Dział: TELEWIZJA

Dodano: Sierpień 03, 2016

Narzędzia:

Drukuj

Drukuj

TVN zaprezentował ramówkę na jesień 2016, jest droższa od wiosennej

W jesiennej ramówce TVN znajdą się cztery nowe produkcje: program przygodowy „Azja Express”, serial „Na noże”, reality show „Ślub od pierwszego wejrzenia” i scripted docu „19+”. Edward Miszczak, dyrektor programowy i członek zarządu TVN, zapowiedział, że zimą stacja nie poprzestanie na powtórkach.

Serial „Na noże” będzie emitowany w niedziele o 21.30 od 4 września. Edward Miszczak uważa go za jedną z najmocniejszych pozycji ramówki TVN. - Wierzymy, że spodoba się widzom – mówi Miszczak. - Na pewno silną pozycją będzie też „Azja Express” i myślę, że „Ślub” też osiągnie dobre wyniki, bo dawno nie widziałem tak głębokiego wejścia kamery w życie człowieka, za jego zgodą – dodaje szef programowy TVN. Program „Azja Express” będzie nadawany w środy o 21.30, od 7 września. Prowadząca go Agnieszka Szulim straci w tym sezonie swój dotychczasowy program „Na językach”. - Agnieszka Szulim prowadzi główny czołg naszej jesieni, nie ma więc sensu dawać w tym samym sezonie „Na językach”. Ale ten program wróci – zapowiada Miszczak.

Reality show „Ślub od pierwszego wejrzenia” będzie emitowany w poniedziałki o 22.30, od 5 września. Natomiast czwarta nowość, serial scripted docu „19+” wystartuje dopiero pod koniec sezonu, w listopadzie. - Premierowe odcinki będą na antenie przez całą zimę, do lutego. Przygotowujemy też dwie inne premierowe produkcje na zimę – mówi Edward Miszczak, nie zdradzając jednak szczegółów. - Nie da się już utrzymywać sytuacji z tylko dwoma sezonami w roku. Rynek dojrzał do tego, żeby premiery były nadawane nie tylko wiosną i jesienią, lecz także zimą i latem – dodaje Miszczak.

Jak informuje szef programowy TVN, nakłady na jesienną ramówkę stacji są ok. 20-30 proc. wyższe niż na programy emitowane wiosną br. Nakłady programowe tej jesieni są też wyższe od poniesionych jesienią ub.r. (RUT)

(03.08.2016)

* Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter

Zapisz się na nasz newsletter i bądź na bieżąco z najświeższymi informacjami ze świata mediów i reklamy. Pressletter

Press logo

Temat: media narodowe

Dział: TELEWIZJA

Dodano: Sierpień 03, 2016

Narzędzia:

Drukuj

Drukuj

Dziennikarze komentują zamieszanie z odwołaniem Jacka Kurskiego ze stanowiska prezesa TVP

Za wczorajszymi działaniami Rady Mediów Narodowych, która najpierw odwołała Jacka Kurskiego z funkcji prezesa Telewizji Polskiej, a potem zmieniła swoją decyzję, stoi najprawdopodobniej prezes PiS Jarosław Kaczyński – uważają dziennikarze.

- To gigantyczny chaos i bałagan - komentuje odwołanie Jacka Kurskiego, a potem pozostawienie na stanowisku do połowy października Paweł Lisicki, redaktor naczelny "Tygodnika do Rzeczy". - Patrzę na to z wielkim zdumieniem. Mam wrażenie, że mamy do czynienia z niekompetencją. Kompletnie nie wiem, o co chodziło, dlaczego chciano odwołać prezesa Kurskiego, a jeśli już to zrobiono, to dlaczego nie wybrano nowego prezesa, tylko przywrócono Kurskiego – zastanawia się Lisicki.

Bartosz T. Wieliński z "Gazety Wyborczej" nazywa całą sytuację kabaretem. – To pokazuje, jak daleko Polska pod dobrą zmianą odeszła od dobrych praktyk. To kompromitacja dla instytucji państwa. Najpierw odwołali Kurskiego, potem pojechali do Kaczyńskiego, który kazał im przywrócić Kurskiego, i oni to zrobili. To pokazuje, w jak fatalny sposób jest sprawowana władza w Polsce – mówi Wieliński.

Na Jarosława Kaczyńskiego jako tego, który „ułaskawił” Kurskiego, wskazują też inni nasi rozmówcy. - Jeżeli prawdziwe są te informacje, które podają inni dziennikarze i które myśmy też opisali w "Rzeczpospolitej", że ostateczną decyzję o tym, iż Jacek Kurski pozostanie na stanowisku, podjął Jarosław Kaczyński, to pokazuje, że Rada Mediów Narodowych jest zupełnie fikcyjna – mówi Michał Szułdrzyński, p.o. pierwszy zastępca redaktora naczelnego "Rzeczpospolitej". - Nie ma dużej różnicy, czy o tym, kto będzie prezesem TVP, decyduje minister skarbu zależny od prezesa partii rządzącej, czy też RMN zależna od tej samej partii – stwierdza. - Wiele wskazuje na to, że w poniedziałek była w PiS dyskusja na temat zmian w telewizji. To, że nie zdołano ich przeprowadzić do końca, pokazuje, że wojny frakcyjne wygrały nad spójnym interesem formacji. Ze względu na sprzeczne interesy różnych frakcji Jarosław Kaczyński postanowił zostawić Jacka Kurskiego na stanowisku – dodaje Michał Szułdrzyński.

