Zmarła Caryle Murphy z "The Washington Post", laureatka Pulitzera za relacje z Kuwejtu
Caryle Murphy przez wiele lat relacjonowała konflikty w krajach arabskich (screen: YouTube/Today)
W wieku 79 lat zmarła Caryle Murphy. Dziennikarka "The Washington Post" była jedną z niewielu zachodnich korespondentek przebywających w Kuwejcie w 1990 roku, gdy wkroczyły tam wojska Saddama Husajna. Za relacje stamtąd dostała Nagrodę Pulitzera.
Pod koniec lipca 1990 roku Murphy pełniła funkcję szefowej biura "The Washington Post" w Kairze. Kiedy David Ignatius, redaktor działu zagranicznego gazety, poinformował ją o wiarygodnych doniesieniach dotyczących możliwej inwazji irackiej, przedostała się do Kuwejtu. Tam się ukrywała przez 26 dni, pisała depesze anonimowo i przerzucała je przez mur ambasady USA w tubach. Uciekła 27 sierpnia w karawanie aut przez pustynię do Arabii Saudyjskiej.
Za te relacje dostała Pulitzera 1991 w kategorii reportażu międzynarodowego, George Polk Award i nagrodę za odwagę IWMF – International Women's Media Foundation, międzynarodowej fundacji z Waszyngtonu założonej w 1990 roku przez grupę amerykańskich dziennikarek.
Pracowała w "The Washington Post" od 1976 roku, najpierw w RPA (powstanie w Soweto, zabójstwo Steve'a Biko). Potem była szefową biura w Kairze na cały świat arabski. Następnie pracowała w Kuwejcie i podczas wojny w Zatoce Perskiej. Później pisała o imigracji, sądach federalnych, religii. Autorka książek o Egipcie i Arabii Saudyjskiej.
Jak przekazał jej mąż Herbert Howe, przyczyną śmierci było wirusowe zapalenie płuc. W 2015 roku u Murphy zdiagnozowano zwłóknienie płuc. Trzy lata później przeszła przeszczep.
(MAC, 27.10.2026)










