Nakład "Faktu" wg Komisji Europejskiej to 241 tys.
Komisja Europejska ogłosiła rozpoczęcie szeroko zakrojonego śledztwa w sprawie pluralizmu mediów w Unii. Start był jednak nieudany - pisze "Gazeta Wyborcza".
Komisja Europejska chce zbadać stopień koncentracji mediów w poszczególnych krajach oraz to, czy są na nie wywierane naciski polityczne. Zaczęło się jednak od kiksu. W opublikowanym wczoraj przez Komisje dokumencie, który miał zawierać podstawowe informacje o rynkach medialnych, roi się od błędów. Np. w tabelce opisującej polskie media brakuje telewizji TVN, ale jest TV Wisła (nie nadaje od blisko 10 lat). Średni nakład "Gazety" w 2004 r. to według dokumentu 171 tys. egzemplarzy (w rzeczywistości ponad 550 tys.), nakład bulwarowego "Faktu" obniżono z ponad 700 tys. do 241 tys. Jako źródło tych danych podano raport Światowego Stowarzyszenia Wydawców Gazet (WAN). - Rzeczywiście, w raporcie "World Press Trends" za 2005 r. były błędne dane, zresztą nie tylko o rynku polskim, ale stowarzyszenie poprawiło je. Komisja Europejska powinna używać właściwej wersji - mówi Maciej Hoffman, dyrektor generalny Izby Wydawców Prasy. Co na to Bruksela? - W trybie pilnym dokonamy korekty tych danych. Sprawdzimy, czy pomyłki nie zakradły się do tych fragmentów, które dotyczą innych krajów UE. Jest dla nas bardzo ważne, żeby dalsze badanie Komisji Europejskiej opierało się na prawdziwych danych - zapewnia "Gazetę" Mikołaj Dowgielewicz, rzecznik unijnej komisarz Margot Wallstrom, która (razem z inną komisarz, Viviane Reding) będzie odpowiadać za badanie pluralizmu. Śledztwo w sprawie medialnego pluralizmu Bruksela rozpoczęła pod naciskiem m.in. organizacji pozarządowych, które od dawna zwracały uwagę, że nie we wszystkich krajach UE można mówić o medialnej różnorodności (np. we Włoszech imperium ekspremiera i miliardera Silvia Berlusconiego kontroluje 65 proc. rynku reklamy w telewizji).(oprac. BW, 17.01.2007)