Na to, że sprawę odwołania prezesa TVP omawiano przed posiedzeniem RMN w kierownictwie PiS, wskazuje też pragnący zachować anonimowość dziennikarz, dobrze znający środowisko polityków prawicy. – Krzysztof Czabański i Joanna Lichocka mieli zgodę prezesa PiS na odwołanie Kurskiego – mówi nasz rozmówca. - Z tego co wiem, to w niedzielę i poniedziałek była ostra dyskusja w kręgach przywódczych PiS - dodaje. Według niego następcą Kurskiego miała zostać Anita Gargas albo Małgorzata Raczyńska. - Pojawiała się informacja, że stawiają na Raczyńską. Moje źródła mówią, że prezes Kaczyński dał na to zgodę, ale wszystko miało się odbyć w białych rękawiczkach, czyli pewnie przez ogłoszenie konkursu. Tymczasem Czabański upojony sukcesem poszedł na rympał – stwierdza nasz rozmówca.

Inny dziennikarz, także związany z prawicą, uważa, że odwołujący Kurskiego członkowie RMN z PiS działali na własną rękę. – To był zamach stanu. Kurski musiał szybko do kogoś pójść i ten ktoś interweniował, więc go przywrócili – mówi pragnący zachować anonimowość dziennikarz.

Skąd pomysł odwoływania prezesa TVP? - Nie od dziś wiadomo, że jest ostry konflikt między Czabańskim a Kurskim – odpowiada Wojciech Wybranowski, dziennikarz "Do Rzeczy". - Widać, że Kurski tę rywalizację zaczął przegrywać. Ale on na pewno nie podda się bez walki. Ma teraz dwa i pół miesiąca, by udowodnić, że jednak potrafi robić telewizję – dodaje Wybranowski.

O motywach osobistych mówi Michał Szułdrzyński z "Rzeczpospolitej". - Kwestia osobistych porachunków jest podwójna, bo Joanna Lichocka, która złożyła ten wniosek, należała do środowiska "Gazety Polskiej", które niezbyt przychylnie patrzyło na Jacka Kurskiego – stwierdza Szułdrzyński. - On jako poseł Solidarnej Polski bardzo mocno atakował "Gazetę Polską" i "Gazetę Polską Codziennie", w których Joanna Lichocka pracowała. Chociaż nie jestem aż tak małodusznym człowiekiem, by sądzić, że osobiste porachunki miały tutaj wpływ decydujący – zaznacza. - Wydaje się, że na początku Jacek Kurski przekonał Jarosława Kaczyńskiego, że jako prezes TVP może zrobić to, co Kaczyński w wywiadzie dla "Do Rzeczy" ostatnio nazwał "osłoną medialną". Ta "osłona medialna" ma polegać na tym, że jesteśmy w stanie przekonać widzów o tym, że białe jest czarne, a czarne jest białe. Ale jak widać, nawet PiS nie był zadowolony z tego, co robiła telewizja publiczna – kwituje Szułdrzyński.

W TVP odwołanie Kurskiego zaskoczyło wiele osób. – To bardzo niedobra decyzja – mówi Agnieszka Romaszewska-Guzy, dyrektor TV Biełsat. – TVP to duża instytucja i wymaga przemyślanego działania, a takie wahania i niepewność sprawiają, że cała organizacja przestaje działać. Nagłe odwołanie prezesa TVP sprawiłoby, że przez trzy miesiące nie można by tu było niczego załatwić. A telewizja to ogromna fabryka i musi należycie funkcjonować. Owszem, zawsze były zmiany prezesów - Jacek Kurski jest moim 17. – i zwolnienia pracowników. Ale to nic dobrego dla telewizji – dodaje Romaszewska-Guzy.

Pierwszą wiadomość o natychmiastowym odwołaniu Kurskiego krytykował też Michał Karnowski, członek zarządu spółki Fratria, wydawcy tygodnika "W Sieci". "To jest błędna i szkodliwa decyzja" - napisał w serwisie Wpolityce.pl. "Rada Mediów Narodowych w mojej ocenie zgrzeszyła tu pochopnością osądu i decyzji" – stwierdził. Podkreślił, że prezesurę Jacka Kurskiego ocenia "pozytywnie".

Innego zdania był Tomasz Sakiewicz, redaktor naczelny „GP” i „GPC”. W serwisie Niezalezna.pl komentował, że decyzja RMN „jest rodzajem wotum nieufności dla Jacka Kurskiego”. „Nie odwołali go natychmiast z różnych powodów, być może również politycznych. Natomiast kierownictwo PiS nie chce przyjąć odpowiedzialności za jego dotychczasową i dalszą działalność. Bo przecież mogli poczekać do konkursu i wtedy odwołać Kurskiego” – stwierdza Sakiewicz. I dodaje, że wczorajsze zamieszanie „bardzo pogarsza sytuację Kurskiego” w konkursie na prezesa TVP. „Jeżeli ktoś wyraża wotum nieufności, a potem rozstrzyga konkurs, to trudno, żeby kandydat czuł się komfortowo w czasie konkursu” – uważa naczelny „GP” i „GPC”.

(DR, RUT, 03.08.2016)

* Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter

Zapisz się na nasz newsletter i bądź na bieżąco z najświeższymi informacjami ze świata mediów i reklamy. Pressletter

Press logo