Dział: PRASA

Dodano: Grudzień 17, 2018

Narzędzia:

Drukuj

Drukuj

Policja zrezygnowała z przesłuchania Wojciecha Cieśli

Wojciech Cieśla jednak nie będzie przesłuchiwany przez policję (screen: TVN24.pl)

Policja zrezygnowała z przesłuchania dziennikarza tygodnika "Newsweek Polska" Wojciecha Cieśli w sprawie jego artykułu o Mariuszu Muszyńskim. Poprosiła o pisemne wyjaśnienia, bo dochodzenie nadal jest prowadzone.

Chodzi o tekst pt. "Dubler" opisujący sylwetkę wiceprezesa Trybunału Konstytucyjnego, opublikowany 13 sierpnia w "Newsweeku". Jego autor Wojciech Cieśla otrzymał wezwanie na policję datowane na 23 listopada. Dziennikarz miał się stawić na przesłuchanie 30 listopada. Nie zrobił tego, bo - jak tłumaczył - pismo otrzymał dzień wcześniej (29 listopada) i nie mógł zmienić swoich planów. Redakcja poprosiła o wyznaczenie innego terminu przesłuchania. – Teraz dostaliśmy kolejne pismo, w którym policja już mnie nie wzywa, ale prosi, byśmy odpowiedzieli na pytania – informuje "Presserwis" Cieśla. "Przesłuchanie Wojciecha Cieśli w charakterze świadka w dniu 30 listopada 2018 roku w Komendzie Rejonowej Policji Warszawa III jest nieaktualne. Proszę jedynie udzielić odpowiedzi na pytania skierowane w uprzednim piśmie" - napisała policja. Chce ona wiedzieć, czy Cieśla był jedynym autorem artykułu "Dubler", "czy artykuł przed jego opublikowaniem był poddany kontroli przez inne osoby, jak chociażby redaktora naczelnego pisma" i "czy Wojciech Cieśla posiadał stosowną zgodę od Mariusza Muszyńskiego do opublikowania artykułu". – Mój mecenas przygotuje odpowiedzi – mówi Cieśla.

Komenda Rejonowa Policji Warszawa III nie odpowiada, dlaczego zrezygnowała z przesłuchania Cieśli. - Wszelkie pytania proszę kierować do Prokuratury Okręgowej w Warszawie, która prowadzi dochodzenie – odpowiada Karol Cebula, oficer prasowy komendy dla warszawskiej dzielnicy Ochota. Prokuratura od środy nie udziela nam odpowiedzi na pytania. - Nie ma referenta, który zajmuje się tą sprawą - tłumaczy rzecznik Łukasz Łapczyński.

Zawiadomienie do organów ścigania w sprawie tekstu "Newsweeka" złożył sędzia Mariusz Muszyński, przekonując, że w artykule dziennikarz podał jego miejsce zamieszkania. – W naszej ocenie jest to zarzut absolutnie nieuprawniony, ale o tym będą rozstrzygały niezależne sądy – komentuje mecenas Konrad Orlik, obrońca Cieśli.

(KW, 17.12.2018)

* Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter

Zapisz się na nasz newsletter i bądź na bieżąco z najświeższymi informacjami ze świata mediów i reklamy. Pressletter

Press logo

Dział: PRASA

Dodano: Grudzień 17, 2018

Narzędzia:

Drukuj

Drukuj

Śledztwo ws. inwigilacji dziennikarzy znowu przedłużone

O inwigilacji dziennikarzy jako pierwszy napisał w 2016 roku "Tygodnik Do Rzeczy" (fot. okładka archiwalnego "Tygodnika Do Rzeczy")

Prokuratura Regionalna w Krakowie wystąpiła z wnioskiem o kolejne przedłużenie śledztwa dotyczącego inwigilacji dziennikarzy, do której miało dojść za rządów koalicji Platformy Obywatelskiej i Polskiego Stronnictwa Ludowego - tym razem do 6 czerwca 2019 roku.

Jak poinformowała "Presserwis" Elżbieta Potoczek-Bara z krakowskiej Prokuratury Regionalnej, Prokuratura Krajowa zgodziła się na przedłużenie postępowania. "Do tej pory zgromadzono 60 tomów akt materiału dowodowego, w większości o charakterze niejawnym. Uzyskano dokumenty, dokonano ich oględzin, wykonano analizy zabezpieczonych dowodów, przesłuchano około 140 świadków" - wylicza prokurator.

Postępowanie trwa od marca 2016 roku. To wtedy Cezary Gmyz na łamach "Tygodnika Do Rzeczy" podał informację o inwigilowanych dziennikarzach, wymienił 27 nazwisk. Wśród nich byli m.in. Piotr Gursztyn, Sylwester Latkowski, Piotr Skwieciński i Michał Szułdrzyński. Dwa miesiące po tej publikacji minister koordynator służb specjalnych Mariusz Kamiński mówił o tej sprawie w Sejmie i podał, że inwigilowanych mogło być aż 52 dziennikarzy. Tego samego dnia Kancelaria Prezydenta podała listę z 37 nazwiskami. Natomiast w czerwcu tego roku w "Presserwisie" informowaliśmy, że prokuratura sprawdza kilkanaście nazwisk.

Śledztwo miało się zakończyć w czerwcu 2017 roku, ale regularnie jest przedłużane na kolejne sześć miesięcy. "Długotrwałość prowadzenia śledztwa wynika z jego zakresu przedmiotowego, determinującego potrzebę przeprowadzenia wielu różnorodnych czynności procesowych" - stwierdza prokurator Potoczek-Bara.

(KW, 17.12.2018)

* Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter

Zapisz się na nasz newsletter i bądź na bieżąco z najświeższymi informacjami ze świata mediów i reklamy. Pressletter

Press logo
Ta strona korzysta z plików cookies. Korzystając ze strony bez zmiany ustawień dotyczących cookies w przeglądarce zgadzasz się na zapisywanie ich w pamięci urządzenia. Dodatkowo, korzystając ze strony, akceptujesz klauzulę przetwarzania danych osobowych. Więcej informacji w Regulaminie.