Dział: INTERNET

Dodano: Wrzesień 30, 2019

Narzędzia:

Drukuj

Drukuj

Polscy wydawcy krytykują Google za chęć obejścia dyrektywy o prawie autorskim

Google nie złoży broni i będzie wpływał na to, żeby opóźniać i komplikować proces implementacji dyrektywy - uważa Stanisław Trzciński (fot. Gregory Varnum, Wikimedia Commons, CC BY-SA 4.0)

Google nadużywa swojej monopolistycznej pozycji - uważa Izba Wydawców Prasy. W zeszłym tygodniu gigant zapowiedział, że nie będzie płacił francuskim wydawcom za wyświetlanie ich tekstów w swojej wyszukiwarce. Francja będzie pierwszym krajem, który wprowadza takie przepisy na podstawie unijnej dyrektywy o prawie autorskim. 

Zdaniem Izby Wydawców Prasy to kolejny dowód na to, że Google "nadużywa swojej monopolistycznej pozycji, tym razem chcąc wymusić na francuskich wydawcach zrzeczenie się przysługującego im prawa, pod groźbą usunięcia materiałów prasowych ze wszystkich swoich serwisów". Zdaniem IWP Google zamierza obejść prawo, "ograniczając równocześnie dostęp do informacji i wolność wypowiedzi". IWP dodaje, że dla koncernu twórcy i użytkownicy internetu są mniej istotni niż mechanizmy dochodowe. Izba zapowiedziała, że w celu ochrony praw wydawców będzie współpracowała z innymi wydawcami europejskimi.

Google może naciskać na polski rząd

Stanisław Trzciński, kulturoznawca i szef STX Music Solutions, był ekspertem ze strony twórców podczas spotkań o dyrektywie z eurodeputowanymi i przedstawicielami polskiego rządu. Zaznacza, że jest za wcześnie, by móc zinterpretować zapowiedzi Google. - Nie wiemy, jaka jest ostateczna treść francuskiej ustawy i co konkretnie zrobi koncern. Inna sprawa, że Google nie złoży broni i będzie wpływał na to, żeby opóźniać i komplikować proces implementacji dyrektywy w tych krajach, w których ma duże wpływy, a do takich należy Polska. Google ma bardzo dobre relacje z partią rządzącą, ale też z opozycją - mówi.

- Każdy ma prawo podejmować decyzje biznesowe, jakie uważa za stosowne. Ale ważne, żeby przestrzegał prawa ze wszystkimi tego konsekwencjami. Kto jednak na tej decyzji straci, a kto zyska, to się dopiero okaże – zaznacza Krzysztof Jedlak, redaktor naczelny "Dziennika Gazety Prawnej".

Zdaniem Stanisława Trzcińskiego Google może naciskać na polski rząd czy urzędników odpowiedzialnych za wdrożenie dyrektywy. - Rozmaite kije w szprychy mogą jednak tylko opóźnić lub skomplikować ten proces, ale go nie odwołają – podkreśla Trzciński.

Google zamieści "bardzo krótkie fragmenty" artykułów

Francja jako pierwszy kraj zaimplementuje dyrektywę Unii Europejskiej ws. prawa autorskiego i praw pokrewnych na jednolitym rynku cyfrowym, ustawa wejdzie w życie 24 października. Google oświadczył, że nie będzie pokazywał fragmentów artykułów na swoich stronach, a jedynie linki i "bardzo krótkie fragmenty", za które w myśl nowych przepisów nie będzie musiał płacić wydawcom.

Wiceprezes Google Richard Gingras stwierdził w środę na oficjalnym blogu firmy, że "wyniki wyszukiwania muszą być określane na podstawie ich trafności, a nie partnerstwa biznesowego". 

Kraje UE mają dwa lata na zaimplementowanie przyjętej w kwietniu dyrektywy. W końcowym głosowaniu przeciwko była Polska i pięć innych państw. Najwięcej kontrowersji wzbudziły dwa artykuły: artykuł 17 (dawniej artykuł 13) wprowadzający obowiązek filtrowania treści pod kątem praw autorskich i artykuł 11 dotyczący tzw. praw pokrewnych dla wydawców prasowych.

Galeria: "The Kominsky Method" w Netfliksie

(JSX, 30.09.2019)

* Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter
Pressletter
Ta strona korzysta z plików cookies. Korzystając ze strony bez zmiany ustawień dotyczących cookies w przeglądarce zgadzasz się na zapisywanie ich w pamięci urządzenia. Dodatkowo, korzystając ze strony, akceptujesz klauzulę przetwarzania danych osobowych. Więcej informacji w Regulaminie.