temu wydarzeniu redaktor senior, ksiądz Adam Boniecki, poświęcił swój tradycyjny felieton otwierający numer.

Dobrych wieści ciąg dalszy: Michał Okoński, wówczas jeszcze redaktor wydań specjalnych, a wkrótce wicenaczelny, został właśnie nominowany do nagrody Grand Press w kategorii Publicystyka za tekst „Nasi chłopcy, nasza pamięć”. W dniu mojej wizyty obchodzono urodziny prezesa wydawnictwa Jacka Ślusarczyka: w gabinecie nowego redaktora naczelnego Jacka Stawiskiego uwagę przyciągał tort. Tu było składanie życzeń oraz uściski dla solenizanta.

Press

(fot. Katarzyna Pachelska, screen: magazyn „Press” nr 01-02/2026)

To wciąż nowe miejsce, bo w roku 2021 spółka została zmuszona, po 76 latach, do opuszczenia swojej prestiżowej siedziby na Starym Mieście w Krakowie, w kamienicy przy Wiślnej 12, gdy archidiecezja krakowska wypowiedziała umowę najmu.

Środa to dzień zebrań w siedzibie tygodnika. Tego dnia (jedynego w tygodniu – jak sam podkreśla) na Dworską przyjeżdża Grzegorz Błażewicz, właściciel funduszu Vesper Investment z siedzibą w Luksemburgu, który pod koniec 2024 roku objął 38 proc. udziałów w spółce Tygodnik Powszechny. Większościowym udziałowcem (51 proc.) pozostała Fundacja Tygodnika Powszechnego. Pozostałe 11 proc. jest w posiadaniu Fundacji Centrum Kopernika.

POD BACZNYM OKIEM TISCHNERA, LEMA I HENNELOWEJ

Z nowym inwestorem rozmawiam w sali konferencyjnej nazywanej „Collegium”. Ze ściany spoglądają na nas uwiecznione na czarno-białych fotografiach autorytety z ośmiu dekad istnienia „Tygodnika Powszechnego”, wśród nich najbardziej znani, jak ksiądz profesor Józef Tischner, pisarz Stanisław Lem czy dziennikarka intelektualistka Józefa Hennelowa.

49-letni Grzegorz Błażewicz pochodzi z Tarnowa, od 25 lat mieszka w Krakowie, choć studia (filologię angielską i polsko-francuską l’Ecole internationale de commerce de Silésie) odbył na Uniwersytecie Śląskim i ówczesnej Akademii Ekonomicznej w Katowicach.

Po studiach, z których wyniósł znajomość angielskiego i francuskiego, Błażewicz dostał się na kilkumiesięczne staże w agencjach marketingowych w Londynie i Nowym Jorku. Po powrocie do Polski przez sześć lat był dyrektorem marketingu grupy Comarch SA, a przez dwa, od 2006 do 2008 roku, prezesem zarządu portalu internetowego Interia.pl, do czasu jej sprzedaży przez Bauer Media Polska.

– Stwierdziłem wtedy, że to dla mnie koniec korporacyjnej przygody – wspomina dzisiejszy inwestor. – Już miałem pragnienie, żeby zrobić coś swojego.

Założył więc firmę o nazwie… Benhauer, zainspirowany przejęzyczeniem ówczesnego prezydenta Lecha Kaczyńskiego, który zabawnie przekręcił nazwisko holenderskiego selekcjonera polskiej reprezentacji piłkarskiej. Błażewicz przeczytał o tym w Interii.

Na początku jego startup funkcjonował jako agencja marketingu cyfrowego. – Od początku reinwestowaliśmy pieniądze z tych usług w rozwój różnych technologii – opowiada przedsiębiorca. Produktów po drodze było kilka, aż stworzyli SALESmanago, system automatyzacji marketingu, który umożliwia monitorowanie i analizowanie zachowań klientów w sieci oraz budowanie ich „profilów behawioralnych”. – Z firmy usługowej staliśmy się firmą software’ową i przez 12 lat zajmowaliśmy się tylko naszym kluczowym produktem – mówi.

Dwa lata temu sprzedał SALESmanago dwóm funduszom inwestycyjnym z Wielkiej Brytanii (zatrzymał sobie 10 proc. akcji). – Jestem tam w radzie nadzorczej, odpowiadam za fuzje i przejęcia. Jeżdżę po Europie, szukając ciekawych start-upów w branży technologii marketingowych. Mamy teraz 40 mln euro przychodu i prawdopodobnie jesteśmy najwięksi w Europie w naszym segmencie, nie licząc oczywiście gigantów typu Adobe czy Salesforce – dodaje Błażewicz.

Jednak na akcje spółki wydającej „Tygodnik Powszechny” wyłożył pieniądze ze swojego osobistego funduszu, Vesper Investment.

NAJPIERW WYWRÓCIŁ STOLIK

Dlaczego człowiek, który zjadł zęby na marketingu internetowym, zainwestował w tak tradycyjną markę, jak „Tygodnik Powszechny”, wydającą drukowane czasopismo? – Moja inwestycja wyszła z przekonania, że mamy absolutnie najwyższej jakości produkt. Jedynym problemem jest zwiększanie zasięgu i uświadamianie ludzi o wartości tego produktu. Poza tym kocham czytać „Tygodnik Powszechny” – wyznaje inwestor.

Z towarzystwem z tygodnika, jak opowiada, przenikali się w różnych miejscach w Krakowie, począwszy od grania w piłkę na Błoniach. Podczas prezesowania w Interii Błażewicz wspierał wydawcę radami, a gdy już miał własną firmę, pomagał finansowo niektórym inicjatywom pisma. – Trzy lata temu przyszedł do mnie Aleksander Kardyś, prezes Fundacji Tygodnika Powszechnego, i poprosił, bym wpadł do nich na radę nadzorczą spółki i posłuchał, co planują na kolejny rok. Przyszedłem, wysłuchałem, wyraziłem swoje zdanie. Oni później ocenili, że totalnie wywróciłem stolik. A ja po prostu otwarcie i dobitnie wypowiedziałem swoją opinię na temat tych planów – stwierdza.

Wydawało się, że będzie to wizyta tyleż piorunująca, ile jednorazowa, bo przez kolejny rok nie było kontaktu ze strony fundacji ani wydawcy. – Po roku odezwał się do mnie znowu Olek Kardyś i powiedział: „Słuchaj, właściwie wszystko to, co sugerowałeś wtedy, zaczęliśmy robić. Mamy nowy CMS, zaraz będziemy mieć nowy system płatności. Czy chciałbyś do nas, do rady nadzorczej, dołączyć na stałe, żebyś nam ten stolik wywracał non stop?”.

Press

(fot. Katarzyna Pachelska, screen: magazyn „Press” nr 01-02/2026)

Serce redakcji znajduje się na pierwszym piętrze. Siedziba nie jest obszerna, korytarze są wąskie i obstawione regałami, ale jest przytulnie.

W czerwcu 2023 roku przedsiębiorca dołączył do rady nadzorczej spółki. Uważał, że „ten statek, owszem, płynął w dobrym kierunku, ale nie w takim tempie, jak oczekiwał”. Był pewny, że można było zrobić więcej.

– Po roku doszedłem do wniosku, że albo będę miał tu jakąś sprawczość, albo nie chce mi się na to tracić czasu. Powiedziałem otwarcie Jackowi Ślusarczykowi i Olkowi Kardysiowi, że nie interesuje mnie samo przychodzenie i gadanie, jeśli potem niewiele się z tym dzieje. Oni też chyba doszli już do takiego momentu, że choć mieli możliwość pójścia do jakiegoś majętnego donatora, który pewnie znowu sypnąłby milion, dwa lub trzy, woleli jednak połączyć dwa w jednym. Doprowadzić do mocnej transformacji z jednoczesnym dopływem dodatkowego finansowania. No i dogadaliśmy się – podsumowuje Błażewicz.

„Tygodnik Powszechny” wszedł w rok jubileuszu z nowym inwestorem, który nie zamierzał być tylko dostarczycielem kasy, ale osobiście zaangażował się w transformację firmy. W ramach inwestycji Błażewicz wziął odpowiedzialność za działy marketingu, promocji i sprzedaży. – Steruję tym obszarem i ustaliliśmy, że na dzień dobry to będzie miejsce, gdzie pójdzie inwestycja. Bo wiemy, że produkt, czyli tygodnik, się broni – relacjonuje.

TURBULENCJE W REDAKCJI

Nie obyło się bez kłopotów. Wiosną 2025 roku w spółce roku powstała komisja zakładowa Ogólnopolskiego Związku Zawodowego „Inicjatywa Pracownicza”.

„Związek zawodowy chce skoncentrować się na ochronie praw i interesów wszystkich osób pracujących w spółce wydającej pismo, dążeniu do transparentnych i sprawiedliwych zasad współpracy z wydawcą oraz zabieganiu o godne warunki pracy, bezpieczeństwo i rozwój” – napisano w komunikacie.

Nie podano w nim jednak, kto wszedł do władz nowej organizacji. Pracownicy tygodnika nie chcieli pod koniec sierpnia rozmawiać z dziennikarzem „Press” Krzysztofem Boczkiem o związku („Zakazane związki”, „Press” 9/10 2025), jednak Prezydium Związku odpowiedziało swoistym oświadczeniem na jego e-mail z dziennikarskimi pytaniami: „Związek powstał, by chronić interesy osób pracujących dla spółki i by poprawić relacje pracowników z Zarządem”.

Autorzy zaprzeczyli, jakoby zmiany właścicielskie miały wpływ na powstanie organizacji związkowej: „Związek powstał teraz, bo teraz się do tego ruchu zmobilizowaliśmy i teraz pojawili się chętni”.

***

To tylko fragment tekstu Katarzyny Pachelskiej. Pochodzi on z najnowszego numeru „Press”. Przeczytaj go w całości w magazynie.

„Press” do nabycia w dobrych salonach prasowych lub online (wydanie drukowane lub e-wydanie) na e-sklep.press.pl.

Czytaj też: Nowy „Press”: Michał Przedlacki, afera z książką Opolskiej i kto zarabia na AI

Press

Katarzyna Pachelska

* Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter
Pressletter
Ta strona korzysta z plików cookies. Korzystając ze strony bez zmiany ustawień dotyczących cookies w przeglądarce zgadzasz się na zapisywanie ich w pamięci urządzenia. Dodatkowo, korzystając ze strony, akceptujesz klauzulę przetwarzania danych osobowych. Więcej informacji w Regulaminie.