Dział: PRASA

Dodano: Luty 14, 2019

Narzędzia:

Drukuj

Drukuj

Kto reprezentuje środowisko, czyli SDP uderza w REM

Prezes Krzysztof Skowroński podkreślił, że SDP to największa i najstarsza organizacja dziennikarska w Polsce, która nie uczestniczy w pracach REM (screen Youtube/Telewizja Republika)

Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich zarzuciło Radzie Etyki Mediów, że "nie reprezentuje środowiska dziennikarskiego w Polsce". Lecz zdaniem dziennikarzy - również ono takim reprezentantem nie jest. 

Zarząd główny SDP wydał w środę stanowisko na temat Rady Etyki Mediów w związku z tym, że REM krytycznie oceniła materiały TVP na temat zamordowanego w styczniu prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza. Rada zrobiła to na prośbę Związku Miast Polskich. Skupiła się na materiałach z 2018 roku i stwierdziła, że "w żadnej z analizowanych przez REM publikacji nie dano Pawłowi Adamowiczowi szansy odparcia zarzutów, przedstawienia argumentów zaprzeczających oskarżeniom formułowanym wprost, między wierszami, lub w tytułach zniekształcających rzeczywisty przebieg opisywanych wydarzeń lub naginających fakty tak, by przemawiały przeciwko prezydentowi Gdańska".

Na to odpowiedziało SDP. "Rada ta nie reprezentuje środowiska dziennikarskiego w Polsce, a głoszone przez nią »stanowisko« jest prezentacją subiektywnych ocen wąskiej grupy osób związanych z Stowarzyszeniem Dziennikarzy RP" – napisano w oświadczeniu podpisanym m.in. przez prezesa SDP Krzysztofa Skowrońskiego. Dodano, że po opuszczeniu Konferencji Mediów Polskich (która powołuje REM) przez m.in. Polskie Radio, TVP i SDP "w niczym nie przypomina Rady, która była tworzona przez całe środowisko dziennikarskie".

Z takim stanowiskiem szybko "w pełni zgodziła się" TVP - także wydając w środę oświadczenie krytykujące REM. "Oświadczenie Rady Etyki Mediów ma charakter manifestu politycznego, a nie rzetelnej i merytorycznej oceny konkretnych materiałów" – napisała TVP w komunikacie.

"Nie mogę odpędzić nurtującego mnie pytania kogo reprezentuje SDP?" – zapytał na Twitterze Krzysztof Luft, były członek KRRiT.

- Przypominam, że także SDP nie reprezentuje wszystkich środowisk dziennikarskich - tłumaczy Jan Ordyński, reprezentujący Towarzystwo Dziennikarskie. - Istnieją przykładowo Stowarzyszenie Dziennikarzy Katolickich, Towarzystwo Dziennikarskie, Stowarzyszenie Dziennikarzy RP. Nie bardzo rozumiem, dlaczego SDP nie odnosi się rzeczowo do zarzutów REM. Podejrzewam, że to prostu reakcja na krytykę kolegów – ocenia.

- Po ostatniej zmianie rządu z Konferencji Mediów Polskich wyszły takie podmioty, jak TVP czy Polskie Radio. Zatem oczywiste, że będzie miał rację ten, kto powie, iż Konferencja jest ciałem mniej reprezentatywnym niż kiedyś. Ale Rada Etyki Mediów funkcjonuje i wciąż staramy się, by nasze oświadczenia służyły podnoszeniu etyki dziennikarskiej – mówi Ryszard Bańkowicz, szef REM. A odnosząc się do zarzutu TVP, że Rada wydała "manifest polityczny", dodaje: - Gdzie jest polityka w stwierdzeniu: "w sytuacji konfliktowej daj głos drugiej stronie"? To po prostu zasada uczciwego dziennikarstwa.

- REM nie ma autorytetu w środowisku, SDP jest stowarzyszeniem zaangażowanym politycznie. Mogę powiedzieć, że to "godni siebie" rywale. Mamy przewidywalną wymianę ciosów, z której absolutnie nic nie wynika – stwierdza Andrzej Stankiewicz z Onet.pl.

- Dla mnie orzeczenie REM jest rzetelne i oddaje uczciwie sytuację, z jaką mieliśmy do czynienia. Samo stowarzyszenie SDP jest mocno kojarzone z PiS, więc nie przyjmuje do wiadomości stanowisk niekorzystnych zarówno dla swojego zaplecza politycznego, jak i zawodowego – dodaje Jan Ordyński.

(SK, 14.02.2019)

* Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter

Zapisz się na nasz newsletter i bądź na bieżąco z najświeższymi informacjami ze świata mediów i reklamy. Pressletter

Press logo

Dział: PRASA

Dodano: Luty 14, 2019

Narzędzia:

Drukuj

Drukuj

Rosyjska policja zabrała komputer, gazeta się nie ukaże

"Pskowskaja Gubernija" w 2014 roku opublikowała głośne artykuły o poległych na wschodzie Ukrainy żołnierzach z rosyjskich jednostek stacjonujących w obwodzie pskowskim. (fot. Bank Phrom/Unsplash.com)

Ukazująca się w Pskowie, na zachodzie Rosji, regionalna gazeta "Pskowskaja Gubernija" nie zdoła wydać najbliższego numeru po tym, jak podczas rewizji policji skonfiskowany został komputer, na którym go przygotowywano - podało w czwartek radio Echo Moskwy.

Do rewizji doszło w środę. Policja przyszła także do miejscowego biura opozycyjnej partii Jabłoko, które znajduje się w tym samym budynku.

Tego samego dnia przeszukania odbyły się również w redakcji informacyjnego portalu internetowego Pskowskaja Lenta Nowostiej. Rewizję prowadzili funkcjonariusze z wydziału ds. bezpieczeństwa ekonomicznego i przeciwdziałania korupcji.

Gazeta "Pskowskaja Gubernija" w 2014 roku opublikowała głośne artykuły o poległych na wschodzie Ukrainy żołnierzach z rosyjskich jednostek stacjonujących w obwodzie pskowskim.

Pskowskaja Lenta Nowostiej została niedawno ukarana grzywną w związku ze sprawą dziennikarki Swietłany Prokopjewej, oskarżonej o publiczne usprawiedliwianie terroryzmu. Nie jest jasne, czy rewizja w gazecie "Pskowskaja Gubernija" związana jest również z tym śledztwem. Prokopjewa była w przeszłości redaktor naczelną tej gazety.

Sprawdź, o czym piszemy
w najnowszym numerze

Okładka

(PAP, 14.02.2019)

* Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter

Zapisz się na nasz newsletter i bądź na bieżąco z najświeższymi informacjami ze świata mediów i reklamy. Pressletter

Press logo
Ta strona korzysta z plików cookies. Korzystając ze strony bez zmiany ustawień dotyczących cookies w przeglądarce zgadzasz się na zapisywanie ich w pamięci urządzenia. Dodatkowo, korzystając ze strony, akceptujesz klauzulę przetwarzania danych osobowych. Więcej informacji w Regulaminie.