Dział: TELEWIZJA

Dodano: Luty 12, 2019

Narzędzia:

Drukuj

Drukuj

Rada Etyki Mediów: Paweł Adamowicz był obiektem oszczerstw ze strony TVP

REM stwierdziła, że w publikacjach TVP na temat Pawła Adamowicza ich autorzy złamali pięć z siedmiu zasad zapisanych w Karcie Etycznej Mediów (screen Wiadomosci.tvp.pl)

Rada Etyki Mediów uznała, że autorzy wyemitowanych w TVP materiałów na temat prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza manipulowali faktami, sugestiami i domniemaniami tak, by przedstawić go jako osobę niegodną zaufania.

Związek Miast Polskich poprosił Radę Etyki Mediów o sprawdzenie, czy materiały TVP i innych mediów publicznych na temat zamordowanego prezydenta Pawła Adamowicza od początku 2016 roku "mieściły się w granicach uczciwości, rzetelności oraz staranności, wymaganych i określonych w zasadach etyki zawodowej dziennikarza". REM skupiła się na kilkunastu publikacjach TVP, głównie z 2018 roku.

"W żadnej z analizowanych przez REM publikacji nie dano Pawłowi Adamowiczowi szansy odparcia zarzutów, przedstawienia argumentów zaprzeczających oskarżeniom formułowanym wprost, między wierszami, lub w tytułach zniekształcających rzeczywisty przebieg opisywanych wydarzeń lub naginających fakty tak, by przemawiały przeciwko prezydentowi Gdańska. Był obiektem oszczerstw, ale nie miał prawa do obrony" – czytamy w oświadczeniu Rady, opublikowanym w poniedziałek na stronie internetowej Związku Miast Polskich.

Rada Etyki Mediów stwierdziła, że w publikacjach na temat Pawła Adamowicza ich autorzy złamali pięć z siedmiu zasad zapisanych w Karcie Etycznej Mediów: prawdy, obiektywizmu, oddzielania informacji od komentarza, szacunku i tolerancji oraz pierwszeństwa dobra odbiorcy.

"REM nie ma jednak wiedzy, doświadczenia, a przede wszystkim kompetencji, by dociekać – o co prosili autorzy pisma Związku Miast Polskich – czy złamanie wskazanych zasad etyki dziennikarskiej wobec Pawła Adamowicza można uznać za okoliczność związaną z zamachem na jego życie" – kończy oświadczenie Rada Etyki Mediów, które podpisał jej przewodniczący Ryszard Bańkowicz.

Do oświadczenia REM odniósł się w poniedziałek na Twitterze szef Telewizyjnej Agencji Informacyjnej Jarosław Olechowski. "W stanowisku Rady Etyki Mediów brakuje konkretnych przykładów naruszeń zasad, o których wspomina w wydanym oświadczeniu. Ma ono charakter stanowiska politycznego, a nie rzeczowej i merytorycznej opinii. Rada w przeszłości wydawała opinie nacechowane ideologiczne, a nie merytoryczne" - podkreślił.

"Nie możemy o tym milczeć, bo milczenie jest bliskie obojętności. Polska zasługuje na media publiczne wysokiej jakości. Odbudowa wiarygodności telewizji polskiej nie będzie prosta, ale głęboko wierzę, że nastąpi ona prędzej niż wyobrażają to sobie osoby odpowiedzialne za obecny stan TVP" – skomentowała oświadczenie REM Aleksandra Dulkiewicz, pełniąca obowiązki prezydenta Gdańska.

Telewizja Polska w styczniu zapowiedziała, że wystąpi na drogę sądową przeciwko muzykowi Krzysztofowi Skibie, dziennikarzowi "Gazety Wyborczej" Wojciechowi Czuchnowskiemu, rzecznikowi praw obywatelskich Adamowi Bodnarowi i prof. Wojciechowi Sadurskiemu za wiązanie jej ze śmiercią prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza.

Zdaniem Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka, zapowiedź pozwów TVP, należy uznać za "formę tłumienia debaty dotyczącej funkcjonowania mediów publicznych i próbę wywarcia skutku nazywanego w orzecznictwie Europejskiego Trybunału Praw Człowieka efektem mrożącym, który ma na celu zniechęcenie do zabierania głosu na dany temat".

Na pogrzebie Pawła Adamowicza, jego przyjaciel i były polityk Aleksander Hall, podkreślał, że prezydenta Gdańska "dyskwalifikowano moralnie", przedstawiając w mediach państwowych.

TVP była też mocno krytykowana przez komentatorów za manipulowanie przekazem podczas transmisji z pogrzebu.

(KOZ, 12.02.2019)

* Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter

Zapisz się na nasz newsletter i bądź na bieżąco z najświeższymi informacjami ze świata mediów i reklamy. Pressletter

Press logo

Dział: TELEWIZJA

Dodano: Luty 12, 2019

Narzędzia:

Drukuj

Drukuj

Disney straci setki milionów dolarów z tytułu sprzedaży licencji serwisom

Na początku serwis Disneya ma oferować 5 tys. godzin programów

W związku z uruchomieniem własnego serwisu streamingowego koncern medialny Disney utraci ważne źródło przychodu, jakim są wpływy ze sprzedaży praw licencyjnych do kontentu zewnętrznym graczom tego rynku.

Jak donosi serwis branżowy BroadbandTVNews, tylko zakończenie współpracy z Netfliksem spowoduje, że amerykański koncern nie zarobi w tym roku z tego tytułu 150 mln dol.

Disney zdecydował się na wycofanie z większości umów z zewnętrznymi serwisami streamingowymi w związku z planowanym na końcówkę tego roku startem serwisu Disney+. W jego ofercie znajdą się pozycje z biblioteki programowej Disneya i koncernu medialnego 21st Century Fox (Disney jest w trakcie jego przejęcia).

Na początku serwis ma oferować w sumie 5 tys. godzin programów, w tym 7 tys. odcinków seriali i 500 filmów.

(LL, 12.02.2019)

* Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter

Zapisz się na nasz newsletter i bądź na bieżąco z najświeższymi informacjami ze świata mediów i reklamy. Pressletter

Press logo
Ta strona korzysta z plików cookies. Korzystając ze strony bez zmiany ustawień dotyczących cookies w przeglądarce zgadzasz się na zapisywanie ich w pamięci urządzenia. Dodatkowo, korzystając ze strony, akceptujesz klauzulę przetwarzania danych osobowych. Więcej informacji w Regulaminie.