Dział: PRASA

Dodano: Listopad 29, 2018

Narzędzia:

Drukuj

Drukuj

Sąd nie zgodził się na ekstradycję ukraińskiego dziennikarza

Maksym Demidow po ogłoszeniu postanowienia sądu (fot. Grzegorz Dyjak/"Press")

Sąd Okręgowy w Warszawie odmówił ekstradycji Maksyma Demidowa, ukraińskiego dziennikarza śledczego.

Sędzia Katarzyna Capałowska w uzasadnieniu podkreśliła, że wyjaśnienia Demidowa oraz dokumenty zebrane w sprawie należy uznać za wiarygodne. Postanowienie sądu może zostać zaskarżone przez prokuraturę.

Maksym Demidow to ukraiński dziennikarz śledczy, który opisywał układy korupcyjne w swojej ojczyźnie. Wiosną 2017 roku uciekł do Polski, bo nawet agenci tamtejszego CBA nie byli w stanie zapewnić mu ochrony. Demidow był porwany, dwukrotnie próbowano także porwać jego dzieci. Dziennikarza wielokrotnie bito, a jego auto zostało spalone.

Prokuratura, o której układach korupcyjnych pisał, wysłała za nim list gończy. Jest oskarżony o kradzież z prowadzonej przez siebie kawiarni przedmiotów wartych niecałe 2 tys. zł. W tej sprawie warszawski sąd wydał postanowienie w czwartek.

Z powodu listu gończego Demidow spędził sześć miesięcy w areszcie na warszawskiej Białołęce. Po nagłośnieniu jego sprawy przez organizacje pozarządowe obca kobieta wpłaciła za niego kaucję w wysokości 50 tys. zł.

W Polsce postępowanie w sprawie nadania mu statusu uchodźcy trwa od 1,5 toku. Urząd ds. Cudzoziemców ma zadecydować w jego sprawie w lutym 2019 roku.

Pod listem w jego obronie podpisało się kilkadziesiąt osób ze świata mediów, nauki, polityki oraz działaczy społecznych. W serwisie Zrzutka.pl trwa zbiórka pieniędzy na leczenie i pomoc prawną dla dziennikarza.

(GDYJ, PAZ, 29.11.2018)

* Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter

Zapisz się na nasz newsletter i bądź na bieżąco z najświeższymi informacjami ze świata mediów i reklamy. Pressletter

Press logo

Dział: PRASA

Dodano: Listopad 29, 2018

Narzędzia:

Drukuj

Drukuj

Centralizacja prorządowych mediów na Węgrzech

Viktor Orban, premier Węgier (fot. European People's Party/Flickr.com/CC BY 2.0)

Właściciele większości prorządowych mediów na Węgrzech przyłączyli się do Środkowoeuropejskiej Fundacji Prasy i Mediów, tworząc wielki podmiot medialny.

Łącznie jest to blisko 500 tytułów prasowych, stacji telewizyjnych, radiowych i portali.

Fundacja już zawarła umowy o przekazaniu jej pełnego lub większościowego pakietu akcji z dziesięcioma spółkami medialnymi, w tym właścicielami HirTV, wydawcami tygodnika „Figyeloe” i portalu mandiner.hu, a także dzienników „Lokal” i „Ripost”.

Wcześniej bliski współpracownik premiera Viktora Orbana i wójt jego rodzinnej miejscowości Felcsut, Loerinc Meszaros powiadomił, że jego spółka Mediaworks nabyła na rynku grupę mediów i wszystkie przekazuje Środkowoeuropejskiej Fundacji Prasy i Mediów. Jest wśród nich dziennik „Magyar Idoek”, gazety regionalne i bulwarówka „Bors”. Następnie Mediaworks dokonała fuzji z Echo TV tworząc spółkę Talentis i akcje wszystkich tych mediów także zostały przekazane Fundacji. Według opozycyjnego portalu Index.hu są to aktywa warte 20-25 mld ft (62-77 mln euro).

Spółka Talentis powiadomiła w komunikacie, że celem tej darowizny jest „zagwarantowanie na długą metę ochrony wartości i tradycji narodowych, a także dalsze wzmocnienie prasy drukowanej i elektronicznej opierającej się na konserwatywnych wartościach”.

Fundacja podała, że wpłynęły już do niej wnioski o przejęcie udziałów od kolejnych mediów, w tym firmy New Wave Media Group, do której należą jedne z największych portali informacyjnych kraju, np. Origo. „Te oferty fundacja z radością przyjmuje” – napisano w oświadczeniu.

Fundacją pokieruje właściciel spółki Mediaworks Gabor Liszkay, który działa na rynku mediów od 25 lat i jest uważany za jedną z najbardziej wpływowych osób w mediach reprezentujących linię rządu.

Opozycyjny portal 444.hu ocenił, że w ten sposób powstało „bezprecedensowe imperium medialne”. Według analityczki organizacji pozarządowej Mertek Media, Agnes Urban, „niewiele sensu ma teraz mówienie o wolności prasy na Węgrzech”.

Inny portal opozycyjny index.hu napisał, że przyczyną „tej totalnej centralizacji” jest to, że premier nie był zadowolony z gospodarowania w tych mediach, gdzie „z systemu wypływało bez nadzoru mnóstwo pieniędzy”, a nadzorowanie mediów znajdujących się w jednym ręku jest łatwiejsze.

Według fundacji wspomniane przekształcenia własnościowe „służą interesom czytelników, a jednocześnie reprezentowaniu obywatelskiego systemu wartości”.

(PAP, PAZ, 29.11.2018)

* Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter

Zapisz się na nasz newsletter i bądź na bieżąco z najświeższymi informacjami ze świata mediów i reklamy. Pressletter

Press logo
Ta strona korzysta z plików cookies. Korzystając ze strony bez zmiany ustawień dotyczących cookies w przeglądarce zgadzasz się na zapisywanie ich w pamięci urządzenia. Dodatkowo, korzystając ze strony, akceptujesz klauzulę przetwarzania danych osobowych. Więcej informacji w Regulaminie.