Sejmowa komisja o inwigilacji dziennikarzy: dozwolone techniki operacyjne
14.10.2010, 08:24
Sejmowa komisja ds. służb specjalnych orzekła wczoraj, że działania służb wobec 10 dziennikarzy, którym kontrolowano billingi, były zgodne z prawem. Inwigilowani uważają to za absurd.
Poszkodowani dziennikarze zapowiadają, że nie zrezygnują ze starań o wyjaśnienie sprawy i zmianę prawa uniemożliwiającą sprawdzanie billingów bez kontroli sądu. Jak ujawniła ”Gazeta Wyborcza”, w latach 2005-2007 Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego, Centralne Biuro Antykorupcyjne i policja zbierały informacje o połączeniach telefonicznych dziennikarzy oraz o tym, w jakich stacjach logowały się ich komórki (BTS) – co pozwalało kontrolować, gdzie byli i z kim się kontaktowali. Inwigilacja dotyczyła: Moniki Olejnik (TVN 24 i Radio Zet), Romana Osicy i Marka Balawajdera (obaj z RMF FM), Andrzeja Stankiewicza (”Newsweek Polska”), Macieja Dudy (wtedy ”Rzeczpospolita” i ”Newsweek”, obecnie ”Dziennik Gazeta Prawna”), Bertolda Kittela (wtedy ”Rzeczpospolita”, obecnie TVN), Wojciecha Czuchnowskiego i Bogdana Wróblewskiego (obaj z ”GW”), Cezarego Gmyza (”Rzeczpospolita”) i Piotra Pytlakowskiego (”Polityka”). To nie wszystko, bo rok temu ”Rz” pisała o podsłuchiwaniu Bogdana Rymanowskiego (TVN 24) i Cezarego Gmyza, a w 2007 roku na podsłuchu Centralnego Biura Śledczego był telefon Wojciecha Czuchnowskiego. Tymczasem sejmowa komisja ds. służb specjalnych uznała, że to były dopuszczalne techniki operacyjne. ”Wszystkie działania służb były podejmowane zgodnie z prawem” – powiedział Polskiej Agencji Prasowej przewodniczący komisji Janusz Krasoń. – Komisja zajmowała się sprawą przez kilka godzin. To farsa – kwituje Marek Balawajder. – Przyszli do nich szefowie służb i przedstawili swoją wersję. A ci uwierzyli – mówi o sejmowej komisji Maciej Duda. – Absurd – kwituje wnioski posłów Wojciech Czuchnowski. – Jedne służby specjalne bronią drugich, niezależnie od opcji politycznej, bo wszystkim kontrola billingów dziennikarzy jest na rękę. Ale my nie rezygnujemy – dodaje. Dziennikarze domagają się ujawnienia materiałów ze śledztwa, które w sprawie inwigilacji prowadziła prokuratura w Zielonej Górze (śledztwo umorzono). – Liczę też, że zajmie się tym komisja naciskowa. Ponoć jest wola polityczna – mówi Maciej Duda. Balawajder oczekuje zaś, że do sprawy włączy się prokurator generalny. – Mam nadzieję, że organy państwa wezmą się do pracy i pojawi się inicjatywa ustawodawcza – mówi. Chodzi o to, żeby kontrola billingów i logowań telefonów dziennikarzy nie była możliwa bez zgody sądu, bo stanowią one tajemnicę dziennikarską. – Sprawa nie zniknie z łamów – zapewnia redaktor naczelny ”Rz” Paweł Lisicki. – Za każdym razem, kiedy podsłuchują dziennikarzy, trzeba głośno protestować – podkreśla. Postawa sejmowej komisji rozczarowała Krystynę Mokrosińską, prezes Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich. – Podsłuchiwanie dziennikarzy w takiej skali to poważne zagrożenie dla wolności słowa – mówi Mokrosińska.(RUT, 14.10.2010)
* Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter










