Dział: PUBLIC RELATIONS

Dodano: Luty 11, 2022

Narzędzia:

Drukuj

Drukuj

Kury na wizji. Atak branży drobiarskiej na TVN to zły PR

W materiale zostały wykorzystane nagrania Otwartych Klatek, Fundacji Viva! i nagrania własne TVN (fot. materiały prasowe)

To był mocny materiał. Gdy w sobotę, 5 lutego, na antenie TVN 24 wyemitowano reportaż Filipa Folczaka "Śmierć kur" - w którym autor pokazał, jak wygląda masowa hodowla kur w Polsce - było jasne, że branża drobiarska nie będzie milczeć. I rzeczywiście przedstawiciele branży zaatakowali. - Wojna z mediami nie ma sensu - chłodzą gorące głowy specjaliści od PR.

Autor reportażu Filip Folczak zatrudnił się w jednej z firm, aby zobaczyć, jak wygląda opieka nad kurczakami. Minikamerą rejestrował to, co działo się za drzwiami zakładu. W pracach nad reportażem brały udział również stowarzyszenia ekologiczne, które przekazały dziennikarzowi własne nagrania z ferm. W reportażu pokazano m.in., jak firmy pozbywają się niepotrzebnych kurczaków (w hodowli liczą się jedynie kury), mieląc je żywcem.

Wojna z mediami i płaczliwy ton

Na reportaż szybko zareagowali przedstawiciele branży drobiarskiej. Dyrektor generalny Krajowej Rady Drobiarstwa przesłał do mediów oświadczenie, w którym określa reportaż mianem zmanipulowanego. Podkreśla, że oczekuje od TVN i autorów publicznego przyznania się do spreparowania materiałów, które pochodziły od "organizacji pseudoekologicznych", oraz oświadczenia, że materiał łamie zasady etyki dziennikarskiej. Wezwał do natychmiastowych przeprosin dla tysięcy rolników i hodowców drobiu.

Michał Zębik, senior account manager w agencji Good One PR, podkreśla, że jedna z podstawowych zasad public relations mówi, aby nie walczyć z mediami. - Wyciąganie ciężkich dział, wytykanie błędów, domaganie się przeprosin i przyznania do winy jest tutaj nie na miejscu, zwłaszcza gdy płyną ze strony branży, która niejeden grzech ma na sumieniu - mówi Zębik.

Jak zaznacza, reakcja na materiał dziennikarski być może jest uzasadniona, ale nie powinna być tak nerwowa, a ton oświadczenia tak oskarżycielski.

Tak samo ocenia oświadczenie rady Szymon Sikorski, prezes i założyciel agencji Publicon. Dodaje jednak, że rolą rady jest obrona dobrego imienia branży, więc nikogo nie powinno dziwić, że zdecydowała się odnieść do programu. Porównuje ton wypowiedzi Rady do "tonu obrażonego dziecka", jedynie eskalującego konflikt. W jego opinii ta wypowiedź potęguje problem i "nakręca" niechęć branż do środowisk prozwierzęcych. 

Drobiarze: Pokazaliście nas jak przestępców

Według KRD reporterzy sugerowali widzom, że filmy wykonane w 2016 roku w Australii były zrealizowane w polskich hodowlach. Na nagraniach miały pojawić się wycofane w 2012 roku klatki bateryjne, co w opinii rady jednoznacznie wskazuje, iż wykorzystano treści nieaktualne.

KRD stwierdza również, że szczytem manipulacji jest "scenka, w której dziennikarz udaje, że dzwoni do zakładów lęgowych drobiu (...). Nagranie, którego słuchamy, to rzekome wypowiedzi z zakładów wylęgowych, bardzo podobne do tych, które w grudniu 2020 roku na swoimi kanale udostępniła Fundacja Viva". W wyemitowanym w TVN 24 materiale reporter wyjaśnia jednak, że zakłady nie chciały z nim rozmawiać, a odtworzone nagranie jest opatrzone podpisem, że udostępniła je Fundacja Viva!.

W rozmowie z "Presserwisem" do zarzutów KRD odniosła się Marta Korzeniak, rzeczniczka prasowa Otwartych Klatek - organizacji, która od 2012 roku promuje rozwiązania, które zapobiegają cierpieniu zwierząt. Jej zdaniem zarzuty są całkowicie bezpodstawne. - Wszystkie materiały użyte w reportażu były odpowiednio podpisane, także nagrania z innych krajów - stwierdza.

Do oświadczenia odniosła się również redakcja TVN24. Mateusz Sosnowski, zastępca redaktora naczelnego TVN24 i dyrektor departamentu news digital, w oficjalnym piśmie jednoznacznie stwierdza, że "nie można zgodzić się z zarzutami zawartymi w piśmie KRD".

"Wszystkie materiały wykorzystane w tym reportażu, (...) które nie zostały zrealizowane przez dziennikarzy TVN24, zostały wyraźnie oznaczone źródłem ich pochodzenia" - czytamy. Sosnowski dodaje, że materiały pochodzą z wiarygodnych źródeł, które umożliwiały ich weryfikację.

Dyrektor odniósł się również do zarzutu KRD, jakoby drobiarze byli przedstawieni jako "przestępcy". "Z reportażu wynika, że stosowane praktyki w Polsce, jak maceracja, chów klatkowy i masowy chów brojlerów, są całkowicie legalne i standardowe" - wyjaśnia w piśmie i dodaje, że na ten temat wypowiada się w materiale Minister Rolnictwa i Rozwoju Wsi Henryk Kowalczyk, który wskazuje na zgodność tych praktyk z obowiązującym w Polsce prawem.

Manipulujący wegetarianin przeciwko hodowli drobiu

KRD w oświadczeniu pisze również: "Niedawno słyszeliśmy o konieczności obrony wolnych i niezależnych mediów, bo są one gwarantem obiektywnej informacji. Zgadzamy się z takimi wartościami. Natomiast materiał przedstawiony przez nadawcę z pozbawieniem naszej branży możliwości przedstawienia kontrargumentów do zmanipulowanych informacji jest zaprzeczeniem tych wartości". W tym samym pismie KRD określa Filipa Folczaka mianem "manipulującego wegetarianina", który nie liczy się z polską gospodarką.

Karolina Obajtek z Propsy PR, pierwszej w Polsce agencji PR dla NGO i projektów społecznych, wyjaśnia, że z punktu widzenia ochrony interesów KRD IG najistotniejszy jest argument dotyczący niezaproszenia przedstawicieli branży do debaty po emisji materiału.

- To najmocniejsza broń tej strony sporu i na nim powinna opierać się cała argumentacja, ponieważ narusza zasadę dopuszczania do głosu podmiotów sporu - mówi.

Warto podkreślić, że po premierze programu na antenie TVN 24 przeprowadzono dyskusję, w której udział wzięli: Maria Madej z organizacji Otwarte Klatki i Cezary Wyszyński z fundacji Viva!, a także posłanka Zielonych Małgorzata Tracz (Koalicja Obywatelska) i poseł Dariusz Klimczak z Polskiego Stronnictwa Ludowego. Nie zaproszono jednak żadnego przedstawiciela branży drobiarskiej.

Michał Zębik z Good One PR stwierdza, że mówienie o zmowie mającej na celu zniszczenie polskiego drobiarstwa nie służy dyskusji, a domaganie się sprostowania nie ma sensu. - Materiału nie da się już "odzobaczyć" - stwierdza. Uważa, że Krajowa Rada Drobiarstwa mogłaby zgłosić skargi na materiał do Rady Etyki Mediów, ale przede wszystkim powinna skupić się na przestrzeganiu zasad etycznych i prawnych przez firmy z branży oraz na promowaniu dobrych praktyk oraz uczciwej komunikacji. - Powinna przedstawiać jak najwięcej dobrych działań podejmowanych przez branżę, tak by docelowo to konsumenci dostrzegali nierzetelność materiałów wideo. Będzie to zdecydowanie lepszą obroną niż pełne oburzenia listy - podpowiada ekspert.

Filip Folczak na razie nie odnosi się do zamieszania - od końca stycznia relacjonuje dla Eurosportu i TVN 24 zimowe igrzyska olimpijskie. 

(KAP, 11.02.2022)

Pozostałe tematy weekendowe

Otwarte magazyny. Największe pisma w USA poradziły sobie w...
Spośród dzienników to "Super Express" zarobił najwięcej na...
Opowieści kwerendalne. Rzecz o warsztacie...
* Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter
Pressletter
Ta strona korzysta z plików cookies. Korzystając ze strony bez zmiany ustawień dotyczących cookies w przeglądarce zgadzasz się na zapisywanie ich w pamięci urządzenia. Dodatkowo, korzystając ze strony, akceptujesz klauzulę przetwarzania danych osobowych. Więcej informacji w Regulaminie.