Tomasz Lis pisze walentynkę do dziennikarzy niepokornych
(Fot. tomaszlis.natemat.pl)
"Niepokornych walentynkowo ściskam" - pisze Tomasz Lis na swoim blogu w serwisie NaTemat.pl. Redaktor naczelny "Newsweek Polska" kpi z tygodnika "W Sieci" braci Karnowskich i "Do Rzeczy" Pawła Lisickiego. "Z jednej strony kapitał wySkokowy, z drugiej cinkciarski" - pisze Lis.
"Podobnie jak szerokie rzesze wielbicieli autorów niepokornych mam dylemat - który z dwóch niepokornych tytułów wybrać, w kogo zainwestować uczucia i pieniądze. Sprawa jest poważna, podszedłem więc do niej z należytą powagą" - drwi z konkurentów Lis na swoim blogu.
"Z jednej strony kapitał wySkokowy, z drugiej cinkciarski" - analizuje Tomasz Lis. Za wydawaniem tygodnika "W Sieci" stoją SKOK-i, a głównym udziałowcem spółki Orle Pióro wydającej "Do Rzeczy" jest Platforma Mediowa Point Group SA (Lis pracował w tym wydawnictwie jako naczelny "Wprost").
Naczelny "Newsweeka" wyśmiewa kampanię outdoorową tygodnika "Do Rzeczy". "Przypomina mi on plakat reklamujący film »Ocean's eleven«. Nie robię sobie jaj. Nie będę twierdził, że redaktor Semka jest podobny do Brada Pitta, a Matt Damon do redaktora Lisickiego, ale na przykład podobieństwo Bronka Wildsteina do Andy'ego Garcii, a szczególnie Czarka Gmyza do George'a Clooney'a jest ewidentne. Zero ironii. Wygooglujcie, porównajcie" - pisze Lis. I dalej: "Z góry przepraszam, że fraternizuję się z autorami niepokornymi pisząc o nich Czarek czy Bronek. Ale ja ich znam i kocham. Wiem, może jest to miłość nieodwzajemniona, ale czyni ją to tylko bardziej wysublimowaną i wartościową. Miłość pragnie wzajemności, ale prawdziwa miłość jej nie żąda. Ona, »cierpliwa jest«. Tak jak moja, co walentynkowo oświadczam."
Potem wylicza, że w ostatnim numerze "W Sieci" piszą o nim w czterech tekstach, w "Do rzeczy" w sześciu. "Na minus zapisuję im jednak, że nie wspomniał o mnie w swym felietonie dziennikarz, felietonista Feusette. Dziennikarz, felietonista Feusette pisze o mnie w co drugim mniej więcej swoim tekście. Czasem mnie krytykuje ostro, ale ja to jego zainteresowanie odczytuję jako znak życzliwości. Niektórzy »po stronie prawdy« mówią, że Feusette ma na moim punkcie obsesję, być może o zabarwieniu erotycznym, ale ja będę Feusette'a bronił. To życzliwość i tyle."
(14.02.2013)










