Temat: reklama

Dział: REKLAMA

Dodano: Październik 11, 2026

Narzędzia:

Drukuj

Drukuj

POT czy Luz Palokaj? Oba spoty się rozeszły, ale do odbiorcy łatwiej trafia humor

Luz Palokaj stworzył krótki film o Polsce wygenerowany przy pomocy AI (screen: YouTube/luzpalokaj)

Humorystyczny portret Polski i Polaków autorstwa Luza Palokaja szybko rozlał się po internecie. Eksperci z branży reklamowej zastanawiają się, czy nie jest to lepsza forma promocji Polski od "oficjalnych" spotów promocyjnych.

Luz Palokaj, szwajcarski fotograf, wideograf i twórca internetowy, w ramach serii "He doesn’t stop" stworzył krótki film o Polsce wygenerowany przy pomocy AI. W swoim projekcie pokazał "Polskę w pigułce", łącząc stereotypy, tradycje, jedzenie, sport i polskie krajobrazy. Stworzył surrealistyczne, humorystyczne sceny, które mają pokazać charakterystyczne elementy polskiej kultury i codzienność.

Łącznie prawie 2,5 mln odsłon

Spot zaczyna się od tańca na krakowskim rynku, pojawia się babcia dająca mu słoiki z kiszonymi ogórkami. Babcia każe też mu założyć kapcie przed wejściem do domu, przy obiedzie zamyka okno, żeby go "nie zawiało". Film pokazuje Wigilię i dzielenie się opłatkiem, święcenie pokarmów na Wielkanoc, pojawiają się pierogi, polskie góry, jeziora i Bałtyk. A także pomnik Chrystusa w Świebodzinie.

Czytaj też: Łączenie Gazeta.pl i Wyborcza.pl zrozumiałe biznesowo, ale niekoniecznie dla czytelników

Palokaj przygotował film i umieścił go na Instagramie całkiem za darmo. Pierwszego dnia miał 80 tys. odsłon, a już na drugi dzień prawie 300 tys. Do 3 października, czyli po niecałym tygodniu, według danych twórcy, spot miał prawie 2,5 mln odsłon (łącznie we wszystkich kanałach).

Kampania promująca Polskę za granicą, przygotowana przez Polską Organizację Turystyczną, kosztowała 7 mln zł. Jednym z jej elementów jest spot wykorzystujący znane postacie z polskiej historii, które stają się przewodnikami po różnych miastach. W ich role wciela się aktor Nikodem Rozbicki. Jako Fryderyk Chopin pokazuje odbiorcom Warszawę, jako król Kazimierz Wielki prezentuje Kraków, a jako Mikołaj Kopernik – Trójmiasto.

W spocie występują aktor Jesse Eisenberg, który w zeszłym roku otrzymał polskie obywatelstwo, piłkarz Robert Lewandowski oraz modelka Anja Rubik. POT nie podaje liczby odsłon, na pytanie "Presserwisu" odpowiedziała jedynie, że "wyniki kampanii na rynkach zagranicznych zostaną opublikowane po jej zakończeniu, czyli po 15 grudnia 2026 r." Kampania sukcesywnie rozwija się na rynkach docelowych: niemieckim, brytyjskim, włoskim, hiszpańskim i amerykańskim. Przy premierze pierwszego spotu miała ok. 1,5 mln zasięgu w sieci według analizy Res Futura. Obejmuje YouTube, Instagram, TikToka i Facebooka.

"Spot Palokaja działa szybciej"

Zdaniem Tomasza Bartnika, partnera w One Eleven, obu kampanii nie można do końca porównywać, bo powstały w innym celu i z zupełnie innym przeznaczeniem.

Czytaj też: Wyciek danych osobowych autorów i wydawców z platformy Legimi

– Kampania POT jest elementem oficjalnej promocji Polski i na wiele rzeczy po prostu nie może sobie pozwolić. To działanie publiczne, państwowe, więc siłą rzeczy w określonym stylu. Z drugiej strony mamy projekt artystyczny, właściwie bez żadnych ograniczeń – zastrzega Bartnik.

Ale dodaje: – Jednak widać, że spot Palokaja działa szybciej, lepiej dociera do młodszych ludzi, przede wszystkim ze względu na sposób pokazania Polski. Dla młodego pokolenia kapuśniak, ogórki w słoikach czy piosenki weselne, choć nadal nieco przaśne w swoim wyrazie, nie są już obciachem. Są raczej przestrzenią do reinterpretacji, ironii i zabawy formą – stwierdza Bartnik.

– Polska jest teraz miejscem, które ludzi na świecie zwyczajnie ciekawi, żeby nie powiedzieć, że w social mediach jest trochę hype na Polskę. Dla obcokrajowców zainteresowanych naszym krajem taki spot to wgląd w cały przegląd polskich stereotypów, ale robionych z sympatią i bez żadnego zadęcia. Powiedziałbym więc raczej: "tędy droga" – mówi "Presserwisowi".

Śmieszny zbiór stereotypów

Bartnik dodaje: – W spocie POT pokazujemy, że u nas jest fajniej, niż myśleli. Ale może moglibyśmy powiedzieć im jednak trochę więcej. Mając do dyspozycji całą paletę możliwości, doszliśmy do sloganu "Poland. More than you expected". Zamiast Lewandowskiego można było dać Haalanda, zamiast Pałacu Kultury fiordy i mamy gotowy właściwie ten sam spot. Tylko że o Norwegii. "He doesn’t stop" jest bardzo o Polsce, ale bez zadęcia. I chyba właśnie tego luzu nam najbardziej narodowo brakuje.

Czytaj też: Kopipol w 2025 roku zebrał mniej pieniędzy do podziału z opłaty reprograficznej

Jakub Kamiński, CEO i współzałożyciel agencji Brain, który krytykował spot zrealizowany przez POT, podkreśla, że spot Palokaja podoba mu się dużo bardziej, bo jest lekki i śmieszny. – Wprawdzie widać, że robił to ktoś, kto nigdy nie był w Polsce i nie zauważa, iż zamiast Małego Fiata w filmie występuje wcale nie polska Zastava, ale przecież nie o fakty tu chodzi, ale o projekt artystyczny. Ten spot to zbiór stereotypów, śmieszny, i dlatego tak szybko rozchodzi się po internecie.

Kamiński dodaje jednak, że chociaż woli spot Luza Palokaja, to w obu przypadkach jest ten sam problem. W tych spotach nie ma insightu. A jak oba spoty niczego nie wnoszą, to do niczego nie zachęcają – mówi. – A jak nie zachęcają, to po co je robić? Luz Palokaj powiedziałby chociaż: "żeby było śmieszniej". Autorzy i klienci spotu polskiego tego powiedzieć niestety nie mogą. 

Czytaj też: Sztuka Juliusza Machulskiego w Teatrze Sensacji "Kobra" w TVP na obchody 70-lecia formatu

(AMS, 11.10.2026)

* Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter
Pressletter
Ta strona korzysta z plików cookies. Korzystając ze strony bez zmiany ustawień dotyczących cookies w przeglądarce zgadzasz się na zapisywanie ich w pamięci urządzenia. Dodatkowo, korzystając ze strony, akceptujesz klauzulę przetwarzania danych osobowych. Więcej informacji w Regulaminie.