Dział: PRASA

Dodano: Luty 04, 2019

Narzędzia:

Drukuj

Drukuj

PKN Orlen przygotowuje się do badania due dilligence Ruchu

Oprócz PKN Orlen w ratowanie Ruchu miała zaangażować się Poczta Polska (fot. materiały prasowe)

PKN Orlen wybrał doradcę, który przeprowadzi szczegółowe badanie kondycji finansowej Ruchu. Analizy mają ruszyć lada dzień. Jednocześnie nadzorca sądowy oficjalnie potwierdził informację o zakończeniu prac nad planem restrukturyzacji Ruchu i przekazaniu dokumentów do sądu.

"Plan naprawy zakłada utrzymanie przedsiębiorstwa w ruchu przez najbliższe miesiące oraz wydzielenie dwóch zorganizowanych części przedsiębiorstwa w celu ich sprzedaży na rzecz inwestorów" - informuje w oświadczeniu firma Zimmerman Filipiak Restrukturyzacje, nadzorca sądowy Ruchu. Przedmiotem sprzedaży mają być segment detaliczny, czyli działalność handlowa prowadzona w sieci kiosków własnych i segment kolportażowy obejmujący m.in. kolportaż prasy, obsługę logistyczną "Paczki w RUCHu" oraz dostawy prenumerat.

Nadzorca potwierdza też, że Ruch złożył w sądzie wniosek o otwarcie drugiego przyspieszonego postępowania układowego w celu zawarcia układu częściowego ze średnimi wydawcami, których długi sięgają od 100 tys. do 1 mln złotych. "Jeżeli sąd otworzy drugie postępowanie restrukturyzacyjne, będziemy mieli do czynienia z głosowaniem nad dwoma układami częściowymi, jednym dedykowanym wydawcom z wierzytelnościami powyżej 1 mln zł, drugim – skierowanym pod adresem mniejszych wydawców" – czytamy w oświadczeniu nadzorcy.

Jeden z potencjalnych inwestorów, angażujący się w pomoc pogrążonemu w długach dystrybutorowi, to PKN Orlen. – Kończymy przygotowania do podpisania umowy z doradcą, który przeprowadzi proces due dilligence. Dopóki nie podpiszemy umowy, nie podajemy, kto nim jest – mówi nam Joanna Zakrzewska, rzeczniczka prasowa koncernu. Zaznacza, że badanie potrwa kilka tygodni, a przedstawione wnioski "będą podstawą do podjęcia decyzji biznesowych".

Orlen postanowił zakończyć również wieloletnią współpracę z Kolporterem na dostarczanie prasy. - Rozwiązanie umowy odbyło się zgodnie z wszystkimi zawartymi w niej zapisami - informuje Dariusz Materek, rzecznik prasowy Kolportera. Dodaje, że o powody tej decyzji trzeba pytać Orlen, który podjął taką decyzję.

Wcześniej na przejęcie Ruchu przez Alior Bank zgodził się UOKiK.

Ruch otrzymał już jednak zastrzyk gotówki ze strony Orlenu. – Wykupiliśmy produkty z tak zwanego obszaru szybkiej sprzedaży – mówi Zakrzewska. Są to m.in. papierosy. Orlen wykupił je i przekazał Ruchowi w komis. Kwota transakcji opiewała na około 20 mln zł. 

Dodatkowo, według informacji "Pulsu Biznesu", Rada Wierzycieli Ruchu wyraziła zgodę na zbycie dwóch działek za łączną kwotę 1,4 mln zł, a obejmujący je hipoteką Alior Bank zgodził się, by tylko połowę z tej sumy przeznaczono na zmniejszenie salda kredytu. Druga połowa miałaby zostać w Ruchu. 

(KW, 04.02.2019)

* Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter

Zapisz się na nasz newsletter i bądź na bieżąco z najświeższymi informacjami ze świata mediów i reklamy. Pressletter

Press logo

Dział: PRASA

Dodano: Luty 04, 2019

Narzędzia:

Drukuj

Drukuj

Fotoreporterzy: komentarz prezesa PAP jest skandaliczny

Pismo w czwartek ma trafić do Krzysztofa Czabańskiego (fot. Facebook/Maksymilian Rigamonti)

Fotoreporterzy Maksymilian Rigamonti i Donat Brykczyński zbierają podpisy pod pismem do przewodniczącego Rady Mediów Narodowych dotyczącym nieprzedłużenia przez Polską Agencję Prasową kontraktów czterem fotoreporterom.

Jak informowaliśmy, PAP nie przedłużyła umów z Jackiem Turczykiem, Bartłomiejem Zborowskim, Stachem Leszczyńskim i Marcinem Kmiecińskim. Maksymilian Rigamonti napisał o tym w piątek na Facebooku. Prezes PAP Wojciech Surmacz skomentował na Twitterze jego post: „Tak się kończy »dojenie« PAP Foto”.

Rigamonti i Brykczyński napisali do Krzysztofa Czabańskiego, przewodniczącego RMN: „Odebraliśmy to jako sugestię, że fotografowie okradali PAP i dlatego zostali zwolnieni. Uważamy za skandaliczne zarówno formę zwolnienia fotografów jak i komentarz prezesa PAP”.

W piśmie podkreślono, iż podpisani pod nim ludzie mediów oczekują „że prezes PAP natychmiast przedstawi dowody, że zwolnieni dziennikarze »doili« – czyli okradali PAP. Jeśli tego nie zrobi, oczekujemy jego natychmiastowego odwołania z pełnionej funkcji oraz ponownego nawiązania współpracy przez Polską Agencję Prasową ze zwolnionymi fotoreporterami”.

Wojciech Surmacz wyjaśnia, że słowo „dojenie” było skrótem myślowym, „wynikającym z poetyki Twittera i odnosiło się do nadmiernych wydatków PAP na usługi fotograficzne”.

- Nie postawiłem nikomu zarzutu okradania PAP. Jeśli komuś "dojenie" kojarzy się z okradaniem pracodawcy i zna takie przypadki, to powinien je zgłosić odpowiednim organom. Maksymilian Rigamonti nie pracuje w PAP. Stanął w obronie kolegów, co dobrze o nim świadczy, ale nie usprawiedliwia faktu, że cała akcja – zupełnie niepotrzebnie - nabrała emocjonalnego podtekstu. Jeśli Rigamonti podjął się reprezentowania interesów firm swoich kolegów i chciałby rzetelnie podejść do sprawy, to mógłby przedstawić problem bardziej merytorycznie - zaznaczył Surmacz.

Trwa zbiórka podpisów pod pismem, które od dziś do środy będzie wystawione w siedzibie Press Club Polska przy Alejach Ujazdowskich w Warszawie od godz. 10 do 18. W czwartek ma zostać wręczone Krzysztofowi Czabańskiemu.

(PAZ, 04.02.2019)

* Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter

Zapisz się na nasz newsletter i bądź na bieżąco z najświeższymi informacjami ze świata mediów i reklamy. Pressletter

Press logo
Ta strona korzysta z plików cookies. Korzystając ze strony bez zmiany ustawień dotyczących cookies w przeglądarce zgadzasz się na zapisywanie ich w pamięci urządzenia. Dodatkowo, korzystając ze strony, akceptujesz klauzulę przetwarzania danych osobowych. Więcej informacji w Regulaminie.